Recenzja: Xpand Rally Extreme

Autor: Jakub "DanVari" Ogórek
Opublikowano: 28 grudnia 2006 r.

Xpand Rally Xtreme

Ponad dwa lata temu jedna z najlepszych polskich grup developerskich – Techland – wypuściła na rynek grę wyścigową traktującą o rajdach WRC oraz zawodach Rally Cross. Produkcja bazująca na renomowanym silniku o nazwie Chrome przyciągnęła rzesze fanów świetnym realizmem i wiernym odwzorowaniem fizyki. Niedawno na rynku pojawiła się druga część Xpand Rally zatytułowana Xtreme. Tym razem, programiści z rodzimego studia postawili na satysfakcję płynącą z rozgrywki. Czy dostrzeżemy zapowiadane przez twórców zmiany – więcej adrenaliny, strachu i zadowolenia?

Co nowego?

Zgodnie z tym co napisałem we wstępie, w Xtreme czeka nas więcej niebezpieczeństw na trasie. Wszystko to za sprawą dokładniejszego odwzorowania najcięższych odcinków rajdowych na świecie względem części pierwszej. Główną rolę grają tutaj szalenie ciężkie technicznie odcinki specjalne bogate w zdradliwie nietrudne zakręty, liczne podskoki czy nawroty. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze często pojawiające się przeszkody na drodze, w postaci dziur i nierówności, których znaczenie podczas wyścigów znacznie wzrosło. Oprócz tych udoskonaleń w kwestii realizmu, w nowym Xpand Rally pojawił się też nowa opcja w trybie Freestyle. Mowa o offroadowych starciach bestii z napędem na cztery koła – 4x4.


Zaczynamy

Zabawę z XRX rozpoczynamy od stworzenia profilu i określenia typu preferowanej rozgrywki. Do wyboru mamy uproszczony ‘arcade’ i w pełni realistyczny ‘symulator’. Różnice między nimi są olbrzymie, a przeskok z jednego stylu jazdy na drugi daje się odczuć już po przejechaniu kilkunastu metrów. Różne są nie tylko odnoszone przez pojazd uszkodzenia po stłuczkach, ich wpływ na prowadzenie samochodu, ale i sam model jazdy. W trybie ‘arcade’ samochód prowadzi się nieskomplikowanie, ale to nie znaczy, że wybierając tego typu rozgrywkę przejedziemy wszystkie wyścigi na pierwszym miejscu. Różnice są pokaźne, ale obydwa tryby są równie wymagające. Z tą jednak różnicą, że ‘arcade’ jest wymagający dla zwykłych, acz nie zielonych w tej dziedzinie graczy, zaś ‘symulacja’ stanowi wyzwanie dla wszystkich zapalonych maniaków rajdówek. W symulacji wszystko odwzorowane jest szalenie realistyczne. Tak jak na prawdziwym torze, nawet najmniejsza pomyłka w sterowaniu pojazdem może skończyć się groźną awarią lub nawet śmiercią kierowcy.

Kiedy przebrniemy już przez pierwszy ekran, znajdziemy się w menu głównym. Tam, oprócz możliwości zmian opcji graficznych czy profilu, obejrzenia powtórek i wyjścia z programu ;) znajdują się trzy tryby gry. Pierwszy z nich, najważniejszy to ‘mistrzostwa rajdowe’ będące swoistym trybem kariery. Drugi tryb, ‘pojedynczy wyścig’ umożliwia przejażdżkę dowolnym samochodem na jednym z odkrytych w trybie mistrzostw torów. Ostatnia opcja, to ‘gra sieciowa’ i jak nie trudno jest się domyślić, pozwala ona na rozegranie wyścigu w większym gronie. Przyjrzyjmy się wszystkim trybom z bliższa.



Mistrzostwa rajdowe

Pozwolę sobie omówić co ważniejsze elementy gry na przykładzie tego trybu. Zabawę rozpoczynamy od wyboru samochodu, którym będziemy się ścigać. Na start otrzymujemy 35 tysięcy euro, za które musimy zaopatrzyć się w pojazd i, ewentualnie, nowe części do niego. Jeśli chodzi o tuning nie ma chyba na co narzekać. W samochodzie modyfikować możemy właściwie wszystko, począwszy od silnika i wydechu poprzez zawieszenie, układy sterowania, hamulce, czy napęd kończąc na karoserii i wydawałoby się na najistotniejszych – oponach. Odpowiedni ich dobór do nawierzchni jest kluczem do osiągnięcia wysokiej pozycji w rankingu. Wśród nawierzchni znalazł się asfalt, szuter, piasek, błoto lub śnieg oraz ich pochodne (jak lód czy mokry asfalt). Po wyścigu możemy przenieść się do garażu by naprawić ewentualne usterki. Program informuje nas o stopniu uszkodzenia całego samochodu podając zniszczenia w procentach. Oczywiście naprawiamy tylko te komponenty, które chcemy ale trzeba pamiętać, że przy zbytnim zniszczeniu naszego pojazdu komisja może nie dopuścić nas do następnego wyścigu. Jedynym komponentem, którego nie da się naprawić są opony – warto nauczyć się jeździć tak, by nie musieć wymieniać ich po każdym wyścigu. Koszta naprawy są dość wysokie, dlatego na torze trzeba wykazać się odpowiedzialnością by przedwcześnie nie skończyć zabawy z powodu wyczerpania funduszy. W zależności od pozycji, na której kończymy dany wyścig, dostajemy odpowiednio wysoką premię. Punktowane są cztery pierwsze miejsca, na każdym torze w innych, ale dość podobnych kwotach. Wyścigi toczą się między innymi w Malezji, Chinach, Monte Carlo, Wielkiej Brytanii i na Korsyce.

Pojedynczy wyścig…

świetnie sprawdza się do testowania samochodów czy części do nich. Jak już wspomniałem, w trybie tym dostępne są jedynie wyścigi, które odblokowaliśmy w trybie kariery. Dodatkowo możemy zmieniać warunki pogodowe (bezchmurnie lub deszczowo). Samochody do wyboru mamy natomiast wszystkie z czterech dostępnych grup włącznie z kategorią xtreme, w której znalazły się samochody do torów specjalnych. Oczywiście możemy też wybrać nasz, już przerobiony pojazd z mistrzostw. Przed zakupem nowego, warto przetestować jego zachowanie się na jednej z tras, którą przejechaliśmy starą maszyną. Pomoże nam to uniknąć rozczarowania i utwierdzić się w decyzji kupna danego modelu.


Tryb sieciowy…

umożliwia potyczkę w sieci Lan lub przez Internet maksymalnie 4 graczy oraz dodatkowych 4 obserwatorów. Oczywiście, możemy sami postawić serwer (zarówno dla gry lokalnej jak i internetowej). Wszystko odbywa się w grze, nie ma żadnych zewnętrznych narzędzi do tego. Tworząc nową grę konfigurujemy masę opcji w tym dozwolone samochody, pogodę czy na przykład to czy samochody rajdowców mają się zderzać, czy też przenikać przez siebie w trybie „ducha”. Oprócz tego, możemy też zadecydować o poziomie realistyki wybierając tryb rozgrywki - arcade lub symulację.

Samochody

Do naszej dyspozycji zostało oddanych 15 samochodów z grup al, wrl, ml (kolejno 4,5,6). Ponadto możemy zasiąść za sterami jednego z 8 pojazdów z kategorii xtreme. Znajdują się w niej najszybsze maszyny, w tym offroadowe potwory. Na drodze auta prezentują się bardzo realistycznie. Doskonale widać wszelkie usterki powstałe w wyniku zderzeń czy nawet otarć z różnorakimi przeszkodami. Oczywiście, uszkodzenia nie powstają jedynie po czołówce ze stojącym blisko drogi drzewem, ale wynikają ściśle ze stylu prowadzenia. Nieumiejętne używanie hamulca, cięcie trasy w nieodpowiednim miejscu czy nieudolne skoki przy dużych prędkościach powodują znaczne niszczenie odpowiednich części. Szczególny nacisk na odwzorowanie uszkodzeń wywiera tryb symulacji, w którym nawet najmniejsza stłuczka może w tak znaczny sposób pokiereszować wóz, że trudno będzie nam się dotoczyć do mety.



Detaliki

Jedną z mocniejszych stron Xpand Rally Xtreme jest niesamowita dbałość o szczegóły. I nie chodzi tutaj bynajmniej o grafikę. Programiści z Techlandu, naszpikowali swoje najnowsze dzieło smaczkami, których odkrywanie może sprawić wiele radości. Przykładowo – gracze, którzy lubią jeździć z widokiem z wnętrza pojazdu (zapewne Ci, którzy posiadają kierownicę) dostrzegą pewien smakowity detal. Mianowicie, podczas lekkiego zderzenia z jakimś obiektem, kiedy przednia szyba całkowicie spęka, kierowca – jak w rzeczywistości – stłucze szybę, która utrudniałaby czy wręcz uniemożliwiałaby prowadzenie. Miło, że polscy developerzy dopracowali swoje dzieło pod kątem tak, wydawało by się, nieznaczących elementów.

Jak to wszystko wygląda?

Pomimo tego, że nowy Xpand Rally opiera się na zasłużonym już silniku Chrome, nadal prezentuje się przyzwoicie. Grafika mimo, że nie fotorealistyczna, naprawdę przykuwa oko do monitora. Trasy oraz ich scenerie, samochody, zwierzęta czy kibicujący ludzie wyglądają po prostu ładnie. Wystarczająco ładnie jak na obecne czasy, ale już na trzecią część serii będzie to z pewnością za mało. Bardzo efektownie wyglądają wszelkie kraksy. Stłuczone szyby, porysowana karoseria, powgniatane części, dymiący silnik sprawiają wrażenie jak najbardziej realistycznych. Nie można mieć też zarzutów co do warunków pogodowych – pochmurne, deszczowe warunki graficy odwzorowali wzorowo. Jednym słowem – trudno znaleźć jakieś niedociągnięcie technicznej strony omawianej pozycji.


Polskie wydanie

Polskim wydawcą gry jest nie kto inny jak sam Techland. Pudełko z grą, jak prawie wszystkie wydania na naszym rynku, „opakowane” jest tekturową wkładką. W środku opakowania znajdziemy instrukcję, która wtajemniczy nas w podstawowe funkcje i możliwości programu. Sama gra wypalona została na płycie DVD. Gdyby się uprzeć, można by ponarzekać na brak folii na opakowaniu, przez co każdy ciekawski klient w sklepie może wsadzić nochal do naszego egzemplarza i wybabrać go paluchami. Jest to właściwie jedyny minus polskiej edycji. Jeśli zaś chodzi o lokalizację, można by ją podsumować jednym słowem – bezbłędna. Napisy w grze, menu, instrukcja, głosy – wszystko zostało należycie dopracowane. W rolę pilota, jak informuje nas napis na pudełku, wcielił się wielokrotny mistrz Polski i wicemistrz Europy – Jarosław Baran.

Werdykt

Tym razem zamiast ogólnego podsumowania, jakim zwykło się kończyć recenzję, pozwolę sobie na napisanie paru luźnych zdań od siebie. Pomimo tego, iż nie jestem zagorzałym fanem samochodówek, grałem właściwie we wszystkie dostępne na rynku produkcje tego typu z Colinem McRae Rally i Richard Burns Rally włącznie. Xpand Rally Xtreme w zestawieniu z tymi dwoma pozycjami zdecydowanie zachowuje najwyższe miejsce na podium. W grze odnajdą się nie tylko fani czterech kółek, ale też wszyscy, którzy na widok samochodów nie odwracają się z niesmaczną miną. Jest to bowiem produkcja tak ciekawa i świetnie zrealizowana, że warto dla niej zarwać te parę nocek.

Jakub "DanVari" Ogórek