|
Exile
Gdy po raz trzeci odwiedzamy Artusa, mieszka on na przepięknej wyspie, pełnej zieleni, kwiatów i zwierząt, wraz z żoną i nowonarodzoną córeczką Yeeshą. Aktualnie nasz mentor pracuje nad nową Księgą Wieku, a zaprosił nas do siebie w celu omówienia kilku spraw związanych z Księgą Releeshahn. Niestety nie jest nam dane poznać, o co chodziło naszemu przyjacielowi z tymi sprawami gdyż na chwile przed ich wyjawieniem w gabinecie pojawia się tajemniczy długowłosy osobnik, który rozbija pokrywę kopuły okalającej księgę i ucieka wraz z nią do jednego z Wieków. Zatem po raz kolejny musimy ratować biednegoArtusa, a warto gdyż ta część powraca swoją fabułą do wydarzeń z pierwowzoru. W każdym razie błędy pewnych osób z pierwszego Mysta mszczą się na biednym Artusie. Jest to najbardziej udoskonalona z danych mi gier: napotkane postacie są odgrywane przez żywych ludzi (stało się to w kolejnych odsłonach normą), dzięki trójwymiarowemu silnikowi mamy możliwość swobodnego rozglądania się na boki.
Grafika
Wszystkie gry pochodzą z różnych epok techniki komputerowej, dzięki temu mamy możliwość zaobserwowania zmian, jakie dokonały się nie tylko w serii Myst, ale i w całym komputerowym świecie. Pierwsza część składa się głównie ze statycznych tekstur, barwnych dzięki liftingowi w 1999 roku i bardzo ładnych jak na grę z przed jedenastu lat. Jedyny ruch następuje po interakcji z jakimś przełącznikiem lub dźwignią. W Riven możemy zauważyć znaczne postępy w grafice. Przedmioty są bardziej szczegółowe, mamy też ruchome elementy, zmiany sporo wnoszą, lecz prawdziwa rewolucja nastąpiła dopiero w Exile. Dzięki trójwymiarowej oprawie wizualnej poruszamy się płynnie (nie skokowo jak w poprzedniczkach). Przedmioty są ekstremalnie szczegółowe i, co najważniejsze, bohaterów odgrywają aktorzy z krwi i kości.
Muzyka
Podobno to ona jest tym pierwiastkiem, który wprowadza tę dozę klimatyczności. Autorzy zalecają granie w słuchawkach i maja rację, gdyż dźwięków w każdej odsłonie jest bardzo dużo. Świat nimi żyje, a muzyka stanowi odrębny, fascynujący dodatek do gry. Soundtrack jest prawdziwą gratka dla fanów. Na plus można zaliczyć pełną polonizację gry, podłożone
głosy nie psuja klimatu, a wręcz są jego składnikiem.
Po polsku
Dzięki wspaniałomyślności firmy Cenega Poland, wszystkie napisy teksty są w naszym ojczystym języku. Co więcej, w całej Antologii trudno znaleźć jakiekolwiek błędy, więc można grać śmiało. Czcionki dobrano dobrze i nie ma problemów z rozczytaniem tekstów imitujących ręczne pismo problemów. Tak samo prezentują się głosy, które pasują do każdej z odgrywanych postaci.
Na koniec
Podsumowując, każdy gracz powinien być zadowolony z zakupu, jakim będzie Myst: Antologia, która ukazała się w serii Kolekcja Klasyki. Bez wątpienia jest to pozycja obok której nie można przejść obojętnie. Gra jest trudna i wymaga myślenia, dzięki temu stała się legendą już po kilku miesiącach od pojawienia się na rynku (dowodem tego jest chociażby jej reedycja). Odgrzewanie starych kotletów nigdy nie było tak dobre jak w przypadku tej trylogii.
Sebastian ”jedi_alan” Kędzierski 18 sierpnia 2006 r.
|