|
Pora przejść do grafiki. Wspomniałem o jej cudowności w menu, ale to nic w porównaniu z otoczeniem. Już na okładce widnieje napis „Gra wykonana jest przy użyciu grafiki 3D”! I przyznać muszę, że twórcy mają rację! Można chodzić do przodu, do tyłu, w lewo i prawo. Po prostu cudownie! Szkoda, że nie można skakać, kucać, czołgać się czy nawet biegać… Jednak jest możliwość oglądania statycznego nieba, na którym zauważyłem jakiegoś ptaka (Nie pytajcie mnie jakiego, jestem recenzentem, nie ornitologiem ;)). Szkoda tylko, że wszystko jest takie kanciaste i, nie bójmy się tego słowa, brzydkie. Ale tutaj znowu powraca motyw z Amigą. Ja, jako miłośnik tego sprzętu doceniam starania twórców!
Muzyka również jest wspaniała. Plumsy w menu to nic przy wspaniałych chrupaniach żwiru pod naszymi nogami podczas spacerowania. Albo strzały z pistoletu, po prostu wspaniałe i jakże dopracowane. Niestety, po trzech strzałach i ośmiu krokach ręka sama sięga po przycisk „Power” na głośnikach. A szkoda, bo odgłosy są naprawdę realistyczne.
Pozostała mi sprawa fabuły. Na pewno możecie sobie wyobrazić, jak kończy się odliczanie wstępne i z każdą sekundą przybywa Wam adrenaliny w żyłach. 3… 2... 1… rzucasz się do przodu, w czasie obrotu trafiasz jednego delikwenta dokładnie w środek głowy. Szybko wstajesz, skaczesz w górę i robiąc piękne salto w tył, złamany w pół, żegnasz się z jeszcze dwoma przeciwnikami. Rozglądasz się i widzisz jednego, ukrywającego się za jedną ze skrzyń. Z szybkością błyskawicy odbijasz się od ściany, wskakujesz na skrzynię tylko na ułamek sekundy i w jeszcze krótszym czasie jego tekturowa egzystencja się kończy. Na swoim elektronicznym zegarku widzisz, że w pokoju pozostaliście już tylko we dwoje. Ty i czający się gdzieś karton. Kątem oka widzisz go, uśmiechniętego rolnika z kolbą w dłoni wyjeżdżającego zza stodoły. Bez skrupułów mierzysz do niego i jednym drgnięciem palca pozdrawiasz… Ciekawe? Nie? To może i dobrze, bo tegoż w grze nie zobaczymy. Naszym celem jest chodzenie po wytyczonym przez twórców placu i strzelaniu. Jest strzał i zmiana magazynku, nic więcej… Przypomniało mi się o tym, że moja postać utknęła w jednym miejscu i za cholerę nie mogłem się ruszyć. Żenada…
Dobra, jak już ktoś kiedyś powiedział, kończ waść, wstydu oszczędź. Ja również zamykam burdel i idę… szukać lepszych gier. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić mamę, tatę oraz wszystkich, których lubię. Tych których nie lubię to…
Słowem zakończenia chciałbym zwrócić się do tych co nie ten tego. Ta recenzja była zwyczajnym nabijaniem się z gry. Szkoda tylko, że część druga Rapid Gunner’a, o ile wyjdzie, również powędruje w moje krzywe ręce. Już mi to zapowiedziano… Powiem Wam w tajemnicy, że nie żałuję. Poprawił mi się humor i teraz bardziej będę doceniał bardziej ambitne produkcje.
Dawid "Frick" Junker 24 czerwca 2005 r.
|