Recenzja: Tropico: Antologia

Autor: Damian „Zgredy Fruger” Kocur
Opublikowano: 16 września 2006 r.

Tropico: Antologia (Kolekcja Klasyki) – recenzja

Pięć lat temu po raz pierwszy zostałem wciągnięty w świat gry komputerowej do tego stopnia, że dopiero słońce o poranku przypomniało mi o potrzebie odpoczynku. Wszystkiemu winna była niepozorna strategia ekonomiczna o miłej i niegroźnej nazwie Tropico. Niedawno dzięki firmie Cenega Poland i jej Kolekcji Klasyki miałem okazję znów wcielić się w dyktatora małej wysepki. Tym razem jednak zrobiłem to nie raz, lecz trzy razy gdyż Tropico: Antologia to zbiór dwóch części serii wraz z dodatkiem.
Tropico

W Tropico wcielamy się w dyktatora mniejszej lub większej karaibskiej wyspy. Naszym zadaniem jest dzielić i rządzić dla dobra swego... przepraszam, dla dobra ludności. Uogólniając rozgrywka polega na rozbudowie wyspy tak, aby zarabiać nie tylko na sprzedaży dóbr natury, ale także na turystach żądnych przygód. Czy dojdziemy do tego używając swojej silnej dyktatorskiej ręki, czy poprzez całkowite otwarcie się na świat – zależeć będzie to tylko od nas.



Pierwsza część Tropico wciągnęła mnie głównie dzięki temu, iż nie była to kolejna gra w której zarządzało się bezmyślnymi ludzikami. Tutaj każdy z mieszkańców wyspy ma swoją osobowość. Każdy ma inne nazwisko i różne potrzeby. I to właśnie o to wszystko się rozchodzi. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że kierujemy ludźmi, którzy zrobią to co do nich należy, lecz w zamian muszą dostać godziwą pensję, by móc utrzymać rodzinę. Póki udaje nam się zaspokajać potrzeby mieszkańców, jest dobrze. Jednak oczywiście zdarzy się, iż nasi podwładni będą z czegoś niezadowoleni. Kiepskie mieszkanie bądź jego brak, marne wyżywienie, brak szkół dla dzieci, niewystarczająca ilość kościołów, miejsc rozrywki dla mas czy wreszcie kiepska opieka zdrowotna – o to wszystko musimy zadbać jeśli chcemy utrzymać się na stołku. Jeśli bowiem niezadowolenie będzie wrastać, dojdzie do buntu i w ostateczności nawet do rewolucji, a do tego dopuścić przecież nie możemy.

Zaspokajanie potrzeb to jedno, a budowanie swojego małego imperium to drugie. W Tropico celem zabawy jest taka rozbudowa wyspy, aby osiągnąć ustalony z góry cel jak zadowolenie mieszkańców, odpowiednia ilość pieniędzy, osiągnięcie danej ilości turystów odwiedzających naszą wysepkę i tym podobne zadania. Nie ważne jednak do czego musimy dojść, i tak zawsze najważniejsza jest gospodarka. Zaczynamy więc od budowy farm, przy czym farmy na których hodować będziemy na przykład banany lub papaję, dostarczać będą jedzenie naszym podwładnym. Czym innym są farmy tytoniu, który po odpowiedniej, fabrycznej obróbce w ostatecznej formie kubańskich cygar pozwolą nam na niezły zarobek. Tak więc rozwój przemysłu to budowanie farm i fabryk w celu zaspokojenia potrzeb lokalnych jak i zarobienia trochę zielonych dla „El Presidente”, czyli dla nas samych. Innym aspektem jest turystyka, która wymaga sporych nakładów. Inwestowanie w hotele, plaże i różne atrakcje jest kosztowne, lecz dobrze zaplanowane pozwoli nieźle zarobić na turystach.

Prócz aspektów czysto gospodarczych w Tropico znajdziemy też elementy polityczne. Jako iż rozgrywka toczy się w latach 50. ubiegłego wieku, będziemy musieli wybrać, czy opowiadamy się za demokracją i chcemy pomocy gospodarczej od USA czy wolimy dyktaturę i pomocną dłoń ZSRR. Wybór ten jest ważny, gdyż zależą od tego nasze interesy, a dobre rozegranie tego elementu pozwoli nam odłożyć sporą sumkę na szwajcarskie konto.

Grafika i oprawa muzyczna w Tropico była i jest bardzo dobra. Co prawda pięć lat to sporo, lecz nadal spokojnie można zagrać bez potrzeby odwracania wzroku od monitora, by uniknąć „eksplozji gałek ocznych”. Całkiem niezła grafika, rzut izometryczny, możliwość przybliżania i oddalania, to główne atuty oprawy wizualnej. Z kolei ścieżka muzyczna to już prawdziwy klasyk. Świetne kubańskie rytmy muzyczne wspaniale budują klimat. Do tego dochodzi jeszcze pełna polska polonizacja, a więc zarówno tekst jak i narracja która swoją drogą wyszła kapitalnie. To wszystko sprawia, iż w Tropico nadal warto zagrać.

Tropico: Rajska wyspa

Rajska Wyspa to oficjalny dodatek do pierwszej części gry. Wprowadza on kilkanaście nowych scenariuszy rozgrywki oraz kilka nowych elementów, a także poprawia niektóre błędy „swojej mamy”. Tym razem nie będziemy już tak bardzo zajmować się gospodarką. Teraz najważniejsza będzie turystyka. Na naszą wyspę przybywać będzie jeszcze więcej grubych amerykanów z zasobnymi portfelami. Będziemy musieli zadbać o to, by zostawili oni u nas jak najwięcej pieniędzy. W tym celu do naszej dyspozycji pojawiły się nowe budynki jak korty tenisowe, pola golfowe, rezerwaty przyrody, sklepy i inne tego typu obiekty specjalnie dla wczasowiczów. Pojawią się też nowi turyści z innymi niż poprzednicy potrzebami. Prócz bogatych będą też biedniejsi szukający nie tyle zabawy, co ładnych zakątków wyspy nie naruszonych przez człowieka.



W grze nowością będą anomalia pogodowe występujące losowo co jakiś czas, jak i nowe typy dekretów których wydawanie ułatwi nam nasze rządy. Spośród zmian kosmetycznych wymienić można przyśpieszenie budowy różnych obiektów oraz możliwość sprawdzenia preferencji wyborców zanim ogłosimy demokratyczne wybory, co zminimalizuje ryzyko stracenia władzy.

Tropico 2: Zatoka Piratów

Druga część tej miłej i przyjemnej strategii ekonomicznej jest już dość mocno odmienioną. Nie będziemy już wcielać się w rolę dyktatora, napychającego swoje kieszenie zarobionymi pieniędzmi. Teraz zostaniemy bezwzględnym piratem, który wraz ze swoją załogą będzie grabił, mordował i gwałcił! No może przesadziłem z tym ostatnim ;). W każdym razie zasady gry trochę się zmieniły. Teraz głównym zadaniem będzie stworzenie na naszej małej wysepce bazy wylotowej z której będziemy przeprowadzać ataki na statki handlowe płynące w okolicy.

Tak jak w pierwszej części serii, zaczniemy od spraw czysto przyziemnych jak budowa farm czy miejsc gdzie nasi dzielni piraci będą mogli odpocząć i zabawić się. Jednak nie będziemy mieli zbyt dużego wyboru tego, co chcemy zbudować gdyż brak pieniędzy i materiałów z początku będzie nam się mocno dawał we znaki. Poza tym piraci to ludzie prości i trudno ich będzie zaganiać do bardziej skomplikowanych robót. Dlatego też wyspę rozwijać będziemy tylko na tyle, aby wyprodukować jedzenie na morskie podróże, materiały do budowy statków i broni oraz szkolenie naszych podwładnych, aby bezwzględnie rabowali wszystko co pływa po morzu. Takie przygotowania mogą trochę przypominać Settlersów, bowiem tu też będziemy musieli budować farmy, kopalnie rudy oraz budowle w których po przetopieniu ktoś bardziej wykształcony wytworzy miecze, muszkiety i armaty.

Kiedy już stworzymy naszą morską flotę i wraz z wyszkolonymi i dobrze uzbrojonymi piratami wypłyniemy w morze, dopiero zacznie się zabawa. Aby zapewnić sobie sławę i bogactwo będziemy mogli atakować i rabować statki handlowe. Jednak rozwój naszego imperium będzie wymagał wykwalifikowanej siły robotniczej, którą będziemy mogli pojmać gdy natrafimy na statek przewożący robotników. Na nasz celownik mogą trafić także statki z dygnitarzami za których dostaniemy całkiem niezły okup. Od czasu do czasu uda nam się także trafić na okoliczną wyspę, gdzie przy odrobinie szczęścia trafimy na ukryty skarb. Możliwości więc jest jak widzicie całkiem sporo.



Jednak nic nigdy nie jest tak proste, na jakie wygląda. Może się bowiem zdarzyć, iż nasi podwładni podczas podróży zbuntują się i przejmą stery statku uciekając wraz z naszym skarbem. Dlatego też za wszelką cenę należy uniknąć takich zdarzeń, poprzez niszczenie problemu jeszcze w zarodku. Można to zrobić na dwa sposoby – wypłacić naszym piratom więcej pieniędzy bądź – to mój ulubiony sposób – przykładnie ukarać jednego z nich wieszając go publicznie. Taka kara z pewnością ostudzi buntownicze zapędy podwładnych.

Grafika jest o wiele ładniejsza od tej, znanej z poprzedniej części. Trudno się jednak dziwić, skoro Tropico 2 ma dopiero trzy lata. Cała wyspa jest znacznie bardziej szczegółowa i kolorowa. Ludzie i zwierzęta wyglądają bardziej realistycznie, a morze jest o wiele lepiej wykonane. Co do ścieżki audio, to znów mamy do czynienia z miłą i przyjemną muzyczką, a pełna polonizacja ponownie ułatwi zabawę początkującym. Mimo to mam wrażenie, iż Zatoka Piratów jest trudniejsza od poprzednich części. Bardziej skomplikowana ekonomia, przypominająca Settlersów, może z początku trochę zniechęcać, jednak po dłuższej chwili wszystko staje się jasne i można czerpać przyjemność z zabawy całymi garściami.

Podsumowując

Tropico było i jest świetną serią strategii ekonomicznych, a dzięki wydaniu całej serii w postaci Antologii w Kolekcji Klasyki, każdy może teraz za niewielkie pieniądze wejść w ten fantastyczny, rozbudowany i różnorodny świat, co z pewnością da Wam, drodzy gracze, całkiem sporo przyjemności z bycia dyktatorem bądź piratem.

Damian „Zgredy Fruger” Kocur