kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Call of Juarez - beta test

Poleć artykuł Drukuj


Source engine wysiada!
Największe uznanie polskim programistom należy się zdecydowanie za zaimplementowanie silnika fizycznego (chociaż za to odpowiada Havok) i rewelacyjnego graficznego. Jednak ten to nic innego jak mocno podrasowany, autorski (teraz my!) Chrome Engine. Prawdę mówiąc nie przypuszczałem nawet, że tyle da się z niego wykrzesać, jednak do grafiki wrócimy nieco później.


Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że tak dobrej fizyki nie ma nawet Half-Life 2. Interakcja z otoczeniem jest taka sobie, ale w bardzo wielu momentach jeśli zapomnisz o możliwościach silnika gry z pewnością nie poruszysz się dalej. Tutaj trzeba o tym pamiętać, ot chociaż, żeby w coś strzelić, by to spadło i otworzyło nam drogę do czegoś innego. A co robimy z ogniem, który tarasuje nam przejście? Podnosimy wiaderko wody i gasimy! Wiele już widziałem, ale rzeczy zaimplementowanych w CoJ jeszcze nie. To naprawdę ciężko opisać, najlepiej samemu sprawdzić. Trafieni przeciwnicy realistycznie upadają, słaniają się, wypadają przez barierki, spadają po schodach –fenomenalnie to wygląda. A co zrobić, gdy wróg jest ciężko dostępny, bo chowa się za drewnianym powozem? Wykurzyć go stamtąd rzucając weń lampą naftową, która… tak, spowoduje pożar! Naturalnie w becie nie wszystko było jeszcze tak, jakbyśmy sobie tego życzyli (mówię tu np. o zachowaniu mniejszych przedmiotów, które robią wrażenie kilka razy cięższych czy dziwne zachowanie podnoszonych rzeczy, takich jak skrzyń), co nie znaczy, że wygląda to źle. Wygląda światowo, ale CoJ przyzwyczaja nas do czegoś więcej, jednak to przecież dopiero beta.


Oprócz rewolwerów (niestety nie pokuszono się o prawdziwe nazwy) znajdujemy też karabin (chociaż wcale nie maszynowy, rzecz jasna, przypomina raczej rusznicę), obrzynka czy bicz. Ten ostatni świetnie sprawdza się jako narzędzie tortur, no oczywiście trochę przesadzam, ale zachowanie obiektów i postaci po trafieniu jest również wzorowe. Może on służyć także jako lina. Zaczepiamy się o wystającą belkę, aby móc się wciągnąć i uzyskać dostęp do okna, a tym samym dalszej części etapu.


Będąc przy kwestii uzbrojenia, autorzy zdecydowali się na ryzykowny, ale chwalebny krok. Otóż użycie siły wobec osoby niewinnej, konia (dzięki ci, Techland!) czy nawet zbezczeszczenia martwego ciała natychmiast kończy zabawę. No, przynajmniej teoretycznie, przypadkowo uderzyłem konia i zabiłem bezbronną osobę i mogłem grać dalej, ale sądzę, że to celowy zabieg w wersji gry przeznaczonej do wglądu przedpremierowego.


Warto pamiętać, że człowiek – z reguły – ma dwie ręce, lewą i prawą. A w grach (no dobra, w niewielu) oznacza to tyle, że można trzymać broń w obu dłoniach. Nie inaczej jest i w najnowszym dziecku Techlandu. W obu dłoniach rewolwery lub tylko w jednej, a w drugiej obrzyn? Proszę bardzo! Jak wiadomo kowboje to prawdziwi macho, którzy uwielbiają szpanować umiejętnością natychmiastowego wyciągnięcia broni z kabury. A w tej grze naprawdę opłaca się ją tam trzymać! Dlaczego? Autorzy wprowadzili genialny system, który (po naładowaniu) umożliwia nagłe wyciągnięcie obu rewolwerów i włączenie trybu bulle-time. W praktyce jest to niezwykle efektowne i zarazem efektywne. W zwolnionym tempie widzimy zjeżdżające się ku sobie dwa celowniki z obu krańców ekranu. W tym czasie, rzecz jasna, możemy strzelać, co daje nam niesamowitą przewagę nad wrogami i nie raz ratuje skórę. Smugi, które zostawiają lecące kule wyglądają niczym rodem z Matriksa. W tym trybie można spokojnie obserwować trajektorię każdego z wystrzelonych pocisków i podziwiać jak majestatycznie wznoszą tumany kurzu po trafieniu w ziemię lub rozrywają drewno na drzazgi. Efekt jest zaiście piorunujący. 


Ale to nie wszystkie bajery. Całkiem przydatny bywa tryb szybkiego strzelania, czyli oburęczne użycie (jedna dłoń służy do naciągania spustu) tylko jednego rewolweru, co znacząco przyspiesza szybkość wystrzeliwania pocisków. Nie ma róży bez kolców, takie zabawy niszczą naszą broń! Może się więc zdarzyć, że oba rewolwery dosłownie wybuchną nam w dłoniach, a jeśli nie mamy nic innego będziemy zmuszeni walczyć wręcz. Nawiasem mówiąc, ten tryb nie jest jeszcze zbyt dopracowany.


« Poprzednia strona Strony: 1 | 2 | 3 Następna strona »



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

LINKI POZYCJONUJACE:
hotel weekend euro 2008 Zarabianie przez internet zobacz! Drzewa owocowe i Krzewy pogoda