Recenzja: X2: The Threat

Autor: Harpen
Opublikowano: 12 października 2004 r.

X2: The Threat - recenzja

Na dobry początek...

X2: The Threat to bardzo specyficzna gra. Kontynuacja przeboju sprzed kilku lat - X-Beyond The Frontier, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Gracze, nie czujący się zbyt dobrze w gatunku symulatorów lotu po kosmosie, mogą uznać ten produkt za przeciętny. Natomiast starzy wyjadacze, tudzież weterani, będą wniebowzięci, gdyż X2, autorstwa programistów z EgoSoft, to gra z serii „must see”.

Ale to już było...

Co prawda recenzja ta dotyczy kontynuacji gry, jednak wypadałoby wspomnieć co nieco o części poprzedniej, ponieważ „dwójka” rozpoczyna się 25 lat po wydarzeniach znanych z X-Beyond The Frontier. A te wydarzenia pokrótce przedstawiały się następująco: na teren Wszechświata X (nazwa jednego z miejsc w kosmosie) trafia postać, w którą wciela się gracz - Kyle Breenan, którego marzeniem jest powrócić na Ziemię. Próbuje uczynić to niemalże za wszelką cenę - między innymi musi walczy z maszynami Xenon, w czym pomagają mu inne rasy, żyjące we Wszechświecie X...

25 lat później...

W X2: The Threat także wcielamy się w pana Breenan’a, tyle że już nie jest to Kyle, lecz Julian. Zbieżność nazwisk nie jest tutaj wcale przypadkowa. Można powiedzieć, że wszystko zaczyna się nieco „niewinnie” - wraz ze swoim kumplem miałeś zamiar ukraść jakiś transportowiec. Jednak nie wszystko poszło po waszej myśli i ty zostałeś aresztowany... Później rozprawa sądowa itd. i wszystko jasne. Jednak możesz mówić o odrobinie szczęścia, gdyż Ban Dann, będący kimś ważnym w Federacji Argonów, zauważył cię. O dziwo, zostajesz wypuszczony z więzienia, a co ważniejsze (w sumie wynika to z tego pierwszego) - dostajesz „the last chance”. Hmmm, zaczyna robić się coraz ciekawiej... Ban Dann ratując nas, nie zrobił tego oczywiście bez powodu - ma w swoich działaniach pewien cel.

Twoje zadanie jest dziwne, gdyż nie można go określić jednoznacznie. Zachowanie Dann’a ma związek z... twoim ojcem. Musisz dociec kim jest twój tata i gdzie się podziewa. Poza tym dowiadujesz się, że niejaki Khaak grozi światu... Ale ty jesteś bez grosza przy duszy i wiesz, że jeżeli nie zdobędziesz żadnych pieniędzy, to tak naprawdę nic nie zdziałasz. Powinieneś zatem zająć się swoim imperium, handlowym oczywiście. Wiesz - rozbudowywanie i tym podobne sprawy...

Co nieco o wszystkim i o niczym...

Na początku należy zwrócić uwagę na bardzo ciekawy aspekt X2: The Threat - aspekt cytatów. Zawsze przy uruchomieniu gry pojawia się jakaś złota myśl, oczywiście bardzo stosowna. Możemy przeczytać urywki ciekawszych wypowiedzi takich ludzi jak Leonardo da Vinci, Albert Einstein czy też Neil Amstrong...

Gra jest przeznaczona (jak już wspomniałem) jedynie dla fanów tego typu rozrywki, jednak dla tych, którzy chcieliby dopiero zapoznać się z tym specyficznym gatunkiem, producenci przygotowali specjalny tutorial, który krok po kroku wprowadza do właściwej rozgrywki. Natomiast użytkownicy - weterani mogą od razu przystąpić do zabawy.

Zaczyna się...

Domyślacie się od czego zaczynamy? Praktycznie na samym początku nie mamy nic w zanadrzu, no może poza paroma groszami i jakimś tam statkiem. Później przychodzi czas na rozbudowę. No cóż, trzeba się wykazać tworząc, poznając fabułę i brnąc do przodu, otrzymując czasem za darmo różne bonusy...

Oczywiście autorzy gry nie zapomnieli o dobrych rozwiązaniach, które pojawiły się w części pierwszej. Po co wywalać coś, co było dobre? Takie samo pytanie zadali sobie pewnie twórcy, dlatego w X2: The Threat dostępne są między innymi te same sektory, które pojawiały się w Beyond The Frontier. Postanowiono również rozbudować (wszech)świat. Niemalże o 100%! Naprawdę teraz teren działań jest olbrzymi, co powoduje, że gra jest również trudniejsza, ale także ciekawsza.

Oprawa audio, oprawa video...

Nie można tutaj mówić o rewelacyjnej grafice, ale nie można też rzec, że oprawa wizualna nie spełnia dzisiejszych standardów. Po prostu solidna robota. Wszystko wygląda bardzo szczegółowo, wszechświat stworzony został bardzo dokładnie, poza tym pojawia się realistyczne oświetlenie, przekonujące efekty (mamy czasem wrażenie, że X2 to nie tylko gra komputerowa, ale jakiś film z gatunku science-fiction i to bardzo dobry). To by było na tyle, jeśli chodzi o kosmos. Niestety autorzy tworząc go spoczęli zapewne na laurach i postacie, które pojawiają się podczas rozgrywki, oraz parę innych (wydawać by się mogło - mało znaczących) rzeczy, wygląda po prostu nienajlepiej. Kanciasto, nieładnie, nieestetycznie, niewyraźnie. Mówiąc krócej - nie podoba mi się z tej strony.

Przykładając ucho do głośnika (nie no - żartuję, dobrze słychać - taka metaforka) słyszymy bardzo przyzwoicie skonstruowaną oprawę audio X2; klimatyczną. Dźwięki również są okey, ale w sumie muszę stwierdzić, że mogły być lepiej i ciekawiej dobrane, wtedy klimat byłby jeszcze lepszy, a tak jest tylko przeciętnie. Ile to muzyka robi w grze...

A na koniec...

... parę dobrych słów od recenzenta, celem podsumowania. Gra naprawdę wciąga. Jest grywalna i tania, jak na tej klasy produkt (nie uwierzycie, ale wydał ją PLAY i to za 49,90 PLN!). Ma jednak jedną wadę (?) - tylko dla fanów gatunku lub dla tych, którzy szybko się uczą. Bo poznać tajniki X2: The Threat, debiutując w symulatorach lotów w kososie, nie jest łatwo.


Harpen