|
Moi bracia z armii
Programiści wyraźnie postawili na to, byśmy zżyli się z naszym oddziałem. W
rzeczywistości, sześćdziesiąt dwa lata temu, żołnierze walczący razem, ramie w
ramie byli dla siebie jak rodzina, byli sobie braćmi. Osiągnięcie tego samego efektu
w grze jest naturalnie niemożliwe. Twórcy postanowili jednak nie dać za wygraną i
postarali się byśmy jak najbardziej utożsamili się ze spadochroniarzami z naszej
jednostki. Grafika jest w tym przypadku jedną z metod. Inną będą "brotherhood
moments", czyli częściowo losowe, częściowo skryptowe, nieprzewidywalne
zachowania naszych towarzyszy. Będą one mogły pojawiać się często, rzadziej, albo
wcale. Relacja braterstwa na pewno nie nastąpi, ale wczucie się w świat gry
podczas trzymania na rękach konającego kolegi jest wielce prawdopodobne.
Bez taktyki ani rusz
Dwie pierwsze części serii Brothers in Arms, dzięki intuicyjnemu systemowi
wydawania rozkazów pokazały jak powinno się tworzyć taktycznego shootera
z prawdziwego zdarzenia. W Hell's Highway ta wysoko postawiona poprzeczka
ma zostać jeszcze podniesiona. Programiści z Gearbox postanowili umożliwić nam
korzystanie z pewnych specjalnych trybów. Dzięki nim nasi podkomędni będą
patrolować, szturmować, poruszać się po cichu lub zastawiać pułapki. Od wyboru
trybu zależeć więc będzie wyczulenie naszych towarzyszy lub szybkość ataku. Dzięki
trybowi cichemu będziemy mogli niepostrzeżenie zdobywać teren i zabudowania.
Przy pomocy innego trybu błyskawicznie opanujemy dane umocnienie wroga.
Ostrzał krzyżowy, czy wezwanie pomocy artylerii będzie należało do normalności.
W grze pojawią się takie rozkazy jak pokonanie danej przeszkody przeskakując ją
lub zajęcie i wykorzystanie sprzętu wroga.
Tło fabularne?
W najnowszym Brother in Arms na realizm, oprócz sterowania, taktyki i grafiki wpływ
będzie miała również fabuła. Element ten nie jest kluczowy dla shooterów i zazwyczaj
twórcy nie rozbudowują go bardzo, ponad konieczny poziom. W Hell's Highway będzie
inaczej dlatego warto będzie się przyjrzeć temu aspektowi. Gra zostanie bowiem
oparta o prawdziwe historie, jakie przydarzyły się spadochroniarzom podczas operacji
w Holandii. Epizody smutne, przeplatać się będą z zabawnymi historiami. Wszystko to
zostało zaczerpnięte wprost od weteranów. Szczególnie ważną rolę spełniać będą,
wspomniane przeze mnie wcześniej, "botherhood moments". Będą one podkreślać
chwile absolutnie szczególne.
Marker Garden on-line
Intrygująco brzmią zapowiedzi dotyczące trybu multiplayer, jakim programiści z
Gearbox chcą obdarzyć swój produkt. Jak na razie jest on niezwykle tajemniczy, a
jego twórcy przekonują, że jest zupełnie inny od wcześniejszych, czytaj lepszy.
Nie ma podstaw by im nie wierzyć. Wszak w każdej legendzie jest ziarno prawdy.
Wygląda więc na to, że poza zmienioną rozgrywką singel, będziemy mogli zagrać
przez sieć w zupełnie nowych warunkach.
Hell's Highway
Nowy Brothers in Arms zapowiada się na grę absolutnie wyjątkową. Wszystkie znaki
na niebie i ziemi wskazują, że będzie to shooter absolutnie wyjątkowy, wykraczający
poza założenia charakterystyczne dla tego typu gier. Hell's Highway zdaje się być
pewnego rodzaju nową jakością, zdaje się wyznaczać nowy kierunek dla reszty
shooterów. W grze oprócz walki z wrogiem, ważna będzie taktyka, myślenie,
kombinowanie. Istotną rolę odegra fabuła. Nie sama grafika będzie stanowić o
realizmie rozgrywki. Wygląda na to, że Hell's Highway stanie się jedną z najlepszych
gier tego roku. Sytuacji ponadto sprzyja fakt totalnej klapy Tom Clancy's Rainbow
Six: Lockdown i miernych widoków na sukces Rainbow Six: Vegas. Jedyną konkurencją
dla najnowszego Brothers in Arms będzie nowy Medal of Honor. Porównując
jednak dotychczasową rywalizację tych tytułów nie można powiedzieć by produkt
Gearbox był jakoś szczególnie zagrożony. Ponadto gra wydana zostanie na PC,
PlayStation 3 oraz Xbox 360, co zwiększy krąg potencjalnych nabywców.
Poza tym gra, która dzięki swym
zaletom stanie się jednym z najlepszy, jeśli nie najlepszym, shooterem na rynku,
może z tego samego powodu okazać się niewypałem. W końcu, aby ten
"wóz dobrodziejstwa" pociągnąć, potrzeba silnego konia. Wymagania sprzętowe
mimo, że są często nieco przesadzone, mogą spowodować, że gra okaże się
nieosiągalna dla szarego nabywcy. Wtedy, tylko nieliczna grupa posiadaczy mocnego
sprzętu, będzie wyzwalać Holandię.
Prognoza: bardzo dobra
Marek "Ovies" Owsianny 22 lutego 2007 r.
|