Za sprawą serii Kolekcja Klasyki wydanej przez naszego rodzimego dystrybutora – Cenegę, wracamy do gier, które urzekły nas kilka lat temu. Jedną z nich, jest właśnie omawiany tutaj Sacred, czyli kolejny tytuł mocno zainspirowany dziełem Blizzarda o nazwie Diablo. Mimo to produkcja ta jest niemniej ciekawa niż sam pierwowzór, a fakt, iż wydanie to zawiera mini-dodatek (Plus) oraz najnowszą łatkę, dodatkowo powinien zaostrzyć Wasz apetyt. Zatem, zapraszam do lektury!
Słowem wstępu – Sacred to typowy hack’n slash, którego akcję osadzono w świecie Ankarii. Mamy więc do przemierzenia kawał terenu, mnóstwo potworów do ubicia i sporo zadań do wykonania. Niby nic odkrywczego, a mimo wszystko dzieło studia Ascaron potrafi przyssać do monitora. Wspomniany add-on Plus uatrakcyjnia program o dwa obszary; tyleż nowych, rozbudowanych zadań; pięciu nowych przeciwników; sześć nowych zbroi oraz piętnaście rodzajów broni. Załatana gra oznaczona jest numerem 1.8.2.6.
Krainą Ankaria rządzi książę Shaddar, który okrucieństwem swym przez lata siał grozę wśród zamieszkującej ją ludności. Tak dłużej być nie mogło, toteż skazano Shaddara na śmierć, jednak żądanie czarodziejów z zamku Mystdale, którzy pragnęli by spalić okrutnika na stosie, nie zostało spełnione. Shaddar został wygnany na pustynie Południa, gdzie nie miał żadnych szans na przeżycie. Kolejnych kilka stuleci pozwoliło ludziom zapomnieć o krwawych latach jego rządów, ale opowieści o nim wciąż budziły niepokój. Okazuje się jednak, że Shaddar wcale nie zginął. W wybudowanej na pustyni wieży Shaddar-Nur knuł kolejne plany przejęcia władzy nad życiem i śmiercią. Przywołanie z piekieł potężnego demona Sakkary okazało się jego zgubą. W krainie odrodził się kult złego demona, który wygasł już dawno temu. W stronę Ankarii zmierzają bandyci, najemnicy i łowcy niewolników pracujący dla Sakkary. Jakby tego było mało, kraina nękana jest najazdami goblinów. Jak nie trudno jest się domyślić, spokój i dawny porządek w tej trudnej sytuacji musisz przywrócić właśnie Ty, graczu.

Jednak zanim rozpoczniemy przygodę, musimy zdecydować jaką postacią zagramy. Gladiator jest najlepszym wojem i umie posługiwać się każdym typem broni. Mroczny Elf to mistrz w zadawaniu bólu, zakładane przez niego pułapki na zawsze eliminują wrogów. Mag bitewny to doskonały czarodziej, ale i równie dobry wojownik. Serafia to kobieta-anioł, używa magii do osłabienia przeciwnika, by potem bez problemu się z nim rozprawić. Leśna Elfka mistrzowsko opanowała posługiwanie się poszczególnymi rodzajami broni dalekiego zasięgu, w eksterminacji wrogów pomaga jej magia natury. Wampirzyca podczas dnia jest zwykłym wojownikiem, jednak gdy nastanie noc, zamienia się w prawdziwą maszynkę do zabijania. Nie muszę chyba zaznaczać, że wybór jest bardzo ważny, gdyż każdy bohater preferuje inny typ i taktykę walki. Kolejnym krokiem jest wybranie imienia naszej postaci oraz poziomu trudności. Do wyboru mamy brązowy (najłatwiejszy), srebrny (odpowiednik trybu normalnego) oraz złoty, gdzie prawo bytu zarezerwowane jest jedynie dla prawdziwych weteranów.
Już na początku zabawy stajemy przed pierwszą poważną bitwą. Znajdujemy się bowiem na arenie przed swoim ostatnim pojedynkiem, jednak tylko zwycięstwo pozwoli nam ją opuścić w jednym kawałku. Kiedy już uporamy się z oponentem jesteśmy gotowi do rozpoczęcia właściwej przygody. Czeka na nas około 30 misji z wątku głównego oraz prawie 200 zadań pobocznych. Niestety te ostatnie, pomimo, że zachwycają ilością, lecą na łeb na szyję z jakością. Ich wykonanie ogranicza się zazwyczaj do przynieś, zabij, eskortuj. Niemniej są one miłą przerwą od wątku fabularnego, a i przy okazji można zarobić trochę złota i nabyć dodatkowe punkty doświadczenia.