Dziki Zachód jak ta lala
Autorzy bardzo poważnie podeszli do tej niestandardowej w grach komputerowych tematyki. Nie zabrakło niczego, co znamy z filmów – spelunek, saloonów, kowboi, dziw… prostytutek, znaczy się, dyliżansów i pojedynków. Tak, są i te. Czasem zostajemy wyzwani na pojedynek na śmierć i życie. Wygląda to tak, że na ekranie widnieje zegar odliczający sekundy. Gdy wskaże 0, należy przy pomocy myszki jak najszybciej wyciągnąć broń z kabury, wymierzyć i zastrzelić delikwenta. No, w każdym razie szybciej, niż on. W kilku etapach dosiądziemy również grzbietu wiernego wierzchowca, ale tak naprawdę tylko jeden z nich wzbudza większe emocje – pogoń za uciekającym dyliżansem. Podczas jazdy na złamanie karku często musimy zmusić rumaka do galopu, co może doprowadzić do skrajnego wyczerpania, a w rezultacie jego śmierci, a więc i końca gry. Podczas jazdy nierzadko należy bardziej skupić się na walce niż na drodze, celne oko w trakcie jazdy konnej jest niezwykle wskazane. Łatwo więc zauważyć, że chociaż jest to dość zwyczajny shooter to posiada on bardzo wiele elementów nie pozwalających nam zasnąć z nudów.

Podczas przemierzania czternastu epizodów zawartych w produkcji możemy się rozejrzeć za listami gończymi przedstawiającymi facjaty osób maczających palce w CoJ. Jest to dość sympatyczny element, chociażby dlatego, że można się przynajmniej uśmiechnąć – Techland sobie nie żałował, zjechał wszystkich równo. Ot, choćby – bodaj – grafika nazwano „słowem: małpolud”, a dźwiękowca oskarżono o „zjechanie” wszystkich dźwięków i muzyki z innej produkcji. Brawa za takie odważne (niekumatym dodam, że to oczywiście jest na żarty) słowa.
W produkcji umieszczono także tryb multiplayer, jednak z uwagi na to, że testowałem grę przed oficjalną premierą serwerów było naprawdę mało, a tych stabilnych jeszcze mniej. Przez tę chwilę gry mogę jednak powiedzieć, że z pewnością nie jest to fuszerka. Najciekawiej prezentuje się zabawa w „policjantów i złodziei” (tutaj bandytów i szeryfów), w której jedna drużyna musi wynieść złoto, a druga do tego nie dopuścić. Wprowadzono także podział na klasy postaci – strzelców, snajperów, górników (sic!) i rewolwerowców. Różnią się one jedynie dostępnym uzbrojeniem i wyglądem.
Grafika i te pierdoły
Autorzy wprowadzili bardzo dobry silnik fizyczny. Trafieni przeciwnicy zawsze ułożą się zgodnie z prawami fizyki, wylecą przez balustradę i tak dalej. Mniejsze i lżejsze przedmioty możemy również przenosić, a często jest to nawet konieczne, aby przedostać się dalej. Poprawiono ich zachowanie w momencie chwycenie w dłonie, w becie zachowywały się gorzej i często szpecąco.