Już prawie rok mogliśmy bawić się grą Warlords Battlecry III, gdy w październiku tego roku firma Play zdecydowała się na wydanie jej zlokalizowanej wersji. Jako że premierę tego programu mamy już dawno za sobą, to marketingowcy postanowili wzbogacić rodzime wydanie o kilka gadgetów. W pudełku, które dostałem znalazły się cztery płyty CD (oprócz Warlords dostaniemy jeszcze „Spartana” wraz z dodatkiem „Troja”, „Cycling Manager 2” oraz „S&R Med. Evac Vietnam” – w zasadzie nie są to gry wyjątkowo ambitne) i dwuletni już egzemplarz „Gwiezdnego Pirata” (ten prezent powinni docenić prawdziwi erpegowcy). A to wszystko za niecałe 50 zł. Pytanie tylko, czy warto wyłożyć te pół stówki na ponad półtoraroczny kotlet.
Polonizacja gry stoi na wysokim poziomie. Dzisiejsze grupy polonizacyjne to profesjonalne drużyny. Ludzie z Playa wyraźnie podtrzymują tę opinię. Wszystkie teksty zostały przetłumaczone bez błędów czy to ortograficznych, czy merytorycznych. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to jeden z napisów reklamowych na odwrocie pudełka mówiący o „nie linearnej fabule z wieloma różnorodnymi zakończeniami” (powinno być oczywiście "nieliniowej" - dop. Snake). Polonizacja jest kinowa, a szkoda, bo z chęcią posłuchałbym głosów rodzimych, chociażby narratora w intrze i innych filmikach.
.jpg)
Najnowszy Warlords należy do serii, która jako jedna z pierwszych w doskonały sposób wkomponowała elementy RPG do RTS-u. Poprzednia część stanowi tu znakomity przykład. Dla mnie część trzecia serii bardzo przypomina drugą. Do tego stopnia, że wydaje mi się, iż panowie z Infinite Interactive dopisali nową fabułę do swojego poprzedniego produktu, dodali kilka nowości i pokazali światu jako Warlords Battlecry III. Ale zacznijmy od początku.
Po wejściu do menu mamy do wyboru rozpoczęcie kampanii, zagranie potyczki lub przejście treningu. Jest jeszcze opcja gry sieciowej. Miłym akcentem jest dodanie przez twórców edytora, który przedłuży zabawę z grą. Po wybraniu samouczka zostajemy przesłani na planszę, która zapozna nas z kilkoma najważniejszymi aspektami gry. Według mnie przejście go jest zbędne, gdyż i tak prawie wszystkie elementy gry (może oprócz aspektu przejmowania kopalni) są oczywiste. Potyczka to standardowa bitwa gdzie samodzielnie ustalamy wszystkie warunki panujące na mapie, począwszy od ilości przeciwników po surowce i ilość początkowej armii. Dzięki grze sieciowej mamy możliwość pochwalenia się swoimi umiejętnościami przed maksymalnie sześcioma graczami naraz. Osobiście polecam od razu rzucenie się wir przygody i wybranie kampanii.