kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




UberSoldier
Info Zapowiedź Recenzja Poradnik Kody Pliki Galeria
UberSoldier
gatunek:
     gry akcji
producent:
     Burut
wydawca:
     CDV Software
dystrybutor:
     Cenega Poland
data premiery:
     18.11.2005



UberSoldier – recenzja

Poleć artykuł Drukuj
A skoro już o kolizji obiektów wspomniałem, to wypada także omówić dwie zastosowane w grze technologie – Rag Doll i Novel. Pierwsza powinna być wam znana, gdyż była wykorzystana w bardzo wielu produkcjach. Jest to nic innego, jak silniczek ograniczający możliwości ruchowe generowanych przez grę postaci do takich, jakie byłby w stanie wykonać normalny człowiek. I to zarówno przed, jak i po uśmierceniu. Ogólnie „Szmacianą Lalkę” zastosowano w miarę poprawnie, ciała przeciwników nie krzyżują się ze sobą (vide chociażby Hitman 2), nie przybierają nienaturalnych póz, ani nic z tych rzeczy. Novel natomiast, to nic innego jak autorski silnik fizyczny Rosjan. Ot, taka konkurencja dla Havoka. Oczywiście do tego ostatniego nie ma startu, ale być może znajdzie zastosowanie w kilku produkcjach o „nie-tak-dużym-budżecie-jak-Oblivion”. Czy daje radę? Czasami. Jak już pisałem przy okazji testowania bety UberSoldier, Novel jest bardzo niezdecydowany. Niejednokrotnie będziemy zdziwieni, gdy dwa stojące obok siebie obiekty (np. ławka i krzesło) będą reagowały zupełnie inaczej na nasze działania. W przypadku rzucenia między wspomniane dwa obiekty granatu, krzesło odleci hen, hen daleko, poodbija się od ścian i ostatecznie upadnie, a wszystko to zrobi w miarę naturalnie, natomiast ławka będzie stała niewzruszenie. Albo podobne biurka, stojące w dwóch różnych pokojach. Jedno będziemy mogli przesunąć, przewrócić (a stojące na nim przedmioty zsuną się lub spadną dokładnie tak, jak zrobiłyby to w rzeczywistości), natomiast w drugie możemy wystrzelić z Pancerzownicy, a ono ani drgnie. Najwyraźniej ktoś tu czegoś nie dopracował. Być może następne zastosowania Novela będą lepsze.

Dynamika. Powiem szczerze, że mnie UberSoldier kojarzy się z F.E.A.R. I to pomimo faktu, że nie mamy tu dostępu do Bullet Time’u. Kule świszczą, rykoszetują, dokoła sypią się iskry, kawałek dalej coś eksploduje (a eksplozje wyglądają tu naprawdę ładnie!), za chwilę jakieś beczki zajmą się od ognia i one również zaczynają płonąć i w efekcie wybuchać… no cud – miód. Do tego dochodzi specjalna umiejętność naszego bohatera, jaką jest półprzezroczysta, niebieskawa tarcza, która w piękny sposób zatrzymuje kule i pociski, które potem tkwią zawieszone na jej ścianie. Wygląda to doprawmy jak w Matrixie! Ponadto co chwila wyskakują nam na środek ekranu symbole czaszki i noża – odpowiednio po headshocie i zabiciu kogoś bez użycia broni palnej. Jeżeli uzbieramy trzy czaszki w krótkim czasie, wzrośnie trwałość naszej tarczy, a po trzech nożach uzyskamy dodatkowe punkty życia. W UberSoldier niemal cały czas coś się dzieje, w czasie misji nie ma ani chwili wytchnienia.

A misje, jak już wspomniałem, są zróżnicowane. Raz dane nam będzie uwolnić kogoś z więzienia, raz zniszczyć jakiś obiekt, a innym razem – przebrać się za żołnierza wojsk Nazistowskich i działać jako szpieg. Świetne wrażenie wywarł na mnie etap rozgrywany na łodzi podwodnej, kiedy przeciskamy się i czołgamy po wąziutkich korytarzach, dokoła nas bucha para, strzelają zawory, gdzieś nad głową zajął się gaz, a do tego załoga jest do nas wrogo nastawiona. Wrażenie klaustrofobii, ograniczenia, poczucie samotności w tym maleńkim stateczku jest wręcz niesamowite!
Wszystkich etapów jest dwanaście, co wydaje się liczbą małą, ale należy uwzględnić fakt, że gra punktuje głównie zróżnicowaniem, zaskakiwaniem gracza, a w przypadku zwiększenia ilości leveli mogłoby dojść do znużenia grą (wspominałem F.E.A.R. – ta gra właśnie na tym traciła, z początku grywalność była wysoka, a w miarę siania zniszczenia na kolejnych etapach znacząco się obniżała). Dwanaście etapów jest więc ilością optymalną dla tej produkcji.

Jeszcze słówko o detalach. Nie wspomniałem o multi – gdyż gra go w ogóle nie ma. A szkoda, bo mogłoby to przedłużyć żywotność tej produkcji. Dźwięk jest. Poza feralnymi dialogami prezentuje się przyzwoicie. Gra oferuje 17 prawdziwych pukawek z okresu II Wojny Światowej, co jest ilością aż zbyt dużą, gdyż przez większość gry i tak będziemy biegać z MP-40 (ze względu na dużą dostępność amunicji).

Gwoli podsumowania. UberSoldier to dobry, grywalny, klimatyczny FPS ze skopaną fabułą. Jeżeli podejdziemy doń jak do zręcznościowej strzelanki 3D, będziemy bardzo zadowoleni. Gra została kinowo zlokalizowana przez Cenegę. W wersji PL nie dostrzegłem literówek, czasem tylko niektóre zdania brzmiały zbyt sztywno. Widać to zwłaszcza w instrukcji, że ktoś silił się na dosłowne tłumaczenie. Wobec dużej posuchy na rynku FPS’ów pozostaje mi polecić ten produkt, jako całkiem udany i przyjemny.

Bartek „Kurdt” Ryt
16 maja 2006 r.

« Poprzednia strona Strony: 1 | 2



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

7 6.2
Oceń grę



Plusy i minusy
Plusy:
+ dynamika
+ zróżnicowanie
+ klimacik
Minusy:
- fabuła
- dialogi
- brak multi

UberSoldier

UberSoldier

UberSoldier

» zobacz cał± galerię «

LINKI POZYCJONUJACE:
pióra Waterman Brazylijczycy - strona 2 kredyt na samochód chirurgia estetyczna Perfumeria