Kinowe hity bardzo często pojawiają się równocześnie ze swoimi growymi odpowiednikami. Te, robione tak szybko, by mogły ukazać się w sklepach w tym samym czasie, co premiera filmu o tym samym tytule, zazwyczaj nie są godne uwagi. Nie ma co ukrywać, takie produkcje są wyjątkowo słabe, a nawet niegrywalne, ale i tutaj zdarzają się wyjątki. Wśród totalnych pomyłek jak Aleksander czy Catwoman, można bowiem wyłonić pozycje całkiem udane, jak choćby Kroniki Riddicka. Animowane bajki 3D również przenosi się na komputery czy konsole, jednak i tutaj sytuacja często się powtarza. Wystarczy chwilę pograć w Shreka, lub Gdzie jest Nemo, by móc to stwierdzić. Jeszcze w tym miesiącu, w kinach zawitała kolejna, trójwymiarowa bajka – Madagaskar, a wraz z nią gra o tej samej tematyce. Czy i tym razem reguła się sprawdzi?
Bardzo dobre pytanie pasiasty!
Madagaskar to barwna opowieść o losach czterech zwierzaków z nowojorskiego zoo w Central Parku. W grze pokierujemy właśnie nimi, czyli zebrą Marty, lwem Alexem, hipopotamicą Glorią i żyrafą Melmanem, ale to nie jedyne postacie, w jakie się wcielimy. Do naszej dyspozycji zostały oddane też pingwiny i lemur. Historia opowiedziana przez studio Beenox, nie różni się zbytnio od dzieła DreamWorks, choć trzeba przyznać, że nieraz znajdzie się w niej coś, czego w bajce nie uświadczymy. Oprócz tego, zawiera liczne dodatki, które znajdujemy gdzieś na planszy, lub odblokowujemy po uiszczeniu odpowiedniej kwoty. Każda z głównych postaci, w miarę przechodzenia kolejnego poziomu, posiądzie specjalne umiejętności. Niestety są one konieczne do ukończenia gry, a nie są to jakieś dodatkowe gadżety, które w jakiś sposób uatrakcyjniają całą przygodę. Szkoda, bo to potwierdza liniowość tej produkcji.
W pewnym wieku wyrasta się z kopania strusi.
Pomimo, że gra przeznaczona jest raczej dla młodszych graczy, obfituje w mnóstwo zabawnych tekstów czy scenek, które rozbawią nawet starszych wyjadaczy komputerowych. Umiejętności czy zachowania zwierzaków potrafią niekiedy rozbawić do łez, a teksty czy scenki odgrywane przez Glorię lub Melmana są przezabawne. Poziom trudności, również został trafnie dostosowany do kategorii wiekowej, dla której gra jest przeznaczona. Dzieciaki nie powinny mieć z nią problemów, ale nie jest też tak, że każdą z misji ukończą za pierwszym razem, bowiem znalazły się tutaj także ciut trudniejsze momenty. Ich przejście ułatwią komentarze innych zwierząt, lub postaci, którą obecnie sterujemy. W dodatku, zginąć zdarza nam się tu wyjątkowo rzadko, a większość zadań można przechodzić w nieskończoność, bez restartu misji. Zazwyczaj zwierzak stojący z boku, mówi od niechcenia coś w stylu „spróbuj jeszcze raz, na pewno Ci się uda”. Takie zagrania producentów sprawiają, że młodsi nie będą się zbytnio denerwować, lub stresować, że nie udało im się przejść danego etapu.
Łał… te papryczki dają Ci niezłego kopa!
Miłą niespodzianką jest różnorodność misji, jakie przyjdzie nam wykonać. Zostały one zrobione naprawdę profesjonalnie, dlatego podczas grania nie sposób się nudzić. Łowienie ryb, poszukiwania Marty’ego w centrum Nowego Jorku, szukanie pereł na plaży lub pilnowanie jakiegoś przedmiotu przed różnymi zwierzętami – to tylko niektóre z atrakcji, jakie na nas czekają. W obrębie zadań zbieramy karty, potrzebne do nauczenia się nowej umiejętności. Dzięki nim, Marty będzie mogła sprzedać komuś kopniaka (strusie J), lub otworzyć zamkniętą bramę, Alex będzie wyżej podskakiwać, a Melman zrobi użytek ze swoich długich nóg, zamieniając je w śmigło helikoptera. Oczywiście to tylko ich przykłady, a wszystkich umiejętności jest całe mnóstwo. Niestety kolekcjonowanie kart jest całkowicie obowiązkowe, gdyż bez nich nie będziemy mogli przejść do dalszych zadań, a nawet gdyby, to i tak nie poradzilibyśmy sobie z ich zaliczeniem. Umiejętności są elementem kluczowym gry, a ich zdobywanie jest musem, a nie możliwością.