Zacznijmy może od początku. Do naszej dyspozycji oddano dwa tryby rozgrywki. Są nimi: kampania, w której wykonujemy 20 misji (na początku rozwijając zoo, a w dalszej części zabawy sami je tworzymy) rozgrywających się na całym globie ziemskim (m.in. Japonia, Egipt, Szwajcaria) oraz wolna gra pozwalająca na tworzenie własnego parku od zera (wówczas możemy ustalić parametry takie jak: nieśmiertelność zwierząt i nieskończone fundusze). Wildlife Park 2 pod względem scenariusza nie oferuje niczego nadzwyczajnego, żeby nie powiedzieć – niczego dosłownie. Ogólnie rzecz ujmując fabuła w grze doklejona jest jakby na siłę, a w istocie i tak się jej nie zauważa. Gracz jako tako staje się pewnym biologiem światowej sławy i ma za zadanie wykonać szereg misji szkoleniowych, w trakcie których wyrobi sobie odpowiednią renomę poprzez chociażby ratowanie antylop. Po tym, jak zaliczy bądź co bądź nieciekawy i niezbyt wartościowy tutorial zostaje zatrudniony do różnego rodzaju prac, w trakcie których pomagał będzie swoim przyjaciołom w rozwijaniu ich interesu. Oczywiście, by nie było nudno, naszym zleceniodawcom nie najlepiej idzie zajmowanie się zwierzętami i roślinami, toteż użytkownik musi chociażby odnaleźć zaginionego krokodyla, który postanowił zbiec z parku i rozpocząć zażeranie świń... Pasjonujące, nieprawdaż? W teorii na pewno, w praktyce naprawdę miło jest trochę poklikać, ale myślę, że na dłuższą metę nie da się przejść tej gry z bananem na twarzy. No niestety, powstają jeszcze takie tytuły. Jednak nudę ratuje to, że w trakcie wykonywania zlecanych etapów musimy dostosować wszystko do warunków klimatycznych, które panują na danym terenie. Przykładowo kozicom górskim należy stworzyć specjalny schron, gdyż w normalnych warunkach mogłyby zginąć.

Do dyspozycji graczy oddano naprawdę pokaźną ilość zwierząt, a wszystkie umieszczone zostały w specjalnej encyklopedii, dzięki której możemy poznać zapotrzebowanie zarówno ich, jak i roślin. Użytkownik może hodować wymarłe gatunki, lecz jest dość kosztowne zajęcie i zarazem opłacalne, gdyż dzięki temu zyskujemy sławę i podnosimy renomę swoją i parku (więcej ludzi nas odwiedza). Innym sposobem na zarobek jest pozbywanie wybryków natury. Przykładowo miałem na stanie krokodyle albinosy, które sprzedałem w cenie dwukrotnie wyższej, niż normalnie mimo, iż były już dorosłe. Należy jednak pamiętać, by nie skupiać się na tylko na tych elementach i cały czas rozwijać swój park poprzez chociażby rozmnażanie zwierząt (czasem widać jak niedźwiadki to robią...).
Również niezbędnym elementem gry jest zatrudnianie pracowników (tresera, weterynarza, dozorcy, ogrodnika, itd.). Naturalnie powołanie do służby nowych ludzi wiąże się z nowymi obowiązkami. Nasi podopieczni otrzymują od listę zadań, które mają wykonać oraz określony teren działań. Także działanie w tej kwestii ma znaczący wpływ na powiększanie się funduszy. Chociażby treserowi możemy wypić koło przez które nauczy zwierzaka wielu sztuczek (np. skakania przez nie). Następnie istnieje możliwość sprzedania swojego pupila do cyrku, lecz niestety jest jedna wada całego procederu – strasznie długo on trwa. Warto odnotować, że w zależności od przedmiotu tresury i częstotliwości tresowania, uzyskujemy coraz to wyższe poziomy doświadczenia (maksymalnie pięć). Ważną rolę w grze sprawują nie tylko zwierzęta, lecz i rośliny. W istocie one mają takie samo zapotrzebowanie, jak żywi podopieczni. Przykładowo w zależności od podłoża i nawilżenia mogą rosnąć lub po prostu wysychać. Warto dbać o nie, gdyż na pewnym etapie rozgrywki wypadałoby co niektóre sprzedać, by zadbać o odpowiednią liczbę zer na naszym koncie.
Autorzy zadbali o to, by interfejs gracza był niezwykle intuicyjny i przejrzysty. Wobec tego postanowili stworzyć system, który zmienia opcje w zależności od misji, a także zaimplementować zadanie, które powoduje, iż niepotrzebne opcje zanikają w momencie, kiedy nie są przydatne (np. nie mamy odpowiedniej ilości pieniędzy na zakup czegoś, wtedy to jest nieaktywne).
Niestety, nie ustrzeżono się od szeregu niedociągnięć, które niestety psują dobrą zabawę. Bardzo często zdarzają się sytuacje, w których gra wyświetla komunikat informujący o potrzebie spaceru danego osobnika, ale nijak nie da się tego zrealizować, gdyż ów zwierz ma wokół siebie tyle miejsca do chodzenia, że głowa boli. A on, wraz z innymi przedstawicielami swojego gatunku gnieździ się w kupie na środku mapy. Innym razem dowiadujemy się, że jakiś świniak tęskni za kolegami, a stoi przecież obok stada świń. To jeszcze nic, moim zdaniem przegięciem jest jeszcze jedna sytuacja, w której pupilek będąc na drugim końcu mapki woła jeść i zamiast pójść do swojego karmidła, trzeba go przenosić, bo sam się nie ruszy. Potrafi tylko stać w miejscu i marudzić. To tyle z błędów. Jednak opowiem coś jeszcze. Otóż niesamowicie rozbawiło mnie to, jaką rozrywkę serwują sobie niektóre zwierzątka. Otóż widzimy na ekranie info „Chętnie bym przeskoczył przez przeszkodę”, więc stawiamy kamień i wtedy nasz podopieczny przez niego skacze, a my obserwujemy całą zabawę.
Wydawcą omawianej pozycji w naszym kraju jest firma Cenega, która na pudełku (Notabene nie jest to dvd-box, lecz duży karton, co niestety nie jest już dziś standardem i brzydko wygląda na półce. Chyba, że dystrybutor chciał, by opakowanie rzucało się w oczy...) umieściła napis „Gra po polsku”. Stwierdziłbym, że raczej po polskawemu, gdyż niektóre błędy językowe wołają o pomstę do nieba. Ale jak to ktoś niedawno powiedział, spolszczenia Cenegi są jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co się trafi. Błędy (już niedociągnięcia, ale duże błędy) są widoczne gołym okiem. Przede wszystkim odpowiada za to metoda polonizacji polegające na podstawianiu pewnych nazw do formułki, przez co wychodzą niezłe kraczki. Króliki płci żeńskiej informują o swoich potrzebach w formie męskiej – to tylko czysty przykład... niedociągnięcia, nie błędu. Ja teraz zacytuje chyba najlepszy tekst, na który trafiłem, lecz nijak go pojąć nie mogłem: „Za budka z napojami zapłacimy za dużo”. Chyba większej „rekomendacji” nie trzeba. Dodam jeszcze, że WP2 kosztuje niespełna 60 złotych, co jest zbyt wysoką kwotą jak na tej jakości produkt.

W grze nie zachwyca również grafika, która co tu dużo mówić, sprawia wrażenie przedpotopowej. Konkretniej rzecz ujmując Wildlife Park 2 wygląda mniej więcej tak ślicznie, jak pierwszy Zoo Tycoon (zresztą spójrzcie na screeny). Całość wygląda jedynie ładnie wówczas, gdy patrzymy z góry. Wtedy zachwycać się można animacją postaci, zwierząt, roślin itd., lecz kiedy przełączymy się na widok z pierwszej osoby zauważymy, jak poszczególne elementy otoczenia dziwnie się poruszają, a zwierzęta notorycznie bezsensu powtarzają wykonywane czynności. Całość dopełnia aż jeden kawałek muzyczny, który przygrywa nam zarówno w menu, jak i w trakcie rozgrywki, lecz jego dźwięk zanika wówczas gdy przełączymy się do trybu FPP lub pogłaśnia w momencie oddalania terenu.
Wildlife Park 2 to niestety niezbyt udana produkcja. Nie oferuje ona niczego ciekawego. Fabuła jest, a właściwie jakby jej nie było. Grafika i muzyka wołają o pomstę do nieba. Całość może ratować jedynie to, iż produkcja zawiera bogatą bazę zwierząt i roślin oraz 20 misji (aczkolwiek myślę, że ocena byłaby wyższa, gdyby ilość etapów była mniejsza). Zatem wedle mnie uczciwą notą jest równa „piątką” z racji tego, iż tytuł trafić powinien do mniej wymagających użytkowników, czyli konkretniej dzieci powyżej trzeciego roku życia (przede wszystkim dlatego, że nie wymaga jako takiego zaangażowania, a rozgrywka jest bardzo prosta). Nikt inny raczej nie zasiądzie do tej produkcji na dłużej. No chyba, że bardzo się nudzi lub musi ją zrecenzować.