Trójwymiarowa gra akcji/TPP z elementami charakterystycznymi dla gier cRPG, pt. Monster Hunter, autorstwa programistów ze studia Capcom (które notabene również wydało omawianą pozycję), to tytuł może nie z najwyższej półki, ale bardzo rozbudowany i zapewniający naprawdę sporą ilość godzin rozrywki. Dlatego też postanowiłem się jemu przyjrzeć z bliska, poprzez przetestowanie. Jakie są wyniki? O nich poniżej.
Zacznijmy może od tego, że cała akcja rozgrywa się w fikcyjnej krainie, w czasach średniowiecznych. Zabawę rozpoczynamy – rzecz jasna, w końcu to cRPG – od stworzenia postaci, którą będziemy grać. Wybieramy jej imię oraz jeden z dostępnych w grze głosów, którym się będzie posługiwało nasze drugie ja. Później decydujemy o jej całkowitym wyglądzie zewnętrznym poprzez wybór płci, koloru skóry i włosów oraz rodzaju uczesania. Po wykonaniu powyższych czynności, jesteś już gotowy, aby wyruszyć na wyprawę. Sama fabuła, jaka została zaimplementowana do najnowszego tworu studia Capcom, tak naprawdę nie zachwyca – niestety. Otóż wcielamy się w adepta myślistwa, który ma aspiracje, aby zostać wielkim łowcą. Wobec tego przenosimy się do pewnej, fikcyjnej, kolorowej krainy, w której czeka na nas dzika przyroda, gdzie przoduje myślistwo, jako najbardziej dochodowy zawód. Właściwą przygodę – tj. pierwszą misję/quest – rozpoczynamy po rozmowie z niejakim Kokoto, czyli de facto Naczelnikiem Wioski. Ów osobnik przydzielając zadanie, informuje nas o celach, nagrodzie za jego wykonanie lub kaucji za niewykonane (brak takowych w misjach treningowych), czasem trwania oraz o innych aspektach, jak chociażby terenie, na którym będziemy działać. Kokoto także tłumaczy nam, jak złowić rybę czy też np. stworzyć daną miksturę lub pokonać wrogie zwierzę w trakcie wyprawy.

Do przejścia przygotowano blisko czterdzieści misji. Co ciekawe, za pomocą gwiazdek gra informuje nas o poziomie trudności danego etapu (skala od 1-5). Oczywistym jest, że te z jedną gwiazdką to praktycznie zadania wprowadzające, pozwalające zapoznać się ze światem i zasadami w nim panującymi. Niestety, rzec można, że cała rozgrywka ogranicza się do dwóch kwestii: znajdź sobie zadanie we wiosce i wykonaj je w terenie. Takie podejście twórców do sprawy powoduje, że tak naprawdę Monster Hunter, z czasem potrafi wynudzić gracza. Liniowość widać tutaj na każdym kroku – nie przewidziano możliwości jakiejkolwiek eksploatacji poszczególnych miejsc (w tym łowieckiego terenu). Program wie, że nie może nam pozwolić wydostać się z wioski wtedy, gdy nie mamy nic na nim do zrobienia. Żadnych wycieczek turystycznych – zadania, zadania i jeszcze raz zadania. A tych mamy dwa rodzaje. Pierwsze polegają na polowaniu na zwierzynę, zaś drugie na zdobywaniu poszczególnych elementów przyrody.
Niestety, całą zabawę psuje – że tak się delikatnie wyrażę: niewygodny system sterowania postacią. Niestety (powtórzenie jak najbardziej zamierzone i na miejscu), autorzy nie zaimplementowali standardowego zestawu: jeden analog – poruszanie się w postacią na wszelakie strony, zaś drugi do rozglądania się, natomiast resztę dostępnych przycisków do m.in. ataku, aktywowania czegoś, etc. Tutaj jest niestety (po raz kolejny) inaczej, bowiem wszelakie przyciski są przede wszystkim poustawiane domyślnie tak, że można czasem ręce połamać, chcąc wykonać jakąś kombinację...
Świat gry, po którym rzecz jasna się poruszamy, został odpowiednio podzielony na wszelakie krainy. Co ważne, autorzy stworzyli doprawdy duży obszar, ale niestety pomimo jakości tekstur, jakie zaprezentowano, tak czy owak, musimy pomiędzy przechodzeniem z jednego terenu na drugi, poczekać odpowiednią chwilę, aż gra załaduje miejsce rozgrywki. Myślę, że można by tego uniknąć, aczkolwiek z drugiej strony, kto wie, może autorom po prostu się nie chciało (lub nie starczyło czasu?). Nie zmienia to jednak faktu, że wolelibyśmy płynne przemieszczenia się po świecie.