Coraz więcej gazet informuje nas coraz częściej o wielkim postępie gospodarczym Chin, najliczniejszego kraju świata, przez co Państwo Środka zaczyna odgrywać jedną z głównych ról na arenie międzynarodowej. Gdyby zagłębić się w zdanie wielu naukowców, jest to powrót tego państwa do roli, w jakiej znajdowało się praktycznie przez czas swego istnienia. Znaczenie Chin, co wcale nie jest takie oczywiste, spadło po I Wojnie Światowej, kiedy mordercza wojna domowa, a potem wprowadzenie komunizmu, osłabiło witalność narodu. Poza tym niedługim okresem, Państwo Środka było centrum handlu, kultury czy sztuki, wynalazczości czy teologii. Dlaczego kraj o najdłużej historii, w dodatku jedyny wciąż istniejący (Rzym, Bizancjum, Egipt czy nawet Persja – wszystkie te starożytne kultury upadły) jest traktowany jedynie jako „fabryka świata” i musi walczyć o należne miejsce wśród społeczności międzynarodowej ?
Aż dziw bierze, że tak mało gier opowiada historię starożytnych Chin. A przecież tam wynaleziono proch, papier, druk (na kilka wieków przed pojawieniem się maszyny Gutenberga!) czasomierze czy nawet – w prymitywnej formie, oczywiście – stomatologię. Mieliśmy już nawet historię Japonii w postaci świetnego Shoguna, który zapoczątkował serię Total War. Jakiś czas temu na rynku pojawił się zaś Cesarz: Narodziny Państwa Środka, także jako młodszy brat serii, której prapoczątek można upatrywać w Faraonie. Teraz wydano tą grę w niezłej cenie w serii eXtra Klasyka (nowa) wydanej przez CD Projekt. Jest o czym myśleć, bo w nowej cenie gra jest kusząca (pierwszym wydawcą był Play It) dużo bardziej, ale o tym za chwilę.
Cesarz, jak już wspomniałem, kontynuuje chlubne tradycje takich gier jak Faraon czy Cezar. Ciężko wpisać te programy w jakikolwiek gatunek, ale najbliżej im ekonomicznym RTS-om (bardziej real time, niż strategy). Chociaż poprzednie części nie budziły we mnie takich odczuć, to jednak Cesarz zdaje się być krzyżówką Settlersów i Twierdzy. Jako gubernator lub burmistrz, zadaniem gracza będzie stworzenie z pustej przestrzeni tętniącego życiem miasta, co pozwoli na dalszą ekspansję ambitnemu władcy. Zaczynamy trochę jak w Sim City, budując drogi. Jak to bywało kilka tysięcy lat temu, najlepiej pomyśleć o założeniu nowego ośrodka ludzkiego w pobliżu rzeki, co nie tylko pozwoli łatwiej gasić pragnienie poddanych, ale także pomagać im w wielu czynnościach – na przykład zasilając młyn. Po zbudowaniu dróg nie będziemy się jednak cieszyli napływem wesołej gawiedzi skłonnej płacić podatki (o czym dalej), ponieważ trzeba zaspokoić jej potrzeby. Najbardziej banalną jest napojenie i nakarmienie starożytnego Chińczyka, w czym pomoże studnia i woziwoda roznoszący napój życia po wiosce. Jedzenie z początku dostarczają myśliwi, którzy przetworzą je także w swoich namiotach. Co ciekawe jęki i brutalność ich działań wzbudzają średnią sympatię okolicznych mieszkańców, dlatego warto umiejscowić chatkę myśliwego raczej dalej niż bliżej ludzkich siedzib – nie ma się czemu dziwić, w końcu ilu z nas chciałoby mieć rzeźnika za sąsiada? To ma znaczenie w dalszej części gry, ponieważ atrakcyjność miejsca zamieszkania wpływa na rodzaj ludzi, jacy sprowadzają się do konkretnej dzielnicy. Myśliwy sam nie zaspokoi jednak burczących brzuchów ludu, dlatego warto zbudować plac, a na nim sklep z żywnością, by móc rozprowadzić mięso. Na początku gry, mając samo mięso za żywność, możemy zagwarantować mieszkańcom tylko średniej jakości przekąski, jednak w miarę rozrastania się naszego miasteczka, możliwe stanie się budowanie pól z jęczmieniem, co urozmaici menu naszych Chińczyków, słowem bardzo to podobne do rozwiązań wykorzystanych w Twierdzy.
Najważniejszą rzeczą w grze jest wzbudzenie popularności wśród ludu, żeby ciągle większa jego ilość napływała do naszych osad. Wiąże się to z wielkimi korzyściami, ale także przyprawia wielu trudności. Przykładowo w najprostszej chacie zamieszka tylko kilka osób, których nie zmusi się do rozbudowy domostwa, jeśli w sąsiedztwie będzie chata myśliwego, magazyn czy garncarz. Tereny oznaczane są atrakcyjnością, przez co największe i najbardziej luksusowe domy powstawać będą w sąsiedztwie świątyń, studni, wierzy pożarniczej, strażnicy czy ogrodów. Autorzy programu podarowali nam kilka elementów, które upiększą zbrukany złą zabudową teren – jak na przykład wspomniane już ogrody, jednak najlepszym rozwiązaniem będzie umieszczenie dzielnicy przemysłowej z dala od dzielnicy zamieszkania, którą dodatkowo można otoczyć murem, co pozwala zwiększyć jej atrakcyjność. Rozwiązanie całkiem jak w Sim City, ale z jedną różnicą. Jako starożytni Chińczycy przyzwyczajeni jesteśmy do tradycji, dlatego najlepiej stawiać zabudowania zgodnie z zasadami feng szui. Jak to wygląda w praktyce? Najlepiej wybudować konkretną nieruchomość w miejscu, gdzie pojawia się dla niego zielone światło, chociaż czasem będziemy zmuszeniu stawiać budynki w miejscach, które średnio (pomarańczowo) się do tego nadają. Wtedy atrakcyjność miejsca spadnie razem z wydajnością. Oczywiście są też miejsca, na których nie sposób zbudować cokolwiek – na przykład rzeki czy skały.