Nie tak dawno na łamach naszego serwisu zamieszczono zapowiedź rodzimej, polskiej produkcji - Call of Juarez. Dlaczego nawiązuję do tego tytułu? Ano dlatego, że mimo szczerej nadziei, jaką pokładam w sukces gry Techlandu, już teraz obawiam się, czy nie polegnie ona w starciu z bardzo podobnym, jeśli chodzi o tematykę, dziełem duetu Activision & Neversoft. Chodzi mi oczywiście o westernową grę akcji, znaną jako Gun.
Dziwnym trafem przeciętny gracz, czy to komputerowy, czy też konsolowy, spytany o tytuł jakiejś dobrej (podkreślam - dobrej) gry westernowej na swoją platformę zwykle nabiera wody w usta i pomimo dobrych chęci nie potrafi odpowiedzieć na zadane pytanie. Aż dziw bierze, że tak wiele czasu zajęło twórcom gier pochwycenie tropu, którym podążą do prawie nieuniknionego sukcesu. Sukcesu nie tylko dla nich samych, ale także nas, graczy. Skąd tyle optymizmu w mojej wypowiedzi? Ciągłe zagłębianie się w gry produkowane prawie że masowo, z wtórnymi i powtarzalnymi mechanizmami rozgrywki, może okazać się satysfakcjonujące, ale na dłuższą metę gra, w którą swego czasu zagrywaliśmy się do bólu, później może okazać się nudna i odkładamy ją na półkę, by tam zarosła w kurz, a sami sięgamy po niemal identyczny tytuł. Próżno szukać tutaj jakiegoś powiewu świeżości, nowych rozwiązań, czy jakichś ciekawych pomysłów. Dostajemy za to przeważnie tytuły, do których jedynie doczepia się kolejny numerek i nieznacznie odświeża, żeby nikt nie mógł później narzekać na nudę. Przez krótki czas. Nie twierdzę jednak, że wszystkie gry bazujące na sprawdzonych i oklepanych pomysłach muszą okazać się nudne i niegodne zagrania. Właśnie za jedną z takich gier można początkowo uznać Gun. Choć z pozoru nie wyróżnia się niczym pośród innych, podobnych produkcji, szybko okazuje się, że jest czymś więcej, aniżeli prostym, kowbojskim shooterem. Wprowadza sobą nowe pomysły i posiada swój indywidualny klimat. A co najważniejsze - jest westernem.

No dobrze, kończę moje rozmyślania o rynku gier komputerowych i skupiam się na właściwym temacie tego tekstu. Gun to pełen akcji, klimatyczny, zręcznościowy shooter o dużych ambicjach na zostanie pierwszym, w pełni grywalnym westernem komputerowym. Rozpoczynając rozgrywkę, wcielamy się w postać młodego poszukiwacza przygód, znanego jako Cotton White. Pewnego dnia staje się świadkiem ataku na prom, którym wraz z ojcem podróżowali. Cotton wśród bitewnego zgiełku wypada za burtę i traci przytomność. Wkrótce budzi się, pamiętając, że Ned White, człowiek, który wychował go od małego, chwilę przed ich rozdzieleniem wyjawił mu, że nie jest jego ojcem. Młodzieniec wie, że musi wyjaśnić tajemniczą sprawę swojego pochodzenia, a co najważniejsze, zająć się tymi, którzy dopuścili się ataku na niego i Neda. W ten, może niezbyt oryginalny sposób, rozpoczyna się historia Cottona. W trakcie gry odwiedzisz wiele miast Dzikiego Zachodu, zagrasz w pokera, dopuścisz się zuchwałych napadów na pociągi, pomożesz szeryfowi miasteczka w łapankach na bandytów, rozwieziesz wiadomości dla Pony Express, zajmiesz się ściganiem bandytów poszukiwanych listem gończym, zabawisz się w łowcę skalpów z Indianami, przemierzysz niezmierzone stepy Zachodu na grzbiecie swojego wierzchowca, odwiedzisz saloony i domy rozkoszy, staniesz do pojedynków w samo południe, zakupisz w sklepach nowe rewolwery, karabiny i wszystko to, co powinien mieć każdy szanujący się kowboj. Opowiesz się po stronie dobra i praworządności, bądź zostaniesz zimnokrwistym bandziorem. Również mieszkańcy miasteczek, które odwiedzisz, nie omieszkają zlecić Ci swoich zadań. Wykonując zadania, jakie staną przed Tobą będziesz mógł atakować przy użyciu rewolwerów (możliwość włączenia trybu bullet-time), karabinu (brak spowolnienia czasu, za to lepsza celność i siła ognia), broni białej (w tym osławiony tomahawk), czy też innych, niekonwencjonalnych uzbrojeń (indiański łuk, laski dynamitu). Należy dodać także, że bronią może być nasz wierny rumak. Możemy rozpędzić go i w pełnym galopie wpaść na przeciwnika, miażdżąc go, albo strzelać z grzbietu galopującego konia. Jakby tego było mało, możemy w rozpędzie przeskakiwać przeszkody i szczeliny. Jednak by nie było zbyt łatwo, nasz pupil może po prostu paść z wyczerpania, gdy każemy mu pędzić do granic wytrzymałości, albo, gdy ktoś zada mu śmiertelny cios. A potem można sobie iść poprzez dzikie pustkowia ze słońcem palącym w twarz.
Już na trailerach gry widać, że robiona jest z rozmachem. Filmowy klimat i narracja zwiastunów filmowych świadczą o dobrym smaku twórców, jak również o tym, że wiedzą co robią, a dopracowana, ładna grafika dodaje temu wiarygodności. To samo tyczy się dźwięków.
Podsumowując - Gun to bardzo dobrze zapowiadająca się pozycja, w której pokierujemy losami Cottona White’a, młodego rewolwerowca. W trakcie gry będziemy dowolnie podróżować po miastach Dzikiego Zachodu, walczyć z przeciwnikami za pomocą rewolwerów, strzelb, czy łuków, by ostatecznie wyjaśnić tajemnicę pochodzenia głównego bohatera. Gun pojawi się w sklepach jeszcze tej jesieni, najprawdopodobniej 8. listopada. Wtedy to okaże się, czy gatunek komputerowych westernów nareszcie doczeka się jakiejś porządnej produkcji. Póki co, radzę cierpliwie czekać na to, co sprawią nam panowie z Neversoft, którzy na swoim koncie mają takie hity, jak seria Tony Hawk’s, bo efekt ich prac może okazać się iście piorunujący.
Prognoza:
BARDZO DOBRA