|
Pro Evolution Soccer 6, wedle zapowiedzi twórców – dalekowschodniego studia developerskiego KONAMI - nie miał wprowadzać powiewu świeżości do popularnych kopanek, lecz w nieznaczny sposób ulepszyć to wszystko, co było dobre w poprzedniej odsłonie cyklu, dodając kilka elementów, których można nie zauważyć gołym okiem. I tak też się stało. Jednak nie wszystkie z nowości mogą nas zadowolić. Dlaczego?
Otóż, CD Projekt - polski wydawca programu, w porozumieniu z producentem, postanowił stworzyć rodzimą wersję językową PES6. Przetłumaczono nie tylko napisy w menu, lecz zadbano także o to, by spotkania komentowali dwaj gwiazdorzy branży: dziennikarz Polsatu Sport – Mateusz Borek i redaktor naczelny Przeglądu Sportowego – Roman Kołtoń. Dodatkowo na okładce pojawił się Adriano (którego facjata zdobi wszystkie wydania gry) oraz Maciej Żurawski (figurujący na boxie wyłącznie w Polsce). Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że komentarz jest po prostu żenujący. Poszczególne kwestie wypowiadane przez w/w osobników brzmią nadzwyczaj sztucznie. Nierzadko zdarzają się również sytuacje, w których słowa padające z ust komentatorów nie mają w ogóle odniesienia do tego, co dzieje się na boisku. Pomijam już fakt, że zwykle trzy na cztery odzywki Kołtonia (który i tak odzywa się bardzo rzadko) występują po zakończeniu akcji i brzmią następująco „I aż się prosi o pytanie, czy aby na pewno musiał podawać?”. A to, że wirtualny piłkarz wraz z kolegami nie skleił akcji, tylko po prostu biegł sam przez połowę boiska finiszując swój rajd strzałem, nikogo już nie obchodzi. To jednak dopiero początek komedii. Uśmiać się można chociażby po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę. Wówczas Borek rzuca kilka tekstów, wśród których najbardziej zabawnymi wydają się „Drużyny zamieniły się stronami boiska” tudzież „Trenerzy wypuszczają identyczne jedenastki”. Jedyną rekomendacją może być cena programu (sugerowana 129,90 PLN, lecz już teraz w sklepie wydawcy można kupić grę za około 80 złotych, przy wykorzystaniu WPLN) oraz bezbłędnie wykonane tłumaczenia napisów (roboty nie było dużo, ale tę i tak można było spartolić, o czym świadczy przełożenie premiery omawianego tytułu – pierwotnie miał on zadebiutować w tym samym terminie co na świecie, ale ze względu na błędy w lokalizacji datę rynkowego debiutu przesunięto o kilka tygodni).
Pro Evolution Soccer 6 oferuje standardowe tryby rozgrywki, takie jak pojedynczy mecz, turniej (w którym zawarta jest także możliwość rywalizacji w lidze), karierę, trening oraz nową opcję nazwaną po naszemu Spotkaniem Międzynarodowym (gracz wybiera jedną z drużyn i bierze udział w szeregu spotkań, by zdobyć upragniony puchar. Tryb ten przypomina poniekąd mistrzostwa świata). Nie trzeba chyba wyjaśniać, na czym polegają pierwsze z wymienionych wariantów rozgrywki, lecz zaznaczyć należy, że poza nimi, gra oferuje także tryb rozgrywki wieloosobowej, który to jest esencją rozgrywki (ze względu na grywalność i podział na ligi, rankingi graczy, etc.). Nie tylko w wersjach konsolowych, lecz także i na pecetach pod warunkiem, że wyposażymy swojego blaszaka w odpowiedni kontroler. I pewnikiem nie będzie nim joystick. ;-) Na serwerach można znaleźć naprawdę sporą ilość graczy, chętnych rozegrać z nami niezobowiązujące spotkanie. Przyznać trzeba, że większość zawodników, którzy decydują się rozpocząć karierę w Sieci, reprezentuje naprawdę przyzwoity poziom gry, lecz zdarzają się i tacy gracze, którym brak obeznania. Wówczas niestety spotkanie kończy się wysokim zwycięstwem do zera. Szkoda, bo wtedy gra traci na miodności. A tej ogólnie rzecz ujmując – nie brakuje. Ba, można nawet powiedzieć, że wycieka ona ze wszystkich możliwych stron.
|