Czy to, że grasz na gitarze uszczęśliwia innych ludzi?
W Starship Troopers nikt na gitarze nie gra, w ogóle muzyki jest niewiele, pojawia się praktycznie tylko we wstawkach filmowych. A szkoda, bo wiele jest strzelanin, w których w najbardziej dramatycznych momentach przygrywa nam w tle jakiś żywy motyw, dodający dramaturgii rozgrywającej się na naszych ekranach akcji. Dźwięk i głosy aktorów są za to solidne. Każda broń wydaje swój specyficzny odgłos, piszczenie robali budzi grozę, jest realistycznie. W menu dobiega nas stanowczy głos naszego przełożonego, który informuje nas o celach i niebezpieczeństwach nadchodzącej misji. Podczas jej trwania również dostajemy informacje od ekspertów, a ich głosy stoją na wysokim poziomie.
John Malkovich, jak grał Ruska to mówił "Madier Fakier"

W naszym kraju grę wydała firma Cenega Poland. Zdecydowała się ona na pozostanie przy angielskich aktorach, wprowadziła jednak napisy kinowe. A właściwie ich część, gdyż nie wszystkie kwestie, wypowiadane zwłaszcza na odprawie, są przetłumaczone. Niekompletna polonizacja to największy zarzut, jaki można przedstawić rodzimemu wydawcy. W pudełku znajduje się płyta z grą oraz ilustrowana instrukcja. Oprócz omówienia instalacji i podstawowych trybów gry, znajdziemy w niej także opis poszczególnych rodzajów broni oraz kilka ciekawych porad. Ponad dwudziestostronicowy podręcznik został wydany bardzo elegancko. Ponadto cena produktu odpowiada jego jakości.
W tym całym zamieszaniu jedno wiem na pewno - jesteś moją królewną
Zamieszanie rzeczywiście jest i to niemałe. Starship Troopers: Żołnierze Kosmosu aspiruje bowiem do gry dobrej, lecz to, co zaserwowali nam panowie z Empire Interactive nie dociąga do takiego werdyktu. Produkcja, oparta na miernym filmie, nie może być arcydziełem fabularnym, jednak została zupełnie wyzuta z jakiegokolwiek scenariusza. Fabuła to bardzo ważna rzecz w grach akcji, a tu nie ma jej w ogóle. Ponadto poziom trudności został zbyt wyśrubowany, przez co ST staje się niekiedy zbyt trudne nawet dla bardziej doświadczonych graczy. Szkoda, że dwa tak oczywiste błędy zrujnowały całą pracę teamu Strangelite. Akcja pokroju Serious Sama w dobrym wydaniu dawno nie zagościła bowiem na pecetach, a Żołnierze Kosmosu niekiedy biją na głowę w zadymach te, zaprezentowane w nieodżałowanym produkcie Croteamu. Mogło być bardzo dobrze, jest ledwo nieźle. Polecam tylko najzagorzalszym fanom strzelanin pełną parą i gatunku science-fiction.