|
Pamiętam dobrze, jak zaczynałem swoją przygodę z komputerem. Ekrany „STOP” były dla mnie czarną magią. Z czasem, gdy moja wiedza wzrastała, nachodziła mnie ochota zagłębiania się w rzeczy przeznaczone dla "wtajemniczonych" (jak np. programowanie). Ostatnio miałem szansę zostać hakerem (czyt. "mam dla ciebie pewną grę do zrecenzowania"), z której bez chwili zastanowienia skorzystałem.
Ciemne interesy
Internet to nie tylko narzędzie ułatwiające pracę, komunikację czy gwarantujące zabawę, ale także źródło niezłego dochodu. Pod warunkiem tylko, że mamy odpowiednie kwalifikacje i niewielką moralność. Właśnie takie wirtualne zarobki zagwarantuje nam wydany w 2001 (sic!) roku Uplink.
Uplink to korporacja zatrudniająca najlepszych hakerów, zapewniająca im pracę i odpowiedni sprzęt w zamian za drobne, comiesięczne opłaty. Jako że to interes raczej mało legalny, to i zaufanie pracodawcy jest z początku niewielkie, a co za tym idzie, otrzymujemy mało opłacalne (ale za to nietrudne) zlecenia i kiepski sprzęt. Respekt zyskujemy pomyślnie wykonując powierzone zadania - pracodawcy bardzo nie lubią, gdy nie możemy sobie z nimi poradzić.
Hakerem być...
... nie jest wcale trudno - przynajmniej w Uplinku. Twórcy założyli, że gracz raczej nigdy z poważnym hakerstwem do czynienia nie miał, a jedynie zna się trochę na komputerach. I bardzo dobrze, wszak zaowocowało to grą pozwalającą wczuć się w tematykę, a jednocześnie dającą się przyswoić. Nie myślcie sobie, że to kaszka z mleczkiem - nic z tych rzeczy! Chociaż szeroko fachowych terminów znać nie trzeba, to nie raz i nie dwa jakieś zadanie przyprawi Was o zawrót głowy. Kombinować trzeba, jak to w życiu.
Po zalogowaniu się na serwerze Uplinka dostajemy własną, podstawową bramę (coś jak serwer, z którym się łączymy i następnie za jego pomocą wykonujemy atak), trochę pieniędzy na początek i właściwie to tyle. Sam serwer nam jednak nie wystarczy - trzeba zakupić jeszcze oprogramowanie! Na początku nie stać nas prawie na nic. Kupujemy jedynie podstawowy software mierzący stopień namierzenia, a także prosty program do łamania haseł. Pierwsze zlecenia to wykradanie lub kasowanie danych ze słabo zabezpieczonych serwerów. System namierzający można skutecznie zwieść (czyt. zyskać na czasie), łącząc się poprzez różne serwery, a złamanie hasła to już kwestia włączenia oprogramowania i przeznaczenia na ten proces odpowiedniej mocy CPU. Interfejs jest bardzo intuicyjny i właściwie jedyne, nad czym będziemy tracić czas w pracy hakera, to wyszukiwanie interesujących nas danych.
Schody zaczynają się w momencie, gdy zdobywamy jakąś tam reputację i zaczynamy otrzymywać bardziej wymagające (i jednocześnie lepiej płatne) zadania. Ominięcie serwera Proxy i złamanie firewalla przy skutecznym sposobie namierzania na starym sprzęcie łatwe nie jest. Wiedzcie ponadto, że prócz lepszego oprogramowania kupować trzeba lepsze bramy i sprzęt, a tego Uplink już nie finansuje. Początkowa brama szybko okaże się niewystarczająca, gdyż nie można w niej montować większej ilości pamięci. Z pomocą przychodzi funkcja ulepszania, dzięki której nasz sprzęt zyskuje zdrowego kopa w postaci dodatkowej pamięci (na niej przetrzymujemy skradzione dane) czy szybszego procesora (lepiej poradzi sobie z hasłem itp.). Niestety, w grze, jak w życiu, nie można ulepszać jednego sprzętu w nieskończoność i z czasem zostaniemy zmuszeni do zakupu całkowicie nowego (korporacja stary usunie, jednak wpierw skopiuje dane na nowy), co już poważnie uszczupli nasze zapasy ciężko zdobytej gotówki.
|