Pewnikiem siła Titan Questa tkwi w kampanii dla jednego gracza, gdyż wariant rozgrywki wieloosobowej zawiera jeden, ale naprawdę poważny błąd. Właściwie to niedociągnięcie. A właściwiej jeszcze – niedopatrzenie spowodowane głupotą programistów! Otóż zwykle jest tak, że gdy wykonujemy poszczególne zadania w grupie kilku postaci, to każda jest za coś odpowiedzialna, a zdobyte łupy trafiają naturalnie na konto teamu. Jednak twórcy gry stwierdzili, że ciekawiej będzie, jeśli przedmioty leżące na ziemi będą należały do tego gracza, który.... je pierwszy zawinie. W efekcie tego powstaje na serwerach niepotrzebny chaos, zaś i sama rozgrywka nie należy do przyjemnych. Całości nie ratuje także edytor, ponieważ ten dedykowany jest raczej osobom bardziej zaznajomionym z programowaniem.
Bałem się, że gdy zasiądę do Titan Quest i ustawię wszystkie detale na maksimum, będę miał do czynienia z klonem Dungeon Siege II pod względem zastosowanej kolorystyki. Na szczęście twórcom nie zachciało się wykorzystać wszystkich barw, jakie mieli w palecie, zatem w efekcie otrzymaliśmy naprawdę ślicznie wyglądającą grę. Co prawda detali nie należy się doszukiwać, aczkolwiek patrząc z daleka można śmiało wysnuć wniosek, iż recenzowana produkcja jest obecnie najładniej wykonaną z gatunku hack’and’slash. Wszystkie lokacje, które przemierzamy przez tych kilkadziesiąt godzin, są naprawdę fajne. Dodatkowo warto zaznaczyć, że animacja postaci stoi na wysokim poziomie. Kierowana przez gracza wojowniczka lub wojownik porusza się bardzo anatomicznie. Czasem tylko dezorientuje się w terenie, gdy trzeba rozprawić się z większą ilością wrogów. Wówczas wygląda to przekomicznie, bo bohater nie ma pojęcia w którą stronę stanąć i ciągle zmienia decyzję. :-)

Titan Quest to dość udana produkcja. Mimo, że nie posiada jakiś świetnych rozwiązań, bije od niej monotonią na kilometr, to i tak należy jej się silne 7.5 oczka za to, że tak świetnie naśladuje Blizzarda i jego Diablo. Co prawda przez cały tekst jechałem po grze, ale w istocie sama rozgrywka jest bardzo przyjemna i adresowana raczej do fanów gatunku, choć i entuzjaści innych produkcji powinni się dobrze bawić. Może nie skończą scenariusza kampanii, ale nie pożałują poświęconego czasu. Titan Quest z pewnością nie będzie nominowana do najlepszego action RPG roku, aczkolwiek fanom gatunku zapewni kilkadziesiąt godzin zabawy na najwyższym poziomie. Myślę, iż twórcy spełnili swoje założenia niemal w stu procentach i to się im chwali, gdyż za zarobione pieniądze być może uraczą nas czymś ambitniejszym. Niestety mniej cierpliwych użytkowników gra raczej wynudzi i zadadzą sobie pytanie „Ile można? Ile można chodzić po tych kilku dostępnych państwach, ciągle wykonujące te same czynności?”. Ja wtedy odpowiem, że dużo, naprawdę, bo w tym tkwi cały urok i całe piękno tego właśnie, jakże specyficznego, gatunku. Osobiście nie raz i nie dwa będę powracał do Titan Questa choćby po to, by zobaczyć, jak prezentuje się on na tle nowszych tytułów. Zrobię tak, bo twierdzę, iż nieprędko znajdzie się kolejna gra, która w tak dobry sposób wykorzysta patenty znane z Diablo II. A ta wykorzystuje je wręcz idealnie. I to się jej chwali!