|
Świat, w którym przychodzi nam przeżyć przygodę, to właśnie Wyspa Pelikanów. Została ona podzielona na strefy, w których będziemy wykonywać różnego typu zadania (łącznie 10). Grafika nie powala, ale wszystko wygląda ładnie, trzymając jednocześnie poziom pierwszej części. Przyjemna dla oka, kolorowa, bajkowa grafika na pewno spodoba się młodszym komputerowcom, a starsi też raczej nie powinni zbytnio narzekać. W grze występuje też dynamiczna zmiana dnia i nocy. Można zaobserwować cztery pory dobowe - dzień, zmierzch, noc i świt.
Standardowo nasz przemiły kangur został wyposażony w szereg umiejętności, jakie posiadać powinien każdy komputerowy bohater. Umie więc skakać, turlać się, bić się, rzucać laskami dynamitu, a także przesuwać różnego rodzaju przedmioty i… chodzić po pajęczynie zaczepiając się o nią uszami. Kangur targa też na swoich barkach paralotnię, a ponadto umie kierować pojazdami, na przykład motorówką. Co więcej? Ano śmieszne akcje, jakie wykonuje Kao z nudów, gdy nie wydajemy mu żadnych poleceń - a to poskacze na skakance czy nawet spróbuje nas przestraszyć. Kangurek wygląda przyzwoicie - został ubrany w ładne i w miarę szczegółowe tekstury.
Wypadałoby jeszcze powiedzieć kilka słów o muzyce i dźwiękach. Te prezentują się równie dobrze, co grafika - dubbing wypadł całkiem nieźle, choć trzeba przyznać, że nie rewelacyjnie. Nie należy się jednak spodziewać super profesjonalnego podkładu do przygodówki, przewidzianej dla dzieci. Niemniej jdnak powinny być one jak najbardziej zadowolone z tego, co prezentują nam lektorzy - Jacek Joniec i Jan Nosal. Dla porównania dodam tylko jeszcze, że odgłosy znane nam ze Shreka stoją na o wiele wyższym poziomie. Ale i tak nie ma co narzekać.
Powiedziałem już, że Kao zmierzy się ze sługami Boga Wulkanu. W skład jego małej gwardi należą między innymi kamienne szczęki, szerszenie, czy nietoperze. Nasz bohater nie pozostanie zostawiony sam ze swoimi wielkimi rękawicami. Z pomocą przyjdą mu przyjaciele, a wśród nich niezwykle przydatne świetliki, Gadżet czy Wędek. Zasób przedmiotów, jakie możemy wykorzystać, nie budzi zachwytu - artefakty, dynamity, życia i duszki lasu to właściwie wszystko, na co napotkamy. Przyznacie, że nie jest tego wiele. Jedynym faktem, który czasami wręcz wyprowadzał mnie z równowagi były „sejwy”. Te, wykonywać możemy jedynie na początku danego etapu, a biorąc pod uwagę to, że niektóre z nich są długaśne, czasami można stracić cierpliwość przy przechodzeniu jeszcze raz tego samego fragmentu gry.
Reasumując, Kangurek Kao: Tajemnica Wulkanu to platformówka stojąca na wysokim poziomie, utrzymująca równocześnie wysoko ustawioną poprzeczkę poprzednich części. Bajkowa grafika, przeciętne głosy lektorów, dobry, przystępny interfejs, wciągająca przygoda i szereg zadań do wypełnienia - to wszystko, co oferuje nam polski producent gry. Wystarczyło, by zapewnić mojej siostrzyce kilkanaście godzin dobrej zabawy, ale czy wystarczy, by przyciągnąć przed monitory także graczy spoza naszego kraju? Ja myślę, że zdecydowanie tak, tym bardziej, że poprzednie części wciąż cieszą się niemałą sławą.
Jakub "Ogór" Ogórek 27 stycznia 2006 r.
|