kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Hitman: Krwawa Forsa
Info Zapowiedź Recenzja Poradnik Kody Pliki Galeria
Hitman: Krwawa Forsa
gatunek:
     gry akcji
producent:
     IO Interactive
wydawca:
     SCi / Eidos
dystrybutor:
     Cenega Poland
data premiery:
     26 maja 2006
data polskiej premiery:
     25 sierpnia 2006



Hitman: Krwawa Forsa – recenzja

Poleć artykuł Drukuj

Niniejszą recenzję chciałbym zadedykować wszystkim tym recenzentom i serwisom, dla których najważniejsze jest to, by opublikować tekst jako pierwszy, podczas gdy ilość jest bardziej ceniona od jakości. To dzięki Wam, nasz rodzimy internet pełen jest recenzji z bezpłciowymi opiniami, pisanymi jedynie na podstawie części gry. To właśnie Wasze teksty, zapchane pustymi informacjami, bez własnego komentarza, często ze screenami zrobionymi w pierwszych pięciu minutach testu, sprowadziły mnie do tej refleksji. Bowiem czy jest lepszy sposób na zarabianie pieniędzy w tej branży, niż "trzepanie" tekstów i poradników jak leci, byleby były? Ja wciąż wierzę, że tak. - Damian Kocur

Jest tylko jedna taka osoba, dla której przy wykonywaniu zadania liczy się wyłącznie styl i klasa. Oczywiście może wejść i zrobić wszystkim "Pearl Harbor" z tyłka, ale dla niej to nie jest to. W praktyce jest to jedyna taka „persona”, która przy kontakcie bezpośrednim z wrogiem może go zabić gołymi rękami tak, że będzie to wyglądać na samobójstwo. O kim mowa? Oczywiście o Agencie 47 i jego najnowszych przygodach w czwartej już części serii Hitman, tym razem noszącej podtytuł Krwawa Forsa. Po dość dobrej, aczkolwiek wtórnej Hitman: Contracts, twórcy zapowiadali daleko idące zmiany i ulepszenia. O wiele większe i bardziej rozbudowane misje w przeróżnych zakątkach świata, więcej intryg, broni, efektów, muzyki, zwłok, flaków latających po pokoju i tym podobnych – to nas miało czekać w Blood Money. Jak wyszło? Przeczytajcie.



Scenariusz to podstawa?

Po raz pierwszy w serii poszczególne misje miał połączyć wątek fabularny z prawdziwego zdarzenia. Tak też się stało, dlatego nasz bohater dowiaduje się, iż ktoś eliminuje pracowników jego agencji (bynajmniej nie towarzyskiej, świntuchy), a on jest następny na liście. W założeniu miało to wciągnąć graczy jeszcze bardziej w zabawę i nie pozwolić im odejść, póki na ekranie nie pojawią się napisy końcowe. Jednak przez większość z kilkunastu misji, podczas wyświetlania kolejnych przerywników filmowych (notabene zrobionych bardzo ładnie), budowane jest jedynie napięcie. Ktoś może powiedzieć, że właśnie o to chodzi. Jeśli jednak dodam, że każdy kolejny filmik pokazuje bohaterów dalszego planu opowiadających, jak to blisko byli schwytania Agenta 47 w danym momencie, a następnie rozpoczyna się misja dokładnie w opowiadanym miejscu i jedyne, co może ściskać nasze zwieracze ze stresu, to słowa naszego zwierzchnika: „uważaj na siebie”, to nie o takie napięcie raczej nam wszystkim chodzi.



Fabuła gry po prostu została źle rozłożona. Co prawda poznajemy historię, która w końcu doprowadzi nas do momentu - „tylko jeden z nas wyjdzie stąd żywy”, jednak tak szumnie zapowiadanej obawy o życie naszego agenta podczas kolejnych misji, zwyczajnie brak. A jeśli podekscytowanie wśród graczy ma wywołać powolne odsłanianie zamieszania w całą sprawę najważniejszych osób w USA, to ja pasuje. Chyba tylko Amerykanów mogą podniecać takie fabułki niczym z „kultowego” serialu 24, gdzie główny bohater w każdej serii ratuje Los Angeles przed nuklearną eksplozją którą, jak się okazuje, chce wywołać chyba każdy kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych. Gdyby nie genialne i wręcz zaskakujące zakończenie gry, chyba byłbym nieźle, niczym Irasiad, zdenerwowany. Całe szczęście, że to co ukazało się mym oczom pod koniec zabawy, kazało mi schylić się i podnieść szczękę. Ostatecznie więc, aby nie robić Wam mętlika w głowie, powiem – fabuła jest dobra, choć nie tak dobrze wpleciona pomiędzy misje, jak oczekiwałem. Cóż, apetyt rósł jeszcze przed jedzeniem, a serwowanie przez twórców kolejnych świetnych trailerów zaczęło wywoływać we mnie zbyt wielkie oczekiwania.


Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 Następna strona »



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

9 8.3
Oceń grę



Plusy i minusy
Plusy:
+ zakończenie
+ grafika
+ różnorodność misji i lokacji
+ ciekawe nowe elementy
+ muzyka
+ GRYWALNOŚĆ
Minusy:
- z początku słaba fabuła
- momentami irytujące skrzynie na zwłoki i fizyka gry
- kilka mniejszych błędów
- małe "niedopieszczenia" wersji PL

Hitman: Krwawa Forsa

Hitman: Krwawa Forsa

Hitman: Krwawa Forsa

» zobacz cał± galerię «

LINKI POZYCJONUJACE:
nauka pióra Waterman Brazylijczycy - strona 2 kredyt na samochód chirurgia estetyczna