kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Hitman: Krwawa Forsa
Info Zapowiedź Recenzja Poradnik Kody Pliki Galeria
Hitman: Krwawa Forsa
gatunek:
     gry akcji
producent:
     IO Interactive
wydawca:
     SCi / Eidos
dystrybutor:
     Cenega Poland
data premiery:
     26 maja 2006
data polskiej premiery:
     25 sierpnia 2006



Hitman: Krwawa Forsa – recenzja

Poleć artykuł Drukuj
Oczywiście nie wypada mi nie poinformować Was o tym, czym możemy „uciszać”. W tej materii nie zmieniło się zbyt wiele. Nadal głównymi i jedynymi atrybutami prawdziwego Cichego Zabójcy jest garota oraz zestaw strzykawek usypiających i zabijających. Cała reszta przydać się Wam może jedynie, gdy chcecie się pobawić i dla rozrywki wybić wszystkie postacie na mapie. Wszelkie pistolety z tłumikiem, snajperki czy karabinki wyszły już z mody. Owszem są one dostępne, lecz używanie ich i nazywanie się Hitmanem to w tych czasach poważne faux pas. Zabawa w „jeden strzał – jeden trup” oczywiście jest dozwolona, ale nie wyobrażam sobie, by ktoś próbował wykonać misję z shotgunem w rękach. Nie tyle chodzi mi tu o gwałcenie jakichś nieoficjalnych zasad, lecz o poziom trudności. Zazwyczaj na każdej mapie znajduje się kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lepiej bądź gorzej uzbrojonych strażników i wyeliminowanie większości bez wcześniejszego wykrwanienia się, jest dość trudne. Skoro o broni mówimy, to dodam także, iż w grze pojawiła się możliwość ulepszania uzbrojenia i nie tylko niego. Za odpowiedną sumę możemy kupić sobie kamizelkę kulodoporną, lepszy wytrych, dodatkowe apteczki, mocniejszą bądź cichszą amunicję czy dodatkowe wyposażenie poprawiające celność. Jednak tak jak już wspominałem: "no gun – full fun".

Skoro o poziomie trudności wspomniałem, to grzechem byłoby nie powiedzieć co nieco o sztucznej inteligencji. AI komputera w Hitmanie nijak nie wyróżnia się z tłumu. W większości zaskryptowane czynności są i być muszą, gdyż dzięki nim można przybrać jakąś technikę przejścia danych misji. Gdy jednak przerwiemy tę sielankę wymachując bronią, wszystkie osoby postronne w panice zaczną uciekać i wołać na pomoc uzbrojonych strażników. To samo tyczy się zauważonych leżących ciał, przez które całe otoczenie staje się bardziej czujne. Całkowicie nowe zachowanie związane jest z możliwością wzięcia zakładnika. Gdy wyciągniemy broń i podejdziemy do bezbronnej osoby, możemy się nią zasłonić i powoli wycofywać. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ zaalarmowani strażnicy będą za nami podążać i próbować obejść nas od tyłu tak, by móc bez problemu postrzelić agenta, bez ranienia porwanej osoby. Takie zachowanie komputerowych postaci spodobało się mi i, z pewnością, spodoba się także Wam, gdyż wymagać będzie od nas skupienia, aby nie dać się zaskoczyć. Niestety nie ma róży bez kolców, a takowymi w Krwawej Forsie są momenty, gdy bez wyraźnego powodu poziom podejrzliwości gwałtownie podskakuje w górę, co zazwyczaj kończy się strzelaniną. Takową anomalię zauważyłem czasami podczas przeszukiwania naszego bohatera przez strażnika. Jego detektor nie wykrył przy mnie żadnej broni, poziom rozpoznawalności mam zerowy, a mimo to nagle zaczyna się jatka. Dziwna sprawa.

Efekty specjalne to trzecia podstawa?

W dzisiejszych czasach samochód wylatujący w powietrze po zderzeniu się z innym pojazdem i eksplodujący jak gdyby był zrobiony ze sprasowanego trotylu, jest właśnie synonimem „dobrych” efektów specjalnych. Jednak nie bez kozery pewne słowo powyżej jest wzięte w cudzysłowie, bowiem od czegoś dobrego nie daleko jest do kiczu i tandety. Na szczęście Hitman: Krwawa Forsa świetnie pokazuje, że dzięki tym wszystkim, najnowszym efektom można zrobić coś ładnego i jednocześnie nie "kopiącego po oczach”.

To co w nowym Hitmanie podoba mi się wyjątkowo, to możliwość odpalenia go nie tylko na super-maszynach, lecz także na „przeciętniakach”. Dzięki temu mój dość mizerny, jak na dzisiejsze czasy, sprzęt podołał i całkiem nieźle radził sobie z Glacierem (dla niewtajemniczonych – silnik graficzny używany w całej serii) na średnich detalach. Jednak prawdziwe piękno zobaczyć możemy dopiero, gdy wszystkie opcje, a szczególnie efekty świetlne ustawione są na poziomie wysokim. Ładne tekstury, cienie postaci, jak i self-shadowing (bohater sam na siebie rzuca cień, co przy dobrym ustawieniu widać najlepiej na twarzy) to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy klimat wytwarzają dopiero efekty dodatkowe, dające dynamicznie zmieniające się kolory, w zależności od pomieszczeń w których się znajdujemy oraz rozmazujące obraz przejścia. To dzięki nim możemy wczuć się w atmosferę każdej scenerii. Reasumując, grafika w Krwawej Forsie stoi na wysokim poziomie, a jeśli dodamy do tego te sporej wielkości, różnorodne lokacje, to prawie możemy tu mówić o majstersztyku. Tyle że „prawie robi wielką różnicę...".

« Poprzednia strona Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 Następna strona »



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

9 8.3
Oceń grę



Plusy i minusy
Plusy:
+ zakończenie
+ grafika
+ różnorodność misji i lokacji
+ ciekawe nowe elementy
+ muzyka
+ GRYWALNOŚĆ
Minusy:
- z początku słaba fabuła
- momentami irytujące skrzynie na zwłoki i fizyka gry
- kilka mniejszych błędów
- małe "niedopieszczenia" wersji PL

Hitman: Krwawa Forsa

Hitman: Krwawa Forsa

Hitman: Krwawa Forsa

» zobacz cał± galerię «

LINKI POZYCJONUJACE:
pióra Waterman Brazylijczycy - strona 2 kredyt na samochód chirurgia estetyczna Perfumeria