Pamiętam jeszcze te piękne czasy – zgrzyt gniecionej blachy, snopy iskier, krzyk wylatujących przez przednią szybę kierowców i wiele więcej niesamowitych efektów, które dawały pierwszej części gry FlatOut tyle grywalności. Nie tylko mi podobały się te destrukcyjne wyścigi, dzięki czemu „Gaz do Dechy” odniósł spory sukces finansowy i pozwolił twórcom spać spokojnie i… myśleć o kontynuacji.
Druga część serii FlatOut na rynku powinna pojawić się pod koniec obecnego roku. Jednak zapewniam Was, że warto czekać, gdyż zapowiada się nam niemała rewolucja. W FlatOut 2 twórcy większy nacisk położą na tryb dla pojedynczego gracza. O ile w pierwszej części gry trasy mieliśmy stworzone w różnych lokalizacjach, tak w tym przypadku postanowiono stworzyć jeden duży świat, w którym gracz będzie poruszał się swobodnie między kolejnymi wyścigami. Oczywiście nasuwa się Wam od razu porównanie do serii GTA bądź NFS i macie rację. Programiści z Bugbear twierdzą, iż stworzenie jednego dużego terenu paradoksalnie bardzo urozmaici zabawę, gdyż w grze pojawi się generator tras, który będzie nam wyznaczał drogi, po których będziemy się ścigać. Dzięki takiemu rozwiązaniu zabawa nie skończy się na przejściu trybu dla pojedynczego gracza, lecz będzie trwać dalej.

Wspomniana otwartość świata to oczywiście nie tylko generowanie zróżnicowanych tras, ale także inne urozmaicenia. Gracz sam będzie mógł wybrać, w którym wyścigu chce wziąć udział i osobiście będzie musiał stawić się na starcie. W FlatOut 2, tak jak chociażby w NFS: Most Wanted, do dyspozycji będzie miał swój warsztat, w którym będzie przechowywał oraz naprawiał po wyścigach swoje samochody. Oczywiście jeśli po danym wyścigu nie będziemy w stanie wrócić, pomoże nam w tym laweta, która za odpowiednią opłatą odwiezie nas do warsztatu.
W FlatOut 2 znacząco zwiększy się liczba pojazdów, a także kierowców, jakich będziemy mieć za wroga. Do wyboru będziemy mieli blisko 50 zróżnicowanych samochodów, a każdy będzie miał inne osiągi i troszkę inne sterowanie. Dodatkowym smaczkiem w grze będą wspomniani kierowcy. Naszymi wrogami nie będą już tylko kobieta i mężczyzna, lecz kilkanaście różnych ich wersji, co powinno dać nam sporo frajdy.