Fanom serii Anno nie trzeba nic więcej mówić. Jegomoście wiedzą już od pierwszej części (Anno, 1503) na czym rzecz polega. Spokojna ekonomiczno-militarna rozgrywka, połączona z eksploracją świata. Dla wszystkich pozostałych graczy, pragnących spróbować swoich sił w budowie własnej kolonii, przygotowałam właśnie ten tekst.
Akcja toczy się w XVIII wieku mniej więcej w okresie, gdy skończyła się poprzednia część serii. Nasze pierwsze kroki polegać będą na zapewnieniu dachu nad głową nowo przybyłym osadnikom, szukającym szczęścia w nowym świecie. W miarę zgłębiania się w rozgrywkę nasza niewielka osada przerodzi się w rozkwitające miasto. Za nim jednak przyjdzie cieszyć się nam ze statusu metropolii będziemy musieli sprostać szeregowi zadań, których liczba sięga, bagatela, ponad sto. Na czym dokładnie będą one polegały jeszcze nie wiadomo, jednak można się dowiedzieć, iż przyjęcie jakiejkolwiek misji jest opcjonalne i nie musimy wcale ich wykonywać. Zamiast tego skupiamy się na rozwinięciu naszego miasteczka.

Za teatr działań obrano dwa najbardziej charakterystyczne kontynenty. Mowa oczywiście o Ameryce Północnej i Południowej. Nowo przybyli kolonizatorzy będą mieli okazje poznać nieznaną dotąd florę i faunę (stworzono wiele roślin i zwierząt odgrywających konkretną rolę w życiu osadników), będą musieli przywyknąć do nowego klimatu (pogoda ma być charakterystyczna na każdym z terenów). Wszystkie białe plamy na mapach zostaną zapełnione, dzięki zwiadowcom i statkom poszukującym zdatnych do zamieszkania wysp. Odkrywcy będą musieli zważać na wiele niebezpieczeństw. Oprócz dzikich zwierząt (goryle, niedźwiedzie grizzly), tubylców (Indian, Azteków) każdy teren jest narażony na trzęsienia ziemi, pożary, plagi nieznanych chorób oraz wybuchy wulkanów. Gracz z pewnością znajdzie wiele atrakcji przygotowanych przez programistów.
Budowanie wymaga odpowiednich surowców tak samo, jak produkcja wszelakich dóbr zaczynając na działach, ubraniach, a na pożywieniu i alkoholach kończąc. Najbardziej eksploatowanym surowcem będzie drewno potrzebne na wielu szczeblach produkcyjnych. Wszystkie produkowane towary są połączone w dość rozbudowane ekonomicznie łańcuchy. W Anno nie ma mowy o uproszczonych etapach produkcji znanych z Age Of Empires czy Setllersów. Za przykład może posłużyć skomplikowany proces tworzenia działa. Jakie ono jest każdy widzi, ale ile zachodu potrzeba żeby wyprodukować choć jedno, nikt nie zgadnie. Na początku należy wydobyć rudę z kopalni. Następnie musimy ja przetopić, ale żeby to zrobić musimy zebrać odpowiednią ilość drewna, aby rozgrzać piece. Gdy już osiągniemy odpowiedni materiał (surową rude) wysyłamy ją do odlewni gdzie po raz kolejny potrzebne jest drewno. Ostatni etap to wysyłka produktu na rynek i jego sprzedaż np. do fortów. Przytoczony przykład jest jednym z prostszych, wyraźnie na nim widać, iż stworzenie działa wcale nie jest tak łatwą sprawą.
Za rozwój miasta i przyrost naturalny odpowiedzialni są mieszkańcy. Panowie programiści postanowili rozbudować trochę system odpowiedzialny za nastroje panujące wśród nich. Oglądając zachowanie „tłuszczy” na ulicy będziemy wstanie stwierdzić czy są oni zadowoleni z naszych rządów czy może przygotowują jakiś przewrót. Widząc zatłoczone drogi spostrzeżemy czy ludność np. obrzuca kamieniami pomniki, modli się czy może świętuje lub kiwa naszej statule. Jeśli współczynnik zadowolenia osiągnie niekorzystny dla nas poziom, mieszkańcy sięgną po pochodnie i wyjdą protestować (przypomina to mniej więcej szturmy górników na Warszawę, gdy chcą wynegocjować lepsze warunki zatrudnienia). Nasze notowania wśród tłumów możemy polepszyć na różne sposoby. Na początku wystarczy spełnić podstawowe wymagania, czyli wybudować domy, dostarczyć pożywienia, zapewnić pracę. W miarę upływu lat, gdy populacja zacznie rosnąć będziemy musieli zapewnić „poddanym” rozrywkę. W nagrodę za nasze starania nasze miasto może zostać odwiedzone przez gościa honorowego w osobie kapitana żaglowca, biskupa czy też samej królowej. Wizyta takiej osoby zawsze polepsza nasz wizerunek na mieście.
Na świecie nie jesteśmy oczywiście sami. Oprócz wielu tubylczych ludów na naszej drodze staną kolonizatorzy innych mocarstw. Zależnie od wybranego trybu gry (multi/single) będą to komputerowi przeciwnicy lub gracze siedzący za ekranami monitorów. Rozgrywka stanie się bardziej wymagająca niż w poprzednich odsłonach. W zależności od naszej postawy stosunki między poszczególnymi kolonizatorami mogą być pokojowe lub bardzo, ale to bardzo napięte. Wojna jest częstym rozwiązaniem w osiągnięciu jakiegoś celu, ale jest to kosztowne przedsięwzięcie. Gdy na mapie jest kilku pretendentów do kolonizacji Ameryki wtedy pojawiają się opcje dyplomatyczne. Oprócz standartowych poleceń typu: zawierania traktatów pokojowych, handlowych czy też deklaracji wyżej wspomnianej wojny uzyskamy dostęp do kilku przydatnych opcji wywiadowczych. Na naszych usługach znajdą się złodzieje, zabójcy, szpiedzy, zamachowcy i inne typy spod ciemnej gwiazdy. Wykorzystując ich zyskamy pewna przewagę nad pozostałymi graczami, ale ryzykujemy wykrycie sprawcy (mocodawcy) i w takim wypadku pełną kompromitacje, czytaj wypowiedzenie wojny i/lub sankcje.

Kolejna nowości w serii to całkowita zmiana silnika gry i nowe spojrzenie na rozgrywkę. Autorzy przenieśli zabawę w 3D, dzięki temu uzyskamy wierniejszy obraz naszych włości. Wygląd poszczególnych modeli można zobaczyć na zrzutach ekranowych, a zapewniam, że są one olśniewające (spójrzcie na wygląd żaglowców, aż chce się opłynąć na takim cały świat). Niestety taki wygląd niesie za sobą poważne potrzeby sprzętowe. Autorzy zalecają 3GHz procesor i przynajmniej 1GB RAM, co jest praktycznym minimum. Wielkość map nie uległa zmianom, ale i tak są one wystarczająco duże. Za każdym razem, gdy zaczniemy grę od nowa komputer wygeneruje losowo jej wygląd, wiec nie możemy zostać wpuszczeni dwa razy do tej samej rzeki. Mapa składa się z kilku/kilkunastu wysp, na których możemy założyć własne kolonie, oczywiście, jeśli zawierają one odpowiednie surowce i nie są zamieszkane.
Anno 1701 jest z pewnością kusząca ofertą. Z materiałów przedstawionych przez producenta można wywnioskować, iż czeka na nas hit. Data premiery europejskiej jest wyznaczona na 27 października, więc już nie długo będzie nam dane przekonać się czy sukces dwóch poprzednich części (sprzedano koło pięciu milionów kopii w samej Europie) będzie kontynuowany.
PROGNOZA: bardzo dobra