Pamiętamy czasy, kiedy w grach nie liczyła się fenomenalna grafika, ciekawa fabuła czy inne, pozornie nieważne, elementy. Czasy, w których stawaliśmy na coś, co przyciągnie nas do monitora na długie godziny. Coś, co na zeżre totalnie i coś, co spowoduje, że zapomnimy o bożym świecie. Takich produkcji wtedy było mnóstwo, zaś teraz twórcy prześcigają się głównie w jakości oprawy wizualnej lub chcą produkować wyłącznie tytuły oparte na licencji znanej książki, filmu czy komiksu. Dziś bardzo rzadko natkniemy się na grę, która pozornie nie oferuje nic nadzwyczajnego, zaś w głębi duszy chowa to coś. Coś, co nas zeżre totalnie!
Takową jest z pewnością Titan Quest – nowa propozycja niezbyt znanego studia Iron Lore Entertainment, które postanowiło, że... nie stworzy kolejnej oryginalnej gry z gatunku siecz’i’rąb, lecz zadowoli nas sprawdzonym przepisem na dobry action RPG. Pomyślelibyście, że takie postanowienie może doprowadzić wyłącznie od kompromitacji, aczkolwiek pracownicy wspomnianej korporacji, wiedząc czego chcą, uraczyli nas naprawdę grywalnym tytułem, pozornie niczym się nie wyróżniającym. Titan Quest zawiera setki sprawdzonych rozwiązań, nie wywyższa się, lecz zapewnia mimo wszystko kilkadziesiąt godzin zabawy na najwyższym poziomie. A fakt, że zabawa ta sprowadza się wyłącznie do kwestii: idź, zabij, przynieś, świadczy o jakże wielkiej sile tego tytułu.

Titan Quest to, jak już zdążyliście się zorientować, typowy przedstawiciel zasłużonego gatunku hack’n’slash. Autorzy postanowili po raz kolejny nie osadzać akcji tego typu produkcji w średniowieczu, więc tym razem oddano do naszej dyspozycji starożytne światy. Zaprezentowany scenariusz powstał w oparciu o grecką mitologią i dotyczy przede wszystkim Zeusa, który wraz ze swoimi podwładnymi wygnał z Olimpu i uwięził w bliżej niezidentyfikowanych więzieniach potomków Krotosa, a jego samego zabił. W pewnym momencie jednak, żądni zemsty synowie nieżyjącego już ojca, wydostają się z lochów. Oczywiście Zeus o tym się nie dowiadujemy, więc dalej żyje sobie w świadomości, że wszystko jest w porządku. Że nie ma zagrożenia. A zagrożenie jest i właśnie to my musimy jemu zapobiec. No i to by było na tyle w kwestii fabuły, gdyż specjalnie nie ma sensu więcej o niej pisać, gdyż jest tylko dodatkiem do esencji tytuły, jaką bez wątpienia jest walka z setkami wrogów, zwiedzanie poszczególnych terenów, zbieranie przedmiotów i już. ;-) Trzeba na końcu dodać, że Titan Quest wręcz bezczelnie kopiuje do siebie wszystkie świetne aspekty Diablo II, co tez czyni Iron Lore Entertainment obecnie najlepsza grą z gatunku aRPG, gdyż posiada niemal tak dobrą grywalność, jak dzieło Blizzarda. A to się liczy w tej chwili najbardziej w momencie, gdy przechodzimy do rozgrywki!