|
Gdybyście mnie zapytali dziś: z czym kojarzy mi się Holandia? Odparłbym, że z
samymi pozytywnymi rzeczami. Najwyższej jakości futbol. Pięknie kwitnące tulipany.
Smaczny ser Gouda. Legalny stuff. Browar Heineken. Tak, sporo tego i pewnie jeszcze
coś by się znalazło. Ta niezwykle ekskluzywna lista rozszerzy się
prawdopodobnie o jeszcze jedną pozycję. Będzie nią najnowsza produkcja firm
Ubisoft i Gearbox. Pewnie wiecie już, o co chodzi. Tak, w rzeczy samej, o Brother in
Arms Hell's Highway. Najnowsza część serii zapowiada się niezwykle interesująco.
Co więcej sądzę, że jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to nowy Brother in Arms
stanie się najlepszym taktycznym shooterem w tym roku, a kto wie, czy nie
najlepszą grą w ogóle. Krótko mówiąc plany są ogromne, cele najwyższe, stare błędy
będą naprawione, nowych nie będzie wcale, twórcy zarobią krocie, gracze ubawią się
do woli, wilk będzie syty i owca cała, czyli sen o idealnym wydaniu gry na
rynek. Ciekawe, czy zapowiedzi się potwierdzą i będziemy śnić na
jawie?
Stara, nowa Europa
Coś czuję, że tytuł tego podrozdziału nie bardzo uradował tę część sympatyków
Brother in Arms, która marzyła o opuszczeniu Europy Zachodniej. Niestety i tym
razem twórcy nie postawili na śnieżny Związek Radziecki i front wschodni ogólnie,
ani na tropikalne wyspy Pacyfiku. Pozostajemy więc w Europie. nie należy jednak
do końca załamywać rąk, bowiem w tym ciemnym tunelu pojawiło się małe
światełko. Otóż akcja gry nie będzie się toczyć w Normandii. Świetnie! Brawo!
Wreszcie opuściliśmy ten region, wreszcie został on zdobyty. Przyznam, że powoli
zaczynałem obawiać się, że walka na plażach północnej Francji, w shooterach, to
taka Neverending Story. Na szczęście położono temu kres, bo przyznacie, że
robiło się to trochę nudne. Jeszcze chwila i kolejny Quake miałby plansze osadzoną
w Normandii.
W najnowszym Brothers in Arms będziemy walczyć na terenach Holandii. Tak, tak,
tematem przewodnim Hell's Highway będzie operacja powietrznodesantowa o
kryptonimie Market Garden. Celem owej operacji było utworzenie korytarza w rejonie
miast Eindhoven, Nijmegen i Arnhem oraz opanowanie ważnych strategicznie mostów
przez jednostki spadochroniarzy. Operacja z wielu względów zakończyła się fiaskiem.
Zobaczymy więc jak do tego zagadnienia podejdą twórcy. Czyżbyśmy mieli kreślić
nową historię na przekór faktom?
Zdecydowanie starzy bohaterowie
Teatr działań się zmienia, czas przemija, a bohaterowi pozostają ci sami. Każdy, kto
przywiązał się do Bakera, Hartsocka i jego kolegów, którym udało się przeżyć dwie
poprzednie edycje gry z pewnością się ucieszą, bowiem programiści postanowili w tej
materii nic nie zmieniać. Wyszli pewnie z założenia "stary, ale jary" i tak, w Hell's
Highway znów wcielimy się w postać głównego bohatera części poprzednich, sierżanta
Matta Bakera. Swoją drogą, ciekawe czy w ostatniej części Brothera in Arms, Matt Baker
będzie ostatnim członkiem swego oddziału i jako jedyny Amerykanin, u boku swoich
nowych "braci", żołnierzy Armii Czerwonej zdobędzie Berlin.
Tym razem Baker i jego dobrzy znajomi przeniesieni zostali do jednostki zwiadowczej,
działającej w ramach amerykańskiej 101 dywizji powietrzno-desantowej. Wspominam
o tym nie bez powodu. Zwiad zazwyczaj idzie do akcji pierwszy i tam gdzie jest
najciężej. Gorzej mieli tylko kamikadze. W związku z tym można by rzec, że Bakerowi
mało korzystnie udało się z tym przydziałem. Sam nie wiem. Może przegrał jakiś zakład?
Żarty jednak na bok. Pojawienie się Bakera i reszty jego kompanów w tej akurat
jednostce może być znakiem, że Hell's Highway nie będzie tępą strzelaniną. Zmagania
z liczniejszym, lepiej uzbrojonym i ukrytym wrogiem to wymagająca rozgrywka.
Myślenie więc będzie musiało iść w parze ze zręcznością i sprytem. Często jeden
rozkaz będzie decydować o być albo nie być naszego oddziału. Przyznacie, że opcja
"nie być" jest mało zachęcająca. Ponadto w najnowszym Brothers in Arms oprócz
grupy uderzeniowej i wsparcia pojawi się, tak zwana grupa broni ciężkiej. Będą to
żołnierze wyposażeni w ckm lub bazooke. Myślę że ich wsparcie ogniowe
niejednokrotnie okaże się bezcenne.
Bezmyślny, ale silniejszy
Operacja Market Garden była największą operacją powietrznodesantową
wszechczasów. Mimo to Niemcy posiadali przewagę nad Aliantami. Ciężka artyleria i
czołgi stanowiły zdecydowanie największe zagrożenie dla spadochroniarzy uzbrojonych
jedynie w lekki, możliwy do zrzucenia lub przewiezienia samolotem bądź szybowcem,
sprzęt. W grze rzecz jasna nie zabraknie popularnych Tygrysów i dział dużego kalibru.
Wróg więc będzie od nas silniejszy. No tak, ale czy trudność gry zależeć będzie tylko
od siły Niemców? Jeśli tak to czuję, że wielu graczy szybko znudzi się wyzwalaniem
Holandii. Oczywiście twórcy opracowali wspaniałe AI dla naszych wrogów i kompanów
z naszego oddziału, ale... No właśnie, ale czy i tym razem, nasi towarzysze nie będą
wybiegać wprost pod lufy wroga lub nie będą forsować ogrodzenia w samym jego
środku na wolnej przestrzeni na oczach kompanii Niemców? Pytania te pozostają otwarte
i póki w grę nie zagramy, nie przekonamy się jak myślenie w Hell's Highway wygląda na
prawdę.
Kwitnąca Holandia
Jak na każdy dobrze zapowiadający się tytuł, nowy Brother in Arms musi olśniewać.
Firma Gearbox wzięła sobie to mocno do serca i oprawiła Hell's Highway w grafikę
absolutnie nieprzeciętną. Programiści zastosowali wzbogacony silnik Unreal trzeciej
generacji, co poskutkowało niezwykle wysokim realizmem i dynamiką grafiki. Holandia
z 1944 roku wygląda rzeczywiście olśniewająco w ich wykonaniu.
Poziomy, które dotychczas nie grzeszyły wielkością, mają nas przestronnością
zachwycić. Ponadto otoczenie ma być integralną częścią rozgrywki, a nie tylko
"nieobecnym" tłem. Budynki i fortyfikacje będą ulegać zniszczeniom. Powinno to
cieszyć, ponieważ dzięki wysokiej fizyce lokacji wzrośnie realizm gry.
Co więcej otoczenie odtworzone zostanie w najdrobniejszych szczegółach. Wszystko
dzięki zdjęciom RAF-u, do których dotarli programiści z Gearbox i wykorzystali do
tworzenia lokacji.
Mam nadzieję, że żołnierze walczący u naszego boku będą się różnić między sobą
wyrazem twarzy i mimiką, a nie staną się drużyną klonów. Takie są bowiem obietnice
twórców. Jeśli wszyscy będą wyglądać tak samo to i reszta zabiegów mających na
celu zwiększenie realizmu nie przyniesie efektu. Pamiętacie Maxa Paynea? Główny
bohater gry przez cały czas miał tę samą minę, która mówiła coś pomiędzy: Co tu tak
śmierdzi? i Gdzie są koła od mojego samochodu? Fatalny efekt. Życzę Gearboxowi
by tego uniknął.
|