Pierwszy FlatOut był pewnym powiewem świeżości wśród pecetowych wyścigów. Właściciele konsol dostawali od czasu do czasu gry, w których celem lub środkiem do jego osiągnięcia była fizyczna eliminacja konkurencji, podczas gdy na blaszaki królowały niepodzielnie „poważne” symulacje i ugrzecznione zręcznościówki. FlatOut pozwalał natomiast na to, co każdy z nas w skrytości lubi najbardziej – niczym nieskrępowaną rozwałkę. Nie była to gra pozbawiona wad, ale na tyle innowacyjna, że zdobyła dużą popularność, nie dziwi więc tak szybkie pojawienie się części drugiej.
Gentelman! Start your engines!
Można by się spodziewać, że będzie to zwyczajne odcinanie kuponów od minionego sukcesu, ale nic z tego. FlatOut 2 jest sequelem pełną gębą – nie tylko znacznie rozbudowano go w stosunku do poprzednika, ale także poprawionych zostało sporo wad, dokuczających poprzednio. Koncepcja jest dokładnie taka sama – zaczynamy od stworzenia profilu i wybrania płci kierowcy (co ma czysto kosmetyczne znaczenie) po czym możemy zdecydować się na tryb kariery, wziąć udział w pojedynczym wyścigu lub rozgrywkach wieloosobowych. W trybie dla wielu graczy można założyć własną lub dołączyć do gry w Internecie (obsługiwanej przez GameSpy) lub w sieci lokalnej. Dodatkową atrakcją jest „Party mode”, w którym na jednym komputerze w mini-gry może bawić się kilka osób.

Oczywiście główną atrakcją jest kariera, którą tak jak poprzednio zaczyna się pustym garażem i niewielką ilością gotówki, którą wymienić można na pierwszy samochód. Tu widać pierwsze nowości - mistrzostwa podzielone są na trzy klasy: Derby, Race i Street. W każdej klasie konieczne jest ukończenie serii coraz trudniejszych turniejów, co powoduje odblokowanie nowych tras i pojazdów i ostatecznie wielkich finałów, a opcjonalnie można też wziąć udział w różnych zawodach specjalnych. Obejmują one zarówno znane z pierwszej części mini gry, w których główną rolę gra nie samochód, a wystrzeliwany przez przednią szybę kierowca, jak i areny wzorowane na niezapomnianym Destruction Derby oraz wyścigi na specjalnych torach.
Jeźdźcy apokalipsy…
Garaż to w każdych wyścigach rzecz nader istotna i przy okazji warto wspomnieć, że można teraz posiadać więcej niż jeden pojazd na raz. FlatOut 2 oferuje 34 samochody do rozbijania, jak wcześniej napisałem, podzielone na trzy klasy. Derby to wozy jak z koszmarnego snu mechanika, połatane z różnych, nie zawsze do siebie pasujących blach, rurek i innego metalowego złomu. Na pierwszy rzut oka powinny się rozpaść po pierwszym uderzeniu, ale w praktyce wytrzymują nieco dłużej niż inne, bo są znacznie wolniejsze. Klasa Race oferuje wozy stylizowane na rajdówki, nieco nadgryzione zębem czasu, natomiast Street to górna półka finansowa i jakościowa – lśniące samochody wyścigowe niczym z katalogu. Da się dostrzec dość wyraźne inspiracje istniejącymi w rzeczywistości konstrukcjami, ale nie ma oczywiście żadnych prawdziwych marek i modeli.