Jednostki dostępne dla nas, to w większości dobrze nam znane, nieznacznie
zmodyfikowane wojska, oraz ich nowe typy. Znajdziemy tutaj barbarzyńskich wojów
w służbie Rzymu, miotających oszczepami włóczników, balisty znajdujące się na
konnych rydwanach, ciężkozbrojnych wojowników z długimi mieczami,
chrześcijańskich kapłanów, kobiety-łuczniczki, kuszników, potężnie opancerzone
konne jazdy wyposażone w miecze i inne, nowe jednostki.
Co pozostało bez zmian, a co zmieniono?
Pozytywne zmiany, to nowe jednostki, zwiększony poziom trudności i sztuczna
inteligencja komputerowych przeciwników, nowy podział polityczny świata gry,
koniec z dominacją Rzymu, wzmocnienie barbarzyńskich nacji, bitwy nocne i
przeprawy przez rzeki, ograniczenie przekupywania wrogich armii, sprawa religii,
horda, możliwość plądrowania miast i wyboru gry bez ograniczeń czasowych w
bitwach, nowe formacje.
Większych zmian nie zauważyłem w kwestii kolizji naszych jednostek z innymi
obiektami. Często nasze wojska nie potrafią właściwie ustawić się w ciasnych
lokacjach, takich jak miasto czy przestrzeń między drzewami. Czasami dochodzi do
drobnych zgrzytów, jeśli chodzi o wykonywanie rozkazów, jednak ogólnie, nie jest
źle. Rzeczą, która mnie nieco zasmuciła, jest fakt dużej wtórności jednostek
różnych nacji. Czasami trudno wypatrzyć jakąkolwiek różnicę między składem armii
poszczególnych narodów. Nie wzbogacono też systemu dyplomacji, poza tym, że
możemy poprzez jednego dyplomatę porozmawiać tylko raz z jednym obcym dyplomatą.
Jeśli porozumienie nie zostanie zawarte, ponowna propozycja zostanie
zignorowana, nawet, jeśli będziemy chcieli podarować poprzez naszego dyplomatę
jakieś kwoty pieniężnej. Nie zmieniła się także grafika i jakość dźwięków. Na
szczęście nowy Rome dalej wygląda tak, jakby zgubny wpływ czasu zdawał się go
nie dotykać.
Veni, vidi, vici, czy marituri te salutant?
No właśnie – „przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem” czy może „my, którzy
idziemy na śmierć, kłaniamy się tobie” najlepiej nada się do podsumowania nowego
dzieła Creative Assembly? Barbarian Invasion nie wnosi może do starego,
poczciwego Rome’a zbyt wielu innowacji, ale to, co w sobie zawiera, powinno
skutecznie na powrót zdobyć serce każdego gracza żyjącego dobrymi strategiami,
którą z pewnością jest Rome, jak i cała seria Total War. Wraz z powstawaniem
kolejnych części tego cyklu, twórcy starają się wszczepić do niej coraz to
nowsze, lepsze rozwiązania, wzbogacić rozgrywkę, zwiększyć grywalność. Być może
nie zawsze udaje im się dokonać zamierzonych celów (patrz tryb dyplomacji), ale
i tak ostateczny całokształt stanowi łakomy kąsek dla każdego gracza
interesującego się strategiami.