Fani serii Total War byli świadkami inwazji mongolskich hord na wyspy
japońskie, a następnie ataku Wikingów na średniowieczną Europę. Wszystko to w
ramach dodatków do kolejnych pozycji z serii Total War: Shogun oraz Medieval.
Ostatnią grą serii był świetny Rome: Total War, w którym budowaliśmy potęgę
Rzymu praktycznie od zera. To, do czego tak żmudnie dochodziliśmy przez lata
rozgrywki, teraz jest zagrożone. Tym razem niebezpieczeństwo nadchodzi ze strony
barbarzyńskich ludów. Stary ład zachwieje się, nadeszły bowiem burzliwe czasy
Barbarian Invasion.
Gdy postanowimy spróbować naszych sił w grze, kampania rzuci nas w IV wiek
naszej ery. Z lekcji historii wiemy, że jest to okres podupadania Rzymu,
nieporadności polityków, a co za tym idzie, niestabilności państwa. Zaistniałą
sytuację szybko wykorzystują barbarzyńskie plemiona graniczące z Imperium, co
rozpoczyna nowy rozdział w historii Imperium Romanum – walkę o przetrwanie. Czy
mieszkańcy miasta siedmiu wzgórz przetrwają zesłaną na nich próbę, czy też nie,
zależy to jedynie od naszych poczynań, zdolności politycznych i zacięcia
militarnego. Mamy tutaj z jednej strony powolny upadek Rzymu, z drugiej
narodziny nowej religii – chrześcijaństwa. W odróżnieniu od przeszłości, teraz
religie odgrywają w grze niemałą rolę. Za czasów podstawowego Rome’a, wszystkie
wierzenia były politeistyczne, w większości barbarzyńskie, a czy mieliśmy w
mieście świątynię Jowisza czy też Marsa, wpływało tylko na otrzymywane bonusy.
Po zainstalowaniu dodatku nie ma już tak łatwo. Naszym obywatelom stawiamy albo
świątynie pogańskie, albo chrześcijańskie, a przykładowo, wybudowanie świątyni
ku czci barbarzyńskiego boga w Rzymie grozi niezadowoleniem większości
chrześcijańskiej, a co za tym idzie, wieloma buntami w naszych prowincjach.
Sprawa wierzeń religijnych naszego społeczeństwa ma zatem dużo większy wpływ na
utrzymanie ładu w miastach niż przedtem. Między innymi, przez niezadowolenie na
tle religijnym społeczność rzymska będzie od samego początku wszczynać bunty,
przez co nawet nieatakowane Imperium może łatwo się załamać.
Upadek rzymskiego świata
Dodatek wprowadza do gry parę nader ciekawych nowości. Po pierwsze,
całkowicie odwrócono role Rzymian i barbarzyńskich plemion. Wcześniej to
Rzymianie stanowili prawdziwą potęgę, a przykładowo, Galowie byli jedynie
„chłopcami do bicia”. Teraz, choć startując jako władca Imperium, mamy dość
liczną armię i rozległe tereny, nasze ziemie opanowane są przez bunty, skarbiec
cierpi z powodu wielkich strat, inne nacje coraz bardziej zuchwale naruszają
nasze granice, a poziom trudności, przynajmniej na początku, jest dosyć wysoki.
Podczas, gdy Rzymianie walczą o przeżycie, nacje barbarzyńskie wyraźnie
wzmacniają swoją pozycję w świecie gry. Jeśli postanowimy poprowadzić wojska,
przykładowo, Franków, starcia z armią Rzymian nie napsują nam krwi, wzmocniono
bowiem jednostki barbarzyńskie, a przy okazji wzbogacono naszą armię o nowe
rodzaje wojsk. Zmiany tyczą się nie tylko trybu taktycznego, ale też ekranu
strategicznego. Nacjom barbarzyńskim nie poskąpiono tym razem bardziej
zaawansowanych budynków, jak choćby systemu kanalizacji miejskiej czy
mocniejszych obwarowań miast. Brak tych jakże ważnych budynków w podstawowym
Rome’ie ciągnął za sobą poważne konsekwencje, w wyniku czego granie tymi
narodami w późniejszych etapach stawało się po prostu uciążliwe, a jedynym
sposobem na posiadanie miasta wyposażonego w bardziej okazałe budynki, było
podbijanie już rozwiniętych rzymskich grodów. Rozpoczynając grę zostaniemy
wyposażeni w już całkiem dobrze uformowane miasta, co oczywiście wynika z
przeskoku czasowego między realiami historycznymi podstawki i dodatku. Fakt ten
ma swoje dobre i złe strony. Na plus zaliczyć możemy to, że już na początku
kampanii będziemy mogli poprowadzić do boju jednostki z wyższej półki, nie
tracąc czasu na żmudne rozwijanie osad. Niestety, powoduje to także, że po
prostu zbyt szybko docieramy do najlepszych technologii, przez co późniejsze
etapy gry mogą trochę nużyć.