Ze świecą w ręku szukać gier strategicznych, które łączą w sobie dobre wykonanie i zmuszają do działania wszystkie nasze szare komórki. Ostatnią taką produkcją była seria Europa Universalis studia Paradox Interactive. Ten program stał się inspiracją dla programistów z Philippe Thibaut Studio do napisania Great Invasions: Mroczne Wieki.
Produkcja ta weszła na polski rynek bez wielkiej pompy i może, dlatego wielu zapaleńców nawet jej nie zauważyło. Z pewnością jest to produkcja, obok której nie powinniśmy przejść obojętnie. Czas, w jakim dano nam walczyć o przetrwanie naszego imperium zaczyna się w roku 375, a kończy w 1066. Jest to okres nazwany przez historyków Wielkimi Podbojami, z powodu tworzenia i rozpadania się w tym krótkim czasie wielu narodów.
Jedną z cech wyróżniających Great Invasions od innych produkcji tego typu jest ilość grup etnicznych, jakie możemy kontrolować w czasie jednej rozgrywki. Z ponad 80 grywalnych (dodatkowo umieszczono jeszcze 22 nie grywalne, które istniały w tym okresie) najróżniejszych nacji, podczas rozgrywania scenariusza możemy kontrolować, aż dziesięć z nich (dzięki prostemu w obsłudze interfejsowi wystarczy jedno kliknięcie, aby zająć się panowaniem nad kolejnym ludem). Zabieg ten pozwala na kontynuowanie rozgrywki mimo utraty jednego z narodów. Drugim plusem takiego rozwiązania jest możliwość współdziałania, którego wynikiem jest całkowita dominacja w Europie. Gdy już wybraliśmy nasz naród musimy się postarać o jego rozwój. Wraz z biegiem czasu nasz kraj się starzeje, co pozwala mu awansować. Trzy stany, w jakim znajdują się nasi podopieczni odzwierciedlają ich zachowanie na mapie. Praktycznie zawsze zaczynamy od barbarzyństwa, które skupia się głównie na podbojach i prowadzeniu wojny. Gdy ludziom znudzi się ciągła walka i postanawiają się osiąść, zakładają królestwo. W nim należy rozbudować ekonomię i dyplomację stanowiącą podwaliny pod przyszłe imperium. To ostatnie powstanie, gdy nasz naród osiągnie odpowiedni wiek na linii, rozbuduje gospodarkę i zdobędzie odpowiednio dużą ilość terytoriów.
Główny element mianowicie rozgrywka został podzielony na cztery płaszczyzny, w jakich przyjdzie nam działać – dyplomacja, wojna, ekonomia i religia. Ta ostatnia jest kolejnym elementem wyróżniającym Great Invasions. Gdy zajmujemy się tym tematem musimy ważyć wszystkie słowa. Na szczęście wydaje mnie się, że Philippe Thibaut Studio doskonale zajęło się tą sprawą. Na przestrzeni 700 lat, w jakich toczy się akcja gry na mapie Europy pojawiły się cztery liczące się wyznania i ich odłamy. Kontrolujemy zawsze jedną z dwóch religii chrześcijańskich i dwóch muzułmańskich. Dodatkowo istniały liczne herezje, z którymi musimy się zmierzyć. Warstwa dyplomacji pozwala na zawieranie pokoju lub wszczynanie wojny. Oprócz tego istnieje wiele innych opcji jak choćby żądanie daniny, czy ślub z księżniczką innego narodu, który owocuje unią personalną. Rozwój ekonomi pozwala na zasilenie skarbca w złoto, bez którego istnienie armii lub administracji jest nie możliwe. Pieniądze możemy zdobywać na wiele sposobów, pobierając podatki, grabiąc pobliskie prowincje, ale najbardziej opłacalny jest handel. Podstawowym trybem pozostanie walka. W zasadzie w grze wszystko się o nią opiera.
Podbijanie terytoriów zwiększa prestiż kraju oraz pozwala rozwinąć się gospodarczo. Prowadząc działania wojenne będziemy korzystać z jednostek bitewnych i wsparcia, zarówno lądowych (mamy ich 20) i wodnych (tylko 6). Wszystkie dzielą się na lekkie, średnie i ciężkie. Do opisu każdej z nich służą statystyki odzwierciedlające: morale, odporność, rany, wagę oraz ataki z bliska i dystansu. Dowódca każdej grupy został opisany w dziesięcino stopniowej skali pozwalające ocenić nam jego doświadczenie. Jak to bywa w tego typu produkcjach samom walkę rozgrywa się na zasadzie porównania różnych współczynników, co doprowadza do zwycięstwa lub porażki. Gracz może jedynie obserwować bieg zdarzeń na dwóch paskach przedstawiających aktualną sytuację na polu walki. Oprócz walk na lądzie czy morzu możemy również oblegać miasta, co się wiąże ze sporymi kłopotami. Na szczęście programiści podali nam rękę tworząc zbiór forteli, którymi możemy się wspomóc. Są to karty po kliknięciu, których inicjuje się dany skrypt. Możemy np.: doprowadzić do dezercji w szeregach przeciwnika, do buntu w wybranej prowincji, skrytobójstwa, czy najęcia grupy najemników. Ilość możliwych akcji jest przeogromna. Wojna jest dobrym przykładem, aby ukazać wpływ dyplomacji na przebieg wydarzeń. Aby ją rozpocząć trzeba się zdeklarować i wysłać posłów do wroga. W przeciwnym bądź razie spadnie morale naszych wojsk, co może doprowadzić do dezercji i poważnych problemów ekonomicznych.
Przedstawiłem już pokrótce wygląd samej rozgrywki. Opisać wszystkie elementy jest nie sposób, gdyż gra składa się z setek małych elementów tworzących jedną całość. Teraz wypadałoby się skupić na kampanii, bo ona jest tu najważniejsza. Do wyboru mamy trzy tryby, z jakimi przyjdzie się nam zmierzyć. Tryb historyczny gwarantuje nam zwycięstwo, jeśli dane zadania wypełnimy, opierając się tylko na wydarzeniach historycznych, jakie miały miejsce na przestrzeni siedmiu wieków. Tryb niezgodny z historią polega na dojściu do tych samych celów, co poprzedni jednak nie musimy się skupiać na zgodności z podręcznikami, mamy pełną swobodę. Scenariusze fikcyjne polegają na doprowadzeniu jednego narodu do kompletnej dominacji na mapie. Możemy robić w nim wszystko, jednak jest to najtrudniejszy typ rozgrywki w grze. Panowie z Philippe Thibaut Studio tworząc Great Invasions zadbali o wszystkie historyczne niuanse. Utworzyli zespół składający się z samych historyków dobrze znających realia okresu, który czuwał nad wszystkimi 150 wydarzeniami, z jakimi się zmierzymy.
Interfejs rozgrywki jest stosunkowo prosty i intuicyjny. Opiera się na kilkunastu przyciskach za pomocą, których kontrolujemy nasze imperium. Zastosowane rozwiązania pozwalają na kontrolowanie kilku narodów bez możliwości, że coś przeoczymy. Pełna kontrola nad szybkością rozgrywki pozwala na jej przyspieszenie, dzięki czemu nie musimy czekać na przemarsz wojski lub zwolnienie, gdy mamy problem z opanowaniem wydarzeń.
Wygląd graficzny niestety pozostawia wiele do życzenia. Gra wygląda jakby była spóźniona, co najmniej o kilka lat. Wszystko jest ładne, choć z drugiej strony powinniśmy się spodziewać czegoś więcej. Oprawa dźwiękowa jest dobra przez jakieś 30minut grania. Później powtarzające się ścieżka dźwiękowa jest nie do zniesienia. Znacznym problemem, na jaki się natknąłem jest płynność rozgrywki. Mimo spełnienia wszystkich wymagań sprzętowych gra ma tendencje do przycinania się podczas zapisu lub odczycie oraz bardzo długo się wyłącza. Z początku myślałem ze to jest tylko mój problem jednak czytając opinie i komentarze na temat gry spotkałem się kilkukrotnie z podobnym problemem. Za wydanie Great Invasions: Mroczne Wieki odpowiada IQ Publishing, który ją zlokalizował. Do samej polonizacji nie można się przyczepić, jest po prostu dobra – zarówno gra, jak i dołączona instrukcja.
Dla kogo jest ten produkt? Otóż głównie adresowałbym go do zapaleńców lubujących się w całonocnych rozgrywkach polegających na doprowadzeniu narodu do dominacji, miłośników strategii oraz osób pragnących od czasu do czasu odłożyć na półkę krwawą grę akcji i zająć się rozwojem procesów myślowych.