kurs uwodzenia


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!



EverQuest II: Desert of Flames
Info Zapowiedź Recenzja Poradnik Kody Pliki Galeria
EverQuest II: Desert of Flames
gatunek:
     przygodowe
producent:
     Sony Online Entertainment
wydawca:
     Sony Computer Entertainment
dystrybutor:
     Cenega Poland
data premiery:
     12 września 2005
data polskiej premiery:
     04 listopada 2005



Everquest II: Desert of Flames - zapowiedź

Poleć artykuł Drukuj
Czekam już drugi dzień a on się nie pojawił. Nie wiem, co mam robić. Wyruszyć samotnie czy czekać na mego przewodnika. W końcu jestem doświadczonym podróżnikiem. Jednak karczma to całkiem wygodne... ktoś wchodzi, czy to on? Podchodzi do mnie... tak to Sontar Belhoden - jeden z niewielu żyjących w Norrath którzy znają pustynie Ro (jak własną kieszeń) i dotarli do Maj’Dul. Ale to się zmieni. Wkrótce i ja też dotrę do tego egzotycznego miasta.

Wyruszyliśmy kolejnego dnia o świcie, podróż miała trwać prawie trzy tygodnie. Podczas drogi Sontar opowiadał mi o swoich perypetiach podczas pierwszej wędrówki do Maj’Dul. Na pustyni bardzo ciężko znaleźć jakikolwiek strumień - mówił. Pewnego dnia usiadłem zmęczony na brzegu. Chyba zasnąłem. Ocknąwszy się zobaczyłem kamień na wodzie. Płynął w moim kierunku. Nawet nie wiesz, jakie było moje zdziwienie, gdy zauważyłem dwa małe punkciki, przypominające oczy, na jego przedzie. Gdybym się wtedy nie zerwał do ucieczki to by mnie tu razem z Tobą nie było. Adrenalina zadziałała i udało mi się wspiąć na pobliską skałę. Ledwo co, a stałbym się pożywką dla krokodyla. Dobrze, że nauczyłem się wspinać po ścianach. Podróż trwała. 14 dni minęło, gdy ostatni raz widziałem cywilizację. Ledwo mogę iść. Nie wiem jak przetrwaliśmy te dwa tygodnie. Aż dziw bierze, że jeszcze żyjemy.

Zaczęło się, gdy napotkaliśmy grupkę karłowatych, czerwonych stworzeń. Okazało się, że to Piaskowe Gobliny. Było ich tylko kilka. Łatwo poszło. Ale to był początek złego. W miarę zagłębiania się w pustynię poznałem jej kolejnych mieszkańców. O ile z Kłami Pustymi sobie poradziliśmy, to już grupka Harpii dała nam niezły wycisk. Dwa dni spędziliśmy regenerując siły u ludzi, zamieszkujących te tereny. Mieliśmy szczęście, bo jest to lud koczowniczy. Na odchodne wioskę zaatakowała Naga. To wężopodobne stworzenie chciało zrobić sobie przekąskę z chłopa, który nam pomógł. Kolejnego dnia mijaliśmy jakieś zabudowania. Chciałem tam wejść i zbadać je, ale Sontar powiedział, że już kiedyś tam był. Spotkał tylko Mumie i jakieś Widmo. Niestety, nie byli oni za bardzo gościnni i ledwo co uszedł z życiem. Później podróż mijała spokojnie. Mój przewodnik opowiadał jeszcze o Jaszczuroczłekach, Gigantach, stworzeniach określających się mianem Dżina oraz dziwnych jaszczurkach. Z opisu wywnioskowałem, że to starożytne Raptory. W sumie przez cały czas spędzony po odkryciu Maj’Dul Belhoden poznał około trzydzieści nowych stworzeń.

Sontar był bardzo rozmownym towarzyszem. Lubił też słuchać ludzi. Kiedyś, gdy gościł w jednej z karczem Maj’Dul pewien staruszek opowiedział mu o bliźniaczych smokach. Belhoden nie byłby dobrym poszukiwaczem gdyby nie zechciał poznać prawdy o tych stworzeniach. Szukał ich ponad dwa lata. Plotka głosiła, że gdzieś na pustyni, swoje legowisko mają dwa złote smoki. Znalezienie ich musi być trudne. Jednak przewodnik spotkał je całkiem przypadkiem. Gdy podróżował przez pustynie, jeden ze smoków wylądował na wydmie. Sontarowi udało się jakoś schować, bo smok nie zwrócił na niego uwagi. Jego ciało było pokryte srebrną łuską. Promienie słoneczne odbijające się od jego torsu sprawiały, że można było pomylić go ze złotym smokiem (pewnie dlatego niektórzy uważają, że jest tylko jeden smok). Po chwili przybył drugi, cały złoty (tym razem nie było to złudzenie optyczne). Paraliż, jakiego doznał mój towarzysz sprawił, że mógł on się tylko gapić. Smoki rozmawiały z jakimś człowiekiem i po paru minutach odleciały. Ów człowiek odnalazł przerażonego Beholdena wśród skał. W zamian za dochowanie tajemnicy (i parę litrów wody) opowiedział historię potężnych jaszczurów. Były to dwa smoki, ale nie bliźniacze. Ich stosunki można było określić jako bardziej narzeczeństwo niż bliźniactwo. Przybyły tu w tym samym czasie. Między nimi a Dżinami istnieje pewien rodzaj nienawiści. Smoki połączyło wspólne nieszczęście. Pewien Dżin oszukał je i sprawił, że stały się zmiennokształtnymi. Podobno mogą one zmieniać się, w co tylko zapragną. Obcy miał też inną teorię, mówiącą o tym, że smoki nie mają żadnego wpływu na swoje zmiany i razem próbują przeżyć każdą metamrofozę i znaleźć sposób na rozproszenie czaru.

Strony: 1 | 2 Następna strona »



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

- 6.5
Oceń grę