System rozgrywki
Cechą podstawową każdej nawalanki jest system walki, który w przypadku KoTT 2 bliźniaczo podobny jest do tego z Conana. Na pierwszy rzut oka możemy się srogo zawieść, gdyż dostępne są tylko dwa ciosy oraz blok, ale nic bardziej mylnego. Albowiem owe ciosy łączyć możemy w potężne kombosy, które odblokowuje się za pomocą doświadczenia zdobytego dzięki eksterminacji przeciwników. Wszystkich kombinacji jest 12, przy czym każdą można dodatkowo rozszerzyć do 5 poziomu. Nasz bohater został również wyposażony w 4 specjalne ataki, które są dużo potężniejsze od zwykłych. Bez wątpienia najbardziej widowiskowe i skuteczne w działaniu są tzw. boskie moce, które dzielą się na aktywne i pasywne. Najprościej mówiąc, aktywne to te działające w określonym czasie (np. niewidzialność czy leczenie), natomiast pasywne (np. lepsze uniki) są stale aktywne. Jak widać sporo tego wszystkiego. Tylko, co z tego, jak poziom trudności jest niski, a relatywnie mała ilość doświadczenia, jakie możemy zdobyć skutecznie ograniczają pole manewru i rozwoju postaci.
W przypadku oręża oddanego bohaterowi we władanie nie uświadczymy żadnych nowalijek. Jest wręcz do bólu sztampowo. Czyli obecny jest podział na oręż jedno i dwuręczny, jak i na narzędzia do uśmiercania na odległość (np. kusze) – nic nowego, co by się mogło wyłamać przed utarty już schemat. Autorzy, co prawda dali nam również możliwość używania uzbrojenia nieco bardziej egzotycznego (jak np. pochodnia – podpalamy przeciwników), ale na dłuższą metę owy rynsztunek nie odgrywa zasadniczej roli. Na zakończenie kwestii uzbrojenia i umiejętności warto dodać, że każde użycie specjalnych kombinacji ograniczone zostało poprzez punkty wytrzymałości, które maleją wraz z ich wykonywaniem a regenerują, gdy odpoczywamy.

Ten pan miał zamiar wykonać rzut kamieniem z nogami w dal. Ale gdy zobaczył tę grę zwymiotował i wywinął na tych rzygach orła.Samej walce w trakcie rozgrywki nie ma właściwie co zarzucić, ot taka dość miła sieczka bez używania szarych komórek. Z pewnością potyczki byłyby jeszcze milsze gdyby nie kiepskie AI przeciwników. Nieraz byłem świadkiem kuriozalnych scen w wykonaniu grupki wrogów, którzy zamiast rzucić się na naszego herosa bandą, grzecznie czekali w kolejce aż pokonam jednego za drugim.
Ukończenie głównego wątku fabularnego z wykonaniem większości zadań pobocznych to zadanie na zaledwie 6 godzin niezbyt intensywnej gry. Co prawda rozgrywkę możemy trochę wydłużyć, ale i tak pozostaje duży niesmak. Ale z drugiej strony, jak przypomnę sobie te drętwe dialogi i głupie questy, które w zatrważającej większości polegały na przejściu z punktu A do punktu B to dochodzę do wniosku, że może i dobrze się stało, iż gra nie oferuje dłuższej zabawy.
Po uruchomieniu KoTT 2 od razu czuje się jej konsolowy rodowód i to nie tyle z powodu grafiki (o której za chwilę), ale z kompletnie zawalonego sterowania. Ruchy bohatera wykonujemy przy użyciu standardowego WSAD, natomiast za dodatkowe czynności odpowiadają klawisze numeryczne i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby twórcy nie zapomnieli o... kamerze. Myszki z wiadomych przyczyn używać nie możemy (bo trzeciej ręki raczej nie mamy) więc często przyjdzie nam wykonywać małpie ruchy tylko po to, aby ustawić sobie odpowiedni widok. Nie byłby to może taki problem, gdyby kamera nie zaliczała się do tych „inteligentnych” i gubiła się w najmniej odpowiednim momencie.
Słów kilka o oprawie audio-wizualnej
Bez wątpienia najlepszym elementem Knights of The Temple 2 jest jego oprawa graficzna, która oparta została na podrasowanym enginie Conana. Niektóre lokacje wyglądają nawet całkiem ładnie, a i efekty specjalne stoją na nie najgorszym poziomie. Niestety dobrego słowa nie można już powiedzieć o modelach postaci, które są tak kanciaste jak krawędź biurka, nie wspominając już o farsowej animacji przywołującej we mnie tylko śmiech ze wspomnieniami starych teatrzyków kukiełkowych. Te wszystkie czynniki składają się na to, że poziomem wizualnym produkt słowackich programistów spóźnił się o dobre kilka lat. Co się tyczy oprawy audio, powiem tylko tyle, że ani nie wpada w ucho ani też nie skłania ku temu, by sięgnąć do opcji związanych z nią.
KoTT 2 - PL
W Polsce Knights of the temple 2: Czas Demonów został wydany przez firmę Cenegę w zdumiewającej cenie 99 zł, co jak na tytuł, który nawet nie znalazł wydawcy w USA może dziwić. Aczkolwiek mimo ceny, można się także doszukać plusów owego wydania. Z pewnością największym z nich jest polonizacja. Mimo, że nie uchroniła się ona od kilku wpadek (np. nieprzetłumaczony napis game over) to stoi na przyzwoitym poziomie i nie budzi mieszanych uczuć.
Cóż, Słowacy się nie popisali. Otrzymaliśmy wtórny do bólu tytuł, który nie wychodzi z utartego i przejedzonego kanonu gier akcji. Ani oprawą audio-wizualną, ani tym bardziej rozgrywką nie przyciągnie na dłużej niż kilka godzin. Godzin które z pewnością spędzić można o wiele lepiej niż grając KoTT 2.