kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Torino 2006
Info Zapowiedź Recenzja Poradnik Kody Pliki Galeria
Torino 2006
gatunek:
     sportowe
producent:
     49Games
wydawca:
     2K Games
dystrybutor:
     Cenega Poland
data premiery:
     09.02.2006
data polskiej premiery:
     09.02.2006



Torino 2006 - recenzja

Poleć artykuł Drukuj
Bardzo dobrze wypada Torino 2006, jeśli wywołać do tablicy mechanikę i sterowanie. Nie mamy tu do czynienia z bezmyślnym waleniem w klawisze, jak to działo się w przypadku Sydney 2000, lecz z wyważonym systemem, skonstruowanym na potrzeby każdej dyscypliny oddzielnie. U dołu ekranu na początku zawodów pojawia się pomocna lista przycisków, odpowiedzialnych za poszczególne ruchy, przez co praktycznie nie potrzebujemy czytać instrukcji, specjalnie zaglądać do opcji, czy też korzystać z trybu treningowego... Oj, przepraszam, troszkę się zapędziłem - gra nie posiada trybu treningowego. ;-) Posiada za to dowolność w sterowaniu - poczynaniami naszego zawodnika możemy zarządzać zarówno dzięki klawiaturze, jak i myszy. Świetne posunięcie, zwłaszcza, że dyscypliny są dość różnorodne, a i upodobania graczy różne.

Grafika jest dobra, ale nie powala na kolana. Do całego otoczenia nie można mieć żadnych zarzutów (dwuwymiarową publiczność należy tłumaczyć chęcią zmniejszenia wymagań sprzętowych, o nich jednak za chwilę), lecz jeśli chodzi o samych zawodników, tu pojawiają się już pewne zastrzeżenia. Tyłek jak stodoła - mówiąc kolokwialnie. Jak Ci się wypnie taki narciarz alpejski przed startem, to jego cztery litery rozpościerają się niemal na połowie ekranu. No ale cóż, jeżeli Ligoccy rzeczywiście uczęszczają do reklamowanej przez siebie restauracji, to nie ma się czemu dziwić zabiegowi twórców. A tyle się mówi o dietach sportowców... ;-) Animacje też nie są za ciekawe - kilka ruchów ręką, radosne podskoki, ale to wszystko bez jakichkolwiek uśmiechów - zawodnicy wyglądają, jakby zostali pozbawieni mięśni mimicznych twarzy (graficy wystylizowali ich na Janne Ahonena).

Wymagania sprzętowe są standardowe na dzisiejsze czasy. Przyznam, że mój komputer spełnia je z nawiązką, toteż mogę cieszyć się pełnią detali bez jakiegokolwiek ,,chrupania". Do czasu... Zarówno bieg narciarski, jak i biathlon, są nie do przebycia na maksymalnych ustawieniach detali. Na ekranie pojawia się jednocześnie za dużo pikseli (może to przez te ogromne zady ;) i palec automatycznie kieruje się na klawisz ,,escape". Znów widać, w jakim ogromnym pośpiechu powstawał produkt...

Do dźwięku nie można mieć zastrzeżeń. Muzyka w menu jest odpowiednia do nastroju Igrzysk Olimpijskich - dosyć żywiołowa, z lekką domieszką patosu. Nie wpada może w ucho, ale komponuje się z atmosferą tej szczególnej imprezy sportowej. Efekty dźwiękowe stoją na wysokim poziomie, wiernie oddając odgłosy, wydawane przez narty, sunące po śniegu czy bobsleje, rozpędzone w wąskim tunelu, ocierające się czasem o bandę. Za to kibice jacyś tacy niemrawi, nie ma tego typowego polskiego fanatyzmu z trybun. Bynajmniej nie chodzi mi tu o burdy, które niestety są dość częstym zjawiskiem na rodzimych obiektach sportowych, ale o szał radości, goszczący przy triumfie faworyta widzów.

Jeszcze nigdy w swoich recenzjach nie chwaliłem komentatorów, relacjonujących zawody (może oprócz serii NHL, gdzie spiker jest naprawdę pierwszorzędny). Tutaj wyjątku od reguły niestety nie będzie - komentarz jest beznamiętny, nudny, kwestie wypowiadane są bez polotu, do tego często się powtarzają. Irytujące jest też to, że często słowa spikerów odnoszą się do sytuacji sprzed kilku sekund, są wypowiadane zupełnie nie w tempo. Nie narzekajcie więc, drodzy czytelnicy, na Włodka Szaranowicza i Darka Szpakowskiego, gdyż ich komentarz jest o wiele bardziej porywający od tego, który uświadczymy nie tylko w Torino 2006, ale w ogóle w większości gier komputerowych.

Reasumując, Torino 2006 to gra dobra, aczkolwiek posiadająca kilka zasadniczych błędów. Brak kilku kluczowych dla Zimowych Igrzysk Olimpijskich dyscyplin, przeciętna grafika i niewykorzystana w pełni licencja to ewidentne niedociągnięcia, wynikające z pośpiechu, w jakim produkt ów był tworzony. Jeśli jednak pasjonuje Was Olimpiada i denerwuje słaba postawa polskich reprezentantów, teraz macie najlepszą okazję wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać, kto tu rządzi na poszczególnych arenach. Polskim wydawcą jest firma Cenega, jednak nie zdecydowała się ona na tłumaczenie (przyczyną jest zapewne ponownie pośpiech...).

Patryk "Pepsi" Purczyński
13 lutego 2006 r.

« Poprzednia strona Strony: 1 | 2



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

6.5 7.3
Oceń grę



Plusy i minusy
Plusy:
+ gra na czasie
+ dobrze skonstruowana mechanika
+ sterowanie
+ multiplayer
Minusy:
- grafika
- niedopracowany kod
- komentarz
- niewykorzystana licencja
- kilka mniejszych niedociągnięć

LINKI POZYCJONUJACE:
VIDEODOMOFONY, DOMOFONY, COMMAX wniosek o kredyt porady prawne Filmowanie ślubów mazowieckie Śmieszne filmiki