„I’m Colton White”Wyglądu naszego heroesa, niestety, wybrać nie możemy - zawsze będzie to ten sam Colton. Ale już w jego umiejętności ingerować możemy i to znacząco. Jest ich pięć – gunhand (celność, zadawane obrażenia i szybkość przeładowywania amunicji), quickdraw (wydłuża czas trwania trybu spowolnienia, o którym za chwilę), melee (podwyższa obrażenia zadawane wręcz), horse (zwiększa maksymalny poziom życia konia) i health (zwiększa poziom naszego życia). Umiejętności możemy poprawiać, wykonując zadania czy to z wątku głównego, czy te nieobowiązkowe. Oczywiście, warto wykonać jak najwięcej misji dodatkowych, gdyż będzie nam się potem grało o wiele łatwiej.
W grze dostępnych jest siedem rodzajów uzbrojenia: pistolety, strzelby, shoutguny, łuki oraz przedmioty do rzucania i walki wręcz. Do każdej kategorii zalicza się kilka typów broni, które zdobywamy na kolejnych etapach gry. Broń określana jest trzema wskaźnikami: zadawanymi obrażeniami, szybkością strzału i szybkością przeładowania. Dostępnych broni jest aż 20 i raczej nie sposób narzekać na ich różnorodność. W naszym posiadaniu znajdą się dual peacemakery, winchester 1866, tomahawk, cavalry sword, whisky bomb, dynamit czy łuk Apacza. Każdy rodzaj broni możemy ulepszyć, wymieniając poszczególne jego komponenty. Owe części możemy zakupić u handlarzy w miastach lub u indiańskich kupców (w sumie jest ich 30). Podczas walki możemy także skorzystać z pewnych ułatwień. Są nimi: przybliżenie widoku (dostępne w broni długiej i łukach) oraz tryb spowolnienia (przeznaczony dla pistoletów). Na mapach natkniemy się także na armaty i machineguny do wykorzystania na miejscu.
Ihhhhaaaa!Kowboj bez konia jest tak samo przydatny, jak rewolwer bez amunicji. W grze praktycznie nie rozstajemy się z wierzchowcami. Model jazdy został zrealizowany świetnie, jazda sprawia wiele satysfakcji. Oprócz zwykłej, powolnej jazdy możemy także galopować. Wystarczy uderzyć konia nogą (wirtualnie, ma się rozumieć) i zwierzę posłusznie przyspiesza. Trzeba tylko uważać, bo każde takie kopnięcie rani wierzchowca i stosując kopniaki zbyt często możemy go zabić. Aby koń szybciej biegał, możemy kupić mu lepsze podkowy.
NPCJedną z najlepiej zrobionych rzeczy w
GUN są postacie. Długo jeszcze nie zapomnę zamordowanej Jenny, do końca wiernego Soapa, poczciwego szeryfa Clay’a, złego Reeda, okrutnego sierżanta Hollistera czy Marudera i jego ludzi. Długo by jeszcze wymieniać bohaterów, których w grze pokochałem czy znienawidziłem. Studio Neversoft z mistrzowską precyzją wkomponowało postacie w wątek fabularny i w westernowy klimat, tworząc tym samym atmosferę, jakiej nie ma w żadnej innej produkcji tego typu. Kończąc grę, tak strasznie trudno było mi zapomnieć i pożegnać się z wszystkimi komputerowymi, acz tak świetnie przedstawionymi postaciami. Warto jeszcze dodać dwa słowa o Indianach. Na początku toczymy z nimi wojnę, jednak później zbratamy się z czerwonoskórymi i nieraz nam oni pomogą. My również wspomożemy ich w trudnych chwilach, kiedy to kilku z nich zostaje uwięzionych przez sierżanta Hollistera czy zaatakowanych przez białych kowbojów.
Co jakiś czas mierzymy się z bossami. Są nimi głównie ważniejsze postacie stojące po drugiej stronie. Pierwsi z nich nie są zbyt wymagającymi przeciwnikami, ale już na tych końcowych będziemy musieli przygotować odpowiednią taktykę, gdyż bezmyślne strzelanie na nic się nie zda.