Recenzja: NHL 07

Autor: Adam "Harpen" Woźny
Opublikowano: 22 grudnia 2006 r.

NHL 07 - recenzja

Jestem fanem gier zespołowych – to nie ulega wątpliwości. Co prawda niezbyt często wybiegam na boisko w tzw. „realu”, lecz nader często rozgrywam spotkania w wirtualnym świecie. Ostatnimi czasy na moim dysku pojawił się chociażby najnowszy Pro Evolution Soccer czy FIFA 07 od Electronic Arts. Właśnie ta ostatnia korporacja uraczyła nas także kolejną odsłoną serii NHL, którą ostatnimi czasy miałem okazję przetestować. Muszę przyznać, że jestem niezwykle podekscytowany. Dlaczego? Tego dowiecie się z niniejszego artykułu, do lektury którego serdecznie zapraszam.


Nie wiedzieć czemu stało się tak, że ostatnią odsłoną sagi NHL, w którą grałem, była edycja przeznaczona na rok 2001. Z jednej strony to minus, lecz z drugiej edycję 07 będę mógł obiektywnie zrecenzować. Niestety autorzy nie zaimplementowali do gry filmiku wprowadzającego, a zatem po uruchomieniu programu od razu zostajemy przeniesieni do głównego menu. Wykonano je naprawdę z pomysłem. Uwagę przykuwa przejrzystość, estetyczność wykonania oraz zastosowana gama kolorów. Nie jest to najważniejsze, aczkolwiek miło, że nie musimy zmniejszać kontrastu czy jasności wyświetlanego obrazu, by nie dostać oczopląsu. Jeśli chcemy, możemy od razu rozegrać towarzyski mecz, wybierając na szybko dwie drużyny i przenosząc się na stadion. Bardziej ambitni gracze pewnie znajdą pocieszenie w kolejnych opcjach rozgrywki. Możemy zmierzyć się z przyjaciółmi w Sieci, rozegrać sezon lub wcielić się w rolę menadżera w trybie kariery. Co ciekawe, powróciła również możliwość rozegrania samych rzutów karnych.

Nowością w serii jest zmiana atrybutów, określających zdolności poszczególnych zawodników. W poprzednich odsłonach cyklu wszystkie umiejętności przedstawiono na podstawie takich wartości, jak szybkość, siła strzału czy kilku innych. Teraz wszystkich hokeistów przydzielono do kilku grup takich, jak Danglers, Snipers, Playmakers, Offensive Defensemen, Deffensive Defensemen i Power Forwards. Przyda to się nie tylko w sytuacji, gdy chcemy po prostu dowiedzieć się, czym charakteryzuje się dany gracz, lecz także wtedy, gdy chcemy porównać dwóch zawodników. Teoretycznie tak samo uzdolnieni hokeiści, teraz mogą się różnić małymi szczegółami, co w ostatecznym rozrachunku pozwoli nam spokojnie wybrać tego nieco lepszego. Z jednej strony to dobre rozwiązanie, lecz z drugiej niekoniecznie. Przykładowo podobne w serii Championship Manager nijak się nie sprawdziło. Zamiast atrybutów określanych w skali 1-20, co było dobrym rozwiązaniem, wstawiono parametry 1-100, co powoduje, iż zawodnicy oceniani na 78 czy 79 punktów i tak w samym meczu nie różnią się praktycznie niczym.

Na szczególną uwagę zasługuje to, w jaki sposób przedstawione zostały poszczególne spotkania, które rozgrywa użytkownik programu. Autorzy nie postawili na realizm, lecz na efektowność. Podobnie jak w innych produkcjach sportowych Electronic Arts, tak i w tej mamy do czynienia z próbą stworzenia czegoś na wzór transmisji telewizyjnej. Zatem na początku każdego meczu musimy obejrzeć kilka wstawek filmowych przestawiających zarówno klimatycznie oświetloną halę sportową, kibiców, a także tych najważniejszych, czyli zawodników oraz trenerów. Już w trakcie samego spotkania podziwiamy zarówno powtórki najciekawszych akcji (głównie bramek, ale nie brakuje także cut-scenek pokazujących starcia pomiędzy hokeistami), widzimy denerwujących i gestykulujących trenerów, a także publikę potrafiącą naprawdę realistycznie wczuwać się w atmosferę meczu. Jakież było moje zdziwienie, gdy po którymś meczu widziałem fana swojego zespołu, trzymającego transparent z napisem „You’re the best!”. Wszystko fajnie, lecz nie obyło się bez zgrzytów. Żadnego z wyświetlanych filmików nie możemy przewinąć, co powoduje, iż niektóre powtórki oglądamy po kilka razy, bo gra nie wczytuje nowych zwykle do momentu, w którym zdobędziemy kolejną bramkę.

Sama rozgrywka jest niezwykle dynamiczna. Przede wszystkim dlatego, że już na normalnym poziomie trudności komputer cechuje się niezwykle wysokim ilorazem sztucznej inteligencji. Wszystkie akcje wykonywane przez drużynę przeciwną są niezwykle składne, ładne i dokładne, aczkolwiek nie kończą się zdobyciem bramki w nierealnych sytuacjach. Szkoda tylko, że momentami program potrafi odrobić stratę trzech punktów pod koniec samego spotkania, które w ostatecznym rozrachunku wygrywa. Przeciwnik rzadko kiedy odpuszcza, więc gracz cały czas musi trzymać rękę na pulsie, by nie dać sobie wbić kilku goli z rzędu.

Niestety, największym minusem gry jest jej cena ustalona na poziomie 139 złotych (w niektórych sklepach można kupić produkt o 20-30 PLN taniej, niż sugeruje jego wydawca) oraz to, że wprowadzony na rodzimy rynek tytuł dostępny jest wyłącznie w angielskiej wersji językowej. To skandal, gdyż inne produkcje Electronic Arts (jak chociażby FIFA czy Godfather) ukazują się nad Wisłą w polskojęzycznych odsłonach. Miejmy jednak nadzieję, że gdy hokej stanie się nieco bardziej popularnych w Polsce (a na to się niestety nie zanosi), to doczekamy się chociaż przetłumaczenia napisów w menu. Bo kwota, którą trzeba będzie wyłożyć na ladę, by zakupić kolejne części NHL-a i tak z pewnością pozostanie wysoka.

Kilka słów należy powiedzieć o oprawie graficznej recenzowanego tytułu. Ta z pewnością zachwyca. Wszystkie modele postaci wyglądają i poruszają się niezwykle realistycznie. Zarówno autorzy tekstur, jak i te osoby, które odpowiedzialne były za animację, wywiązały się ze swojego zadania wręcz znakomicie. Brakuje co prawda jakiś fajerwerków, ale gracz i tak z pewnością nie będzie narzekał zwłaszcza, że niezaimplementowanie takowych zaowocowało niezwykle niskimi wymaganiami sprzętowymi. Aha, i jeszcze jedno – w sumie najważniejsze: publiczność nie jest zlepkiem pikseli czy jedną wielką mapą bitową, jak to od kilku lat ma miejsce w serii FIFA.

Ścieżka dźwiękowa również nie pozostawia wiele do życzenia. Poszczególne kawałki są raczej adresowane do przeciętnego odbiorcy, a zatem w liście serwowanych utworów znajdziemy raczej przyjemne kawałki, których raczej nie sklasyfikujemy. Czy to pop, czy lekki metal, a może delikatny rock? Tego nie wiem, lecz wiem na pewno, że muzyka wpada w ucho i jest niezwykle przyjemna. Warto również powiedzieć co nieco o pracy komentatorów, którymi ponownie są Gary Thorne i Bill Clement i którzy ponownie wywiązali się z powierzonego zadania na tyle, by pozytywnie odbierać ich uwagi w trakcie meczu. Wypowiadane kwestie są dopasowane, zaś ich tonacja na tyle dobra, że ma się wrażenie, jakby komentowali spotkanie na żywo.

NHL 07 to kawał bardzo dobrej gry. Jak widać Electronic Arts, jak chce, to potrafi wydać produkt, będący nastą odsłoną zasłużonej serii, któremu nikt nie doklei nalepki z napisem „odgrzewany kotlet”, lecz (prawie) każdy będzie go rekomendował. Ja z pewnością tak zrobię, gdyż warto zainwestować w tę pozycję nie tylko w przypadku, jeśli jest się fanem gier zespołowych, lecz wówczas, gdy liczy się na wciągającą i dynamiczną rozgrywkę wypełniającą dużą ilość czasu. A w NHL 07 można grać i grać... Aż no znudzenia. Ale wszystkie sportówki mają to do siebie, że są nieśmiertelne. Serdecznie polecam!

Adam "Harpen" Woźny