|
Rainbow Six
Bezpieczeństwo Las Vegas, będzie zależeć od trójki, w porywach czwórki,
komandosów. Liczba ta jest moim zdaniem wystarczająca. Mówię to z własnego
doświadczenia. Grając na przykład w RS: Raven Shield, zazwyczaj poruszałem się
czteroosobowym oddziałem i w zupełności to wystarczyło. Większą liczbę
komandosów trzeba by podzielić na co najmniej dwa oddziały. W takim wypadku
zaręczam, że drugi robiłby tylko dobre wrażenie i osłaniałby kontener na śmieci,
czyli innymi słowy byłby zbędny. Jeśli chodzi o AI naszych towarzyszy to sprawa ma się podobnie, jak
w przypadku przeciwników. Mają być oni inteligentni jak nigdy. Trudno mi w to
uwierzyć. Do dziś leży mi na żołądku First to Fight (które recenzowałem) i ogrom
głupoty moich sprzymierzeńców z US Marines.
Nasi antyterroryści mają być wyszkoleni w walce różnorodną bronią i w
posługiwaniu się najnowocześniejszym sprzętem, jak mini-kamerki, które można
wsunąć pod drzwiami i zobaczyć, co jest w pomieszczeniu. Cóż, obawiam się, że
nie będą oni w stanie obsłużyć spłuczki w toalecie bez naszej pomocy.
Największa zaleta gry
Tutaj przydałyby się jakieś fanfary lub podniosła muzyka, bowiem doszliśmy do
największej zalety Rainbow Six: Vegas, a mianowicie... do GRAFIKI!!! Nie mylę się,
nie chodziło mi o taktykę, bo po co ona w taktycznym FPS'sie, tylko do
olśniewającej grafiki. Programiści mówią o idealnym odwzorowaniu miasta, które
tętni życiem, jest kolorowe i urozmaicone. Na poparcie swoich słów pokazują
screeny, które rzeczywiście wyglądają wyśmienicie. Zamianie ma ulec również
cała fizyka otoczenia. Silnik graficzny ma być "podrasowany" do tego stopnia, że
będziemy mogli zniszczyć niemal każdy przedmiot, a kule będą łupać kawałki
tynku ze ścian. Ma być to szczególnie widoczne na Play Station 3.
Przyznam, że grafika i realistyczny wygląd są ważne. Miło widzieć, że nasz
przeciwnik ma twarz, na której malują się emocje, a nie chmurę jasnych
porozrzucanych pikseli lub, w najlepszym wypadku, maskę. Warto też widzieć, że
walczymy z oddziałem najemników, a nie wściekłych dwudziestoraczków, bo twórcy
stworzyli jeden model twarzy. Tak, to wszystko jest ważne, ale czy najważniejsze?
Czy naprawdę gracze po kiepskim Lockdown'ie oczekują wspaniałej grafiki, czy
wspaniałej taktyki? Czy taktyczny FPS to gra gdzie podziwia się widoki tudzież rąbie
biurko albo strzela do paprotki w holu?
Nie ma jak w Vegas
Patrząc na to, jak zapowiada się nowy Rainbow Six, mam wrażenie, że twórcy
nie wyciągnęli z porażki Lockdowna żadnej nauczki. Podążają oni z deszczu, wprost
pod rynnę. Gra przeznaczona będzie głównie dla posiadaczy Play Station 3 i Xbox 360.
Właściciele "pecetów" w Vegas raczej nie pograją i może to nawet lepiej. Gra utraciła
element taktyczny zdaje się bezpowrotnie. Rekonesans przed akcją, planowanie
działań? O tym możecie zapomnieć. Wzamian programiści raczyć nas będą boską
grafiką. Sam nie wiem, czy chcą nas zahipnotyzować przy jej pomocy? Deklaracje
odnośnie AI działają na mnie powoli jak płachta na byka. Nie będę więc dalej drążył tego
tematu. Może RS Critical Hour, który powstaje równolegle na konsole starszej generacji
będzie udany? Niewiele na to wskazuje. Sympatykom Raibow Six'a, tego dawnego,
na wysokim poziomie, pozostało nic innego jak tylko mieć nadzieję.
Prognoza: PRZECIĘTNA
Marek "Ovies" Owsianny 3 sierpnia 2006 r.
|