Zapowiedź: Vampire: The Masquerade - Bloodlines

Autor: Zgredy Fruger
Opublikowano: 26 października 2004 r.

Vampire: The Masquerade - Bloodlines

Wampiry to, według słownika wyrazów obcych, duchy zmarłych osób, które wysysają krew z ludzi. Oczywiście ten krótki opis tylko ogólnie mówi nam, czym tak naprawdę są Nosferatu. Żeby „zagłębić” się w temat możemy sięgnąć do literatury fantastyczno-naukowej, obejrzeć filmy (których, swoją drogą, jest mnóstwo - chyba tylko obce cywilizacje są bardziej popularnym tematem) lub… sięgnąć po dobrą grę komputerową.

Tym razem zajmiemy się tą ostatnią możliwością poznania świata mroku. Zapewne wielu z was chociażby słyszało o grze Vampire: The Masquerade - jeśli nie w formie elektronicznej, to tej na papierze, stworzonej przez firmę White Wolf. Otóż wersja nie przemęczająca zbytnio naszej wyobraźni miała podtytuł Redemption i choć była dość liniową grą, to jednak miała to coś, co sprawiało, że trudno było się od niej oderwać. Scenariusz, grafika, muzyka i oczywiście klimat - tym szczyciła się ta produkcja, oparta o świat RPG stworzony przez wspominaną firmę.

Kilka lat minęło i na horyzoncie widnieje kolejna „Maskarada”, która zbliża się już dużymi krokami, lecz nosi podtytuł Bloodlines i z poprzedniczką powiązana jest chyba tylko nazwą. Znów w nasze ręce trafi produkt oparty o świetną licencję wspominanego „Białego Wilka”. Doleję oliwy do ognia i dodam jeszcze, iż nad grą tą pracują panowie z Troika Games, którzy brali czynny udział przy najlepszych „roleplayach” ostatnich lat, więc kolejna wampirza historia powinna być w stu procentach kompatybilna ze skrótem RPG. Tyle że zamiast pseudo-trójwymiarowego widoku z góry, jak to zwykle w produkcjach sygnowanych wspomnianym skrótem bywa, będziemy mogli wcielić się w głównego bohatera i widzieć wszystko jego oczyma (ewentualnie zza jego pleców), tak więc tytuł ten posiadać będzie elementy gier akcji. Oczywiście należy też wspomnieć, że wszystko to będzie działało na niczym innym, jak silniku Source (Half-Life 2 i panowie z Valve się kłaniają), więc grafika musi być świetna. Czy to wszystko mogłoby nie wypalić? Chyba nie.

Akcja nie będzie toczyć się gdzieś w średniowieczu, w jakiejś zapadłej wiosce, jak pewnie niektórzy z was myślą. Nasze oczy ujrzą metropolię stylizowaną na Los Angeles, choć miastem aniołów to miejsce z pewnością nie będzie. Oczywiście skoro gra jest o wampirach, to i klimat musi być odpowiedni, dlatego świat będzie ciemny i mroczny, budynki w stylu gotyckim, a wszędobylski nieład, że się tak wyrażę, będzie naszym najmniejszym zmartwieniem.

W grze wcielimy się w świeżo upieczonego wampirzego „rekruta”, który dopiero co zauważył, że nie lubi światła, a na widok krwi ślinka mu aż cieknie - jednym słowem staniemy się młodym i niedoświadczonym wsysaczem tętnic. Czeka nas masa nauki w tej osobliwej szkole przetrwania, gdzie zło czai się za każdym rogiem, a przestępstwa są na porządku dziennym... a właściwie to nocnym, będąc dokładnym. Przed nami długa droga, by nauczyć się zasad obowiązujących w tej dżungli. W grze spotkamy siedem wampirzych klanów i z pewnością wybrana przez nas rodzina pomoże nam w przetrwaniu. Niestety wszystkie te grupy walczą ze sobą o władzę, więc stając się sprzymierzeńcem jednej z nich, jednocześnie awansujemy na wroga pozostałych.

To, co w fabule jest bardzo interesujące, to całkowity brak liniowości. Będziemy mogli spokojnie oderwać się w dowolnym momencie od głównego nurtu i wykonać jakąś misję dodatkową, czy zagłębić się w jeden z wielu wątków pobocznych. Kiedy już załatwimy swoje sprawy, spokojnie powrócimy do najważniejszego zadania, które w wyniku naszych innych działań mogło ulec niewielkiej zmianie. W dodatku wszystkie misje będzie można rozwiązać na kilka różnych sposobów. Argumenty siły będą tu oczywiście rozwiązaniem najprostszym, co nie znaczy, że najlepszym. Do naszej dyspozycji będzie kilkanaście rodzajów broni - zarówno nóź, którym cicho pozbędziemy się niewygodnego świadka naszej obecności, jak i bronie głośne i szybkostrzelne, a więc mogące zmieść wielu przeciwników z pola widzenia. Do takowych zaliczają się między innymi stary, dobry kałasz, uzi czy nawet miotacz płomieni. Oczywiście o wiele lepiej będzie, jeśli porozmawiamy z ludźmi i użyjemy naszych walorów, typu uroczy wygląd czy ten intrygujący błysk w oku, aby przekonać ich do naszej racji. Jeśli żadna z wielu możliwych wypowiedzi nie podziała, nasza aparycja nie jest wystarczająco ujmująca, a główna wygrana w konkursie krasomówczym też nie wystarcza, to zawsze można rzucić na delikwenta, tudzież delikwentkę, jakiś zły czar, który ułatwi nam sprawę. Ponadto autorzy zapowiadają, że samo zakończenie rozgrywki będzie w kilku różnych wersjach, a więc jednokrotne przejście gry może się okazać niewystarczające, a ewentualna powtórka z życia wampirów może być rozwiązana całkiem inaczej.

Jeśli autorzy naprawdę sprezentują nam tak świetny produkt, jak zapowiadają, to z pewnością czekają nas godziny, dni i noce spędzone przy tej grze. Wszystko wskazuje na to, że tytuł ten będzie prezentować się świetnie pod każdym niemal względem i być może niektórzy gracze będą kiedyś opowiadać swoim wnukom, jak to kiedyś byli wampirem.

Prognoza: rewelacyjna


Zgredy Fruger