|
Każdy żołnierz na wagę złota
Stalingrad nie jest grą strategiczną, w której możemy zastosować zasadę ,,po trupach
byle do celu". Na każdą misję mamy przeznaczone określone środki. Zaczynamy z konkretną
liczbą czołgów, piechoty, dział i nie możemy jej zmienić (w domyśle powiększyć). Fakt, zdarza się,
że na pole bitwy przybywają posiłki, ale nie my o tym decydujemy, wsparcie albo jest, albo go
nie ma. Identycznie rzecz się miała w grze Sudden Strike. Dlatego musimy uważać na to,
co, kiedy i gdzie wykorzystamy, w miarę naszych możliwości oczywiście. Powinniśmy zwrócić
uwagę na to, czy nasza piechota nie maszeruje właśnie na pole minowe lub w teren ostrzału
moździerzy, bo długo ci żołnierze pod naszą komendą nie posłużą. Samolot rozpoznawczy lub
bombowiec może zostać strącony pod ogniem nieprzyjaciela. Nie łudźcie się, drugi na jego
miejsce nie przyleci. Na wsparcie powietrzne też należy uważać. Ponadto ważne jest, by
pilnować u naszych oddziałów poziomu amunicji. W pogotowiu trzeba mieć zatem wóz naprawczy
z inżynierami i jakąś ciężarówkę z zapasami. Czołg bez pocisków jeździ po polu bitwy znacznie
krócej, warto to zapamiętać.
Mapa Stalingradu i okolic
Programiści z 1C Company twierdzą, że wszystkie plansze, na jakich walczymy w grze Stalingrad,
zostały stworzone w oparciu o prawdziwe mapy i zdjęcia lotnicze. Ponadto większość historycznych terenów
zostało stworzonych z najdrobniejszymi detalami, żeby ponownie nie powiedzieć "pedantycznie",
w oparciu o kolejne zdjęcia archiwalne. Cóż, nie mnie się z nimi sprzeczać, chociażby dlatego, że
nigdy jakoś w Stalingradzie nie byłem, ale o grafice i wyglądzie gry mogę już trochę powiedzieć.
Otóż jest ona conajmniej dobra, przynajmniej według mnie. Jakoś nie wyobrażam sobie, co
jeszcze graficy mogliby zrobić, by było lepiej. Plansze są bogate w różnego rodzaju detale, a skala
jednostek, kolorystyka i kształty, czyli realistyczne odwzorowanie wyglądu budowli, sprzętu i ludzi
nie budzi zastrzeżeń. Odwzorowane są nawet warunki atmosferyczne, o których czasami niektórzy
twórcy gier strategicznych zapominają. Te zaś, również i w Stalingradzie, mogą mieć wpływ na przebieg
bitwy. Pozytywnie wyglądają również wszelkie wstawki filmowe. Są one oparte o prawdziwe zarejestrowane materiały ze Stalingradu. Przedstawiają nam rzeczywistość, jaka tam panowała. Uważam,
że jest to o wiele lepsze, niż jakieś tworzone komputerowo scenki. Sądzę, że wyglądałyby one sztucznie.
Polska wersja
Polonizacja gry jest także jednym z jej plusów. Wszystkie napisy i tabelki są oczywiście
po polsku, więc nikt raczej nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem rozkazów. Filmiki zaś
obdarzone zostały przez twórców napisami. Ogólnie rzecz biorąc wszystko, co najważniejsze
możemy sobie przeczytać. Jeśli chodzi o Niemców i Rosjan, to mówią oni w swych ojczystych
językach podczas rozgrywki. Myślę, że to chyba dobrze, że twórcy w tej materii nie byli nadgorliwi
i nie zaczęli tłumaczyć tego, co mówią żołnierze. Podejrzewam, że efekt byłby komiczny.
A miało być tak pięknie
Już myślałem, że spod mojej ręki wyjdzie recenzja gry bez jakichś większych błędów i
przypomniałem sobie o ścieżce dźwiękowej w Stalingradzie. Moim zdaniem jest ona największą
pomyłką tej gry. Jest to bezsprzeczny faul ze strony twórców i to na żółtą kartkę. Muzyka
jaka leci z głośników po uruchomieniu gry nie pasuje absolutnie do realiów, jakie ona
przedstawia. Moim zdaniem ścieżka powinna zawierać utwory w zupełnie innym stylu,
na przykład jakieś radzieckie pieśni patriotyczne albo utwory oddające klimat
wydarzeniom, rozgrywającym się na ekranie - coś melodyjnego, spokojnego, patetycznego. Ścieżka stworzona przez zespół SkaFandr
gryzie mi się jakoś z największą bitwą "Wielkiej Wojny Narodowej", ale to jest moje
osobiste zdanie na ten temat.
Werdykt
Trudno jest ocenić produkt 1C Company. Ma on wiele plusów, których nie można mu odmówić.
Ma drobne usterki, rysy na swej kryształowej powierzchni, ale żadna z nich nie jest wielkiej wagi.
Zatem jaki jest Stalingrad? Dobry, tylko i aż, bo tak naprawdę nie jest w żaden sposób przełomowy.
To jest powód pewnego niedosytu, jaki mnie ogarnął po zagraniu. Niby wszystko jest, co być
powinno, ale nic ponad normę. Gra nie kreuje w żaden sposób jakichś nowych kierunków. Spełnia
ona jedynie oczekiwania graczy. Oferuje sympatykom gatunku dobrą zabawę, nie rozczarowując
specjalnie niczym przy okazji.
Marek "Ovies" Owsianny 5 stycznia 2006 r.
|