Recenzja: Kozacy II: Bitwa o Europę

Autor: Adam "Harpen" Woźny
Opublikowano: 28 sierpnia 2006 r.

Kozacy II: Bitwa o Europę - recenzja

Seria Kozacy liczy już sobie ponad sześć lat. Przez ten czas zdążyła już sobie zaskarbić serca wielu fanów strategii czasu rzeczywistego, więc autorzy idą za ciosem i raczą nas kolejną odsłoną cyklu. Nie tak dawno mieliśmy okazję zagrać w drugą część sagi, a teraz przyjdzie nam stawić czoła przed wyzwaniom zaserwowanym w dodatku o nazwie Bitwa o Europę. Warto dodać, że producenci nie zachowują się tak, jak autorzy rozszerzeń z Electronic Arts, lecz gdzieś po cichu tworzą kolejne gry. Bo tak naprawdę o powstawianiu niniejszej produkcji mało kto wiedział. Przed premierą pokazano kilka screenshotów, a następnie poinformowano, że gra już jest w sklepach. Żadnych newsów u „złotym” statusie, nic. Kompletna cisza. Moim zdaniem bardzo dobre posunięcie i nie dlatego, że nie było się czym chwalić, lecz jak wiadomo, dobry tytuł obroni się sam. I takim właśnie jest Kozacy II: Bitwa o Europę, które notabene do uruchomienia nie wymaga posiadania podstawowej wersji.


Do dyspozycji graczy oddano szereg wariantów zabawy. Naturalnie możemy rozegrać cztery zaserwowane kampanie, takie jak: Sto Dni (tutaj przedstawione zostaną nam losy Napoleona), Droga na Wiedeń! (Konfederacja Reńska), Honor Polskiej Korony (Księstwo Warszawskie0 oraz Kwestia iberyjska (Hiszpania). Trzeba przyznać, że realia historyczne są naprawdę ciekawe, przez co poszczególne wydarzenia powinny na długo przyciągnąć użytkowników do monitora. W moim przypadku tak było pomimo nawet tego, że przecież wszyscy powinniśmy znać wszystkie bitwy, postaci, etc., z podręczników. Ciekawość przejawiała się po prostu w tym, że chciałem zobaczyć, jak twórcy pokazali to w wersji interaktywnej. A pokazali wyśmienicie aż w osiemnastu etapach.. Oprócz kampanii, dostajemy także możliwość rozegrania rozdziału o nazwie „Bitwa o Europę”, możemy wziąć udział również w rozgrywce „Potyczki i bitwy”, gdzie staniemy do walki z komputerowym przeciwnikiem, przenosząc się do różnorodnych terenów walk. Kozacy II Bitwa o Europę oferuje nam aż dziewięć państw do wyboru. Możemy zdecydować, czy opowiemy się po stronie Egiptu, Rosji, Francji, Anglii, Prus, Austrii, Hiszpanii, Księstwa Warszawskiego czy Konfederacji Reńskiej. Trzy ostatnie pojawiły się dopiero wraz z rozszerzeniem, reszta dostępna była już w podstawce. Naturalnie zależnie od dokonanego wyboru pokierujemy autentycznymi postaciami historycznymi. W trakcie rozgrywki pojawią się charakterystyczni dla danego okresu bohaterowie.



Omawiana produkcja jest typowym przedstawicielem swojego gatunku, toteż rozgrywka nikomu nie powinna sprawić najmniejszych kłopotów. Standardowo rozpoczynamy wszystko od zdobycia odpowiedniej liczby surowców, co poprzedzamy wychowaniem chłopów czy innych pracowników. Dopiero później, gdy się wybudujemy, rozpoczynamy atak na bazę nieprzyjaciela. Teoretycznie prezentuje się to nieciekawie, lecz uwierzcie mi na słowo, gra ma swoje smaczki i nie zdarzają się sytuacje w których popadamy w monotonnie. Tutaj nic nie można robić automatycznie, lecz trzeba wysilić, i to nawet czasem mocno, szare komórki.

Warto pamiętać, że w tej grze niekiedy nie liczy się tylko to, kto ma większą liczbę żołnierzy w swojej armii czy mocniejsze budynki. Tutaj odpowiedni wpływ na rozgrywkę mają także morale naszych podopiecznych (element ten został bardzo rozbudowany i przedstawiono wszystko za pomocą specjalnej skali, dzięki której stan psychiczny naszych śledzimy na bieżąco) Każdy etap rozpoczyna się zleceniem szeregu zadań, które mogą być dodawane w trakcie trwania misji. Pomyślne zakończenie powoduje także pojawienie się statystyk na ekranie, które informują nas o zdobytym doświadczeniu, straconych żołnierzach, ilości zabitych przeciwników czy wreszcie ilości zużytych surowców. Poza tym dowiadujemy się także, czy wykonaliśmy jakieś poboczne zadania, które pojawiać się powinny na każdym poziomie. Ich zrealizowanie nagradzane jest dodatkowym punktami.

Gra umożliwia także rozgrywkę w trybie wieloosobowym przez Internet czy LAN. Po pierwsze odnotować należy, że tryb multiplayer jest naprawdę solidnie wykonany, a poszczególne bitwy emocjonujące. Po drugie natomiast zaznaczę, iż nie walczymy o przysłowiową pietruszkę tudzież czystą satysfakcję. Producenci przygotowali specjalne serwery rankingowe. Aby rozegrać bitwę na takowym, trzeba uprzednio stworzyć odpowiednią grę. Naturalnie istnieje także opcja przeglądania statystyk graczy z całego świata, aby dowiedzieć się, ile jeszcze nam brakuje do tych najlepszych. A konkurencja jest naprawdę spora.



Graficznie gra prezentuje się okazale, aczkolwiek znaczyć należy, że po pierwsze oprawa wizualna jest niemal identyczna jak w podstawce, a po drugie jest bardzo specyficzna. Przynajmniej w moim odczuciu. Nadaje ona grze niezwykłego klimatu i powoduje naprawdę ciekawą atmosferę. Wszystkie elementy otoczenia, takie jak budynki czy roślinność oraz postaci, zarówno w świetle wiosennym, jak i zimowym mają swój charakter. Nie wygląda to wprawdzie realistycznie, lecz nikomu raczej taki stan rzeczy nie powinien przeszkadzać. Zastosowane zestawy kolorystyczne powodują niekiedy ślinotok, a ręce same składają się do oklasków... Warto dodać, że dodatek został wydany w cenie nie przekraczającej 80 złotych, w polskiej kinowej wersji językowej (przetłumaczono tylko napisy). Cena mogłaby być trochę niższa Za dystrybucję Bitwy o Europę na terenie naszego kraju odpowiada Cenega Poland, która wywiązała się z lokalizacji wręcz wzorowo. Jak widać, z gry na grę, w tej kwestii wspomniana firma staje się coraz lepsza.

Kozacy II Bitwa o Europę to bardzo rozbudowany dodatek i z pewnością wart swojej ceny. Cztery interesujące kampanie z pamiętnych etapów historycznych, niezwykła grywalność i rozbudowane możliwości działania to atuty omawianego rozszerzenia. Polecam tę grę zarówno tym, którzy są entuzjastami strategii czasu rzeczywistego, lecz do historii nie są nastawieni sympatycznie. Natomiast osoby fascynujące się chociażby losem Napoleona, mogą połączyć przyjemne z pożytecznym i w trakcie zabawy dowiedzieć się kilku nowych rzeczy.

Adam "Harpen" Woźny