Nowy porządek
Ciekawym rozwiązaniem wydaje się wprowadzenie nowego podziału mapy gry.
Niektóre miasta zostały usunięte, a niekiedy przesunięte w inne miejsce.
Kształty prowincji, ich położenie i obszary również uległy dosyć istotnym
zmianom. Wymusza to na graczu porzucenie dotychczasowych taktyk i wymyślenie
planów podboju na nowo. Inną sprawą jest widoczny wzrost sztucznej inteligencji
komputerowych przeciwników. Niekiedy armia przeciwnika zamiast maszerować prosto
na nasze miasto głównym traktem, woli przekraść się między górami, przejść przez
dzikie lasy, bądź zaatakować po zatoczeniu łuku dookoła miasta zyskując przewagę
zaskoczenia. Wróg nie śpi, uważnie obserwuje nasze poczynania, wyczekuje chwili
naszej słabości i jeśli ją spostrzeże, potrafi szybko zareagować, wykorzystując
sytuację, w której się znaleźliśmy. A gdy zorientuje się, że ma niewielkie
szanse na zwycięstwo w nadchodzącej bitwie, potrafi nająć lokalnych najemników,
co do tej pory nie zdarzało mu się. Kolejną zmianą jest utrudnienie przekupstw
dokonywanych za pomocą dyplomaty. Pamiętam dobrze sytuację, gdy do obrony całej
Italii wystarczała mi grupa dyplomatów, którzy wychodzili naprzeciw wrogim
armiom i za nędzną sumę potrafili przekupić oponentów, grzebiąc plany inwazji
wroga. Na szczęście, teraz takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często. Dowódcy
armii są o wiele bardziej sceptyczni w kontaktach z naszymi dyplomatami, rzadko
zgadzają się na układ, a jeśli już, to za sporą ilość pieniędzy. Niestety, nie
poprawiono systemu dyplomacji zastosowanego w grze. W dalszym ciągu nasi
partnerzy zmieniają zdanie jak w kalejdoskopie, a jeśli już dojdzie do zawarcia
porozumienia, na przykład w sprawie wspólnego ataku na którąś z nacji, nasz
sojusznik zachowuje się tak, jakby wcale nie uzgadniał z nami niczego. Chciałoby
się, żeby dodano parę nowych opcji dyplomatycznych, które ułatwiłyby nasze
relacje z innymi narodami.
Kontynuując jednak temat trybu strategicznego, niektóre plemiona zyskały
pewną dosyć ciekawą możliwość. Jest nią opcja utworzenia hordy. Horda występuje
między innymi u Hunów. Porównać ją możemy do krucjat z Medieval Total War. Hordę
powołujemy w mieście, werbując lwią część jego mieszkańców do armii, tworząc z
nich liczne, lecz słabe jednostki. Siła hordy tkwi w liczebności, która może się
zwiększyć wraz z zajmowaniem miast i dalszym pozyskiwaniem podbitych mieszkańców
w jej szeregi. Jest to jednak działanie autodestruktywne. „Wyczyszczone” w ten
sposób miasto zaczyna się buntować, często porzucając narzuconą władzę i stając
po stronie rebelii. Powołanie hordy nie jest może wspaniałym rozwiązaniem
naszych problemów, ale jej pochód przez ziemie wroga może mieć naprawdę opłakane
dla niego skutki. Wartym odnotowania faktem jest również danie nam nowej opcji
po podbiciu wrogiego miasta. Do tej pory zdobyty gród mogliśmy przejąć bez
zbytniego rozlewu krwi, sprzedać część mieszkańców w niewolę, bądź też dopuścić
się mordów i plądrowania. Teraz dochodzi czwarta możliwość, a mianowicie
plądrowanie zakrojone na większą skalę, a następnie porzucenie miasta, nie
przejmowanie nad nim kontroli. Jest to według mnie całkiem miłe urozmaicenie.
Kolejnym ułatwieniem jest dodanie nowego okienka, w którym bez problemu możemy
odnaleźć naszych agentów. Zniweluje to przypadki, w których zapominaliśmy o
istnieniu naszego dyplomaty, bądź szpiega, dowiadując się o miejscu jego pobytu
dopiero w trakcie czytania informacji o jego śmierci ze
starości.