Głównym bohaterem omawianej pozycji jest nijaki Haydena Tenno – człowiek orkiestra, rzec trzeba. Nie znamy co prawda szczegółów na temat fabuły, która zostanie zaimplementowana do gry, aczkolwiek co nieco możemy powiedzieć właśnie o postaci, którą pokierujemy. Ma on być jednoosobową armią, która przede wszystkim otrzyma zadanie eliminacji szeregu wrogo nastawionych monstrów oraz ludzi. Rozprawiał się będzie z przeciwnikami zarówno w bezpośrednich starciach, kiedy to stanie z nimi twarzą w twarz lub spróbuje także skradać się do wszelakiej maści baz czy innych takich miejsc, by tam cicho i niezauważalnie rozprawić się ze złem. Oczywiście do wszystkich tych czynności potrzebny będzie naprawdę spory ekwipunek zawierający szereg rodzajów broni czy gadżetów (np. noktowizor przydatny przy elementach stealth w nocy). Trzeba śmiało przyznać, że autorzy w bardzo dobry sposób rozwiązali kwestię perspektywy z której będziemy obserwować rozgrywkę. Podczas, gdy gracz w ferworze walki pakować będziemy tony ołowiu (jednak walka będzie odbywała się także w kosmosie, bowiem pokierujemy nie tylko głównym bohaterem, lecz także jego statkiem), nie zobaczy całej postaci, lecz na świat będzie patrzył z jej oczu. Natomiast, gdy zdecydujemy się na ciche, bezszelestne eliminowanie wrogów, wszystkie wydarzenia program przedstawi mu z kamery umiejscowionej za plecami bohatera.

Zadania, jakie przyjdzie nam wykonać, nie ograniczą się wyłącznie do bezmyślnego parcia do przodu czy kucania i przemykania między kolejnymi ścianami, bowiem gracz będzie musiał wykazać się także umiejętnością natychmiastowego zmieniania stylu rozgrywki. Autorzy zapowiadają, że nie będzie nudno, gdyż bardzo często będzie zmieniał się sposób przedstawionych wydarzeń na ekranie. Wyobraźmy sobie sytuację, że przez jakiś czas skradamy się poszukując wrogów, aż tu nagle dowiadujemy się, że to nie ma sensu. Bierzemy wiec nogi za pas i zaczynamy uciekać przy okazji zabijając hordy nieprzyjaciół, a na końcu wysadzamy jeszcze jakiś budynek w powietrze i wsiadamy do helikoptera. Taka kolej rzeczy spowoduje również zaimplementowanie kilku stylów walki, które mogą, ale nie muszą, zmieniać się z powodu zmiany biegu zdarzeń na ekranie, gdyż użytkownik dostanie możliwość decydowania o tym, w jaki sposób rozprawi się z nieprzyjaciółmi.
Niezwykle interesująco zapowiada się opcja rozgrywki wieloosobowej, w której nie doświadczymy standardowych trybów zabawy. W zamian za to otrzymamy możliwość rywalizacji na pewnego rodzaju arenach, gdzie staniemy twarzą w twarz z innym bohaterem, by napakować w niego tony ołowiu bądź też porównamy z nim swoje cechy. Na szczęście nie tylko pojedynki „jeden na jednego” mają być esencją Dark Sector mutliplayer, ponieważ oprócz singlowych jednostek, w starciach będą mogły wziąć udział także wrogo nastawione do siebie drużyny. Gracz, oprócz wyżej opisanego trybu, dostanie także możliwość gromadzenia syndykatów, które posłużą mu produkcji surowców, które co prawda znajdować się będą w kosmosie, czyli na terenie gry, lecz zwykle będą trudno dostępne. Wówczas możliwość skorzystania z tej opcji znacząco ułatwi zabawę. Jak to się przełoży na praktykę – nie wiemy. Miejmy jednak nadzieję, że niebawem opublikowane zostaną konkretne informacje w tej sprawie, bo teraz tylko producenci narobili nam smaczku.

Opisywany tytuł ma korzystać z dobrodziejstw Sector Engine, potrafiącego generować bardzo dobrej jakości oprawę wizualną (w końcu gra pojawi się nie tylko na pecetach, lecz także zawita na PLAYSTATION 3 i XBOX 360). Poszczególne screenshoty, które zostały udostępnione, a także opublikowane filmiki pokazowe wyraźnie sugerują, że w tej kwestii Dark Sector może nie będzie fenomenalną produkcją, aczkolwiek raczej powinniśmy nastawić nasze oczy na pewnego rodzaju ucztę. Do premiery pozostało jeszcze trochę czasu, zatem jeszcze nie raz, czy nie dwa, zmieni się wiele w tej materii. Miejmy nadzieję, że autorzy skorzystają ze swojego doświadczenia i odpowiednio zoptymalizują silnik, by wersja pecetowa nie wymagała do uruchomienia potężnego sprzętu, bowiem wtedy większość graczy pewnikiem zainteresuje się wersjami konsolowymi.
Jak na razie o Dark Sector nie wiemy nic więcej, bowiem jego premierę planuje się dopiero na jesień przyszłego roku, więc można śmiało przypuszczać, że pewnikiem nie ukończono nawet jednej trzeciej całości. Czy warto dalej śledzić przedpremierowe losy tej produkcji, o tym musicie zdecydować już sami. Ja tylko powiem, że raczej tak, co prawa nie jest to rodzynek wśród ostatnio wydawanych gier akcji, ale za to nie kopiuje pomysłów znanych z innych produkcji tego typu, nie jest także dodatkiem czy kontynuacją znanego tytułu. A takie gry zawsze powinny znaleźć swoich fanów nawet jeśli nie należą do zbyt udanych. Dodatkowo żywot Dark Sector przedłużą wszelakiej maści rozszerzenia czy bonusy, które planuje się wydawać po rynkowym debiucie zapowiadanego programu. O przygotowywanie tychże zadbają producenci, lecz jak dotąd nie ujawnili, czy takowe gratisy będą płatne czy pojawią się w nakładach systemowych.
PROGNOZA: DOBRA