|
Piękny świat pełen zła
Strona graficzna gry została bardzo poważnie potraktowana przez programistów i
zapewne stanie się dużym plusem Eragona, oby nie jedynym. Świat ma, jak zwykle
zresztą, wyglądać olśniewająco. Tekstury zgodnie z zapowiedziami mają być tak
realistyczne, że niemal namacalne. Animacja rzecz jasna na najwyższym poziomie.
Żadnych "przycięć" i "przeskoków”, choć to w dużej mierze zależy od naszego sprzętu,
a nie od programistów. Podsumowując, posiadaczom kart graficznych bez pixel
shaderów, z poniżej 128 MB RAM, niezgodnych z DirectX 9.0c i bez wsparcia T&L
chcącym spróbowania swych sił w świecie Eragona, radzimy do premiery poczynić
stosowne zakupy.
Aha, miało być o fabule
Byłbym niemal zapomniał napisać Wam, o czym opowiada książka Eragon i o czym
będą opowiadać, siłą rzeczy, film i gra. Tytułowy Eragon jest zwykłym
chłopcem, synem prostego rolnika. Żyje on sobie spokojnie w krainie Alagesi rządzonej
przez złego i okrutnego Galbatorixa. Gdyby to było wszystko, to pewnie po stu stronach
pięćsetstronicowego dzieła umarlibyśmy z nudów. Na szczęście Paolini okazał się
łaskawy. Pewnego dnia Eragon znajduje dziwny kamień. Zabiera go ze sobą do domu.
Niby nic, jednak wkrótce okazuje się, że to co dotychczas uznawane było za kamień jest
w rzeczywistości smoczym jajem. Historia rozpoczyna się na dobre, gdy wykluwa się z
niego smoczyca i Eragon wyrusza z nią w świat pełen przygód. Na smoka mają bowiem
chrapkę siły zła. W książce zawarte zostały najlepsze wątki z innych dzieł: złowieszcze
czarne charaktery, heroiczne główne postaci, potwory, pościgi, walka i magia,
rebelianci, mroczne Imperium, śmierć bliskich i rebelia. Dla każdego więc coś się znajdzie.
Jeśli wiecie teraz o czym, mniej więcej, jest książka, to wiecie też o czym będzie gra.
Kolejny sukces?
Nadszedł czas, by zadać sobie pytanie, czy gra Eragon osiągnie taki sukces jak książka,
na której się opiera. Uważam, że nie. Przyczyna jest jedna. Gra nie będzie posiadać tego
elementu dziecięcości, którym obdarzona została książka. Eragon jako lektura zachwyciła prostym,
niezwykle charakterystycznym stylem. Dało się wyczuć to, że pisał ją piętnastoletni chłopak.
W grze zabraknie tej niezwykłości. Autorzy nie proponują bowiem graczom nic nowego,
nic porywającego. Sądzę, że nie znajdziemy w produkcji Stormfront Studios i Vivendi
Universal Games niczego, czego nie znaleźlibyśmy w innych grach przygodowych i akcji.
Produkt będzie więc niezwykle sztampowy. Książka też na dobrą sprawę taka jest, ale urzeka nas
w niej ta wszechobecna "niedorosłość", jaką przekazał jej autor. Gdyby to samo napisał
dojrzały pisarz, dorosły mężczyzna, nazwalibyśmy go grafomanem i rzucili Eragona w kąt.
Gra, przy pełnym szacunku dla jej twórców, nigdy nam tego nie przekaże, nie da nam tego
odczuć. Dlatego stanie się przykładem grafomanii w świecie gier i obawiam się, że wielu
graczy zafascynowanych powieścią kupi ją tylko po to, aby się rozczarować. Inni zaś nauczeni ich błędem
nawet po Eragona nie sięgną. Czy owe słowa staną się ciałem, przekonamy się 1 grudnia
bieżącego roku.
Prognoza: PRZECIĘTNA
Marek "Ovies" Owsianny 17 listopada 2006 r.
|