Są takie gry, do których z przyjemnością wracamy po kilku latach. Nawet bardzo zubożała grafika i fakt, że na rynku istnieją pozycje podobne, a mające do zaoferowania o wiele więcej, zazwyczaj nie przeszkadzają by cofnąć się nieco w czasie i zagrać w ukochaną niegdyś produkcję. Właśnie takie klasyki sprzed lat postanowiła odświeżyć i wydać na nowo Cenega – nasz rodzimy dystrybutor, w serii nazwanej Kolekcja Klasyki. Objęła ona także Twierdzę, którą w wersji Deluxe (z dodatkiem Excalibur Pack) mam przyjemność recenzować. Zapraszam do lektury!
Z czym to się je?
Twierdza to klasyczny przypadek strategii osadzonej w czasach walki o bogactwo i władzę, a więc w epoce średniowiecza. Przez całą grę, niezależnie od misji i danych wytycznych (celów), rozgrywka polega na budowie tytułowej budowli – twierdzy. Ci, którzy grali kiedyś w Knights and Merchants na pewno szybko pojmą zasady rozgrywki, gdyż w obydwu tych pozycjach są one bardzo zbliżone. Jak to w strategii, musimy odpowiednio zarządzać dwoma aspektami – gospodarczym i militarnym. Sprawne ich połączenie niemal zawsze zaskutkuje powodzeniem. Wiadomo, iż w tego typu grze musimy produkować jakieś surowce. Najważniejsze jest jednak to, że każdy wyrób - drewno, chleb czy halabarda musi zostać przetransportowane przez jego twórcę do magazynu. A zabieg taki trwa, dlatego bardzo istotne jest umiejętne rozmieszczenie wszelkich budynków wewnątrz naszego zamku.
Zaczynamy!
Przy pierwszym uruchomieniu gry, po obejrzeniu loga Kolekcji Klasyki i twórców programu oraz filmiku wprowadzającego, zmuszeni jesteśmy podać nasze imię. Następnie, naszym oczom ukazuje się kursor w kształcie szabelki i menu z 7 opcjami. Samouczek (w sam raz na pierwszy raz!), twórców gry i opuszczenie Twierdzy możemy pominąć. ;-) Mamy też do wyboru wczytanie gry oraz edytor map, przy pomocy którego możemy własnoręcznie stworzyć nowe, zwykłe mapy oraz te do trybu multiplayer i specjalnego trybu oblężenia (jak nietrudno jest się domyślić, chodzi w nim o zdobywanie lub bronienie zamku). Pozostały jeszcze dwa tryby i to one są istotą gry i dzielą ją na dwie części. Część militarna umożliwia rozegranie takowej kampanii, oblężenia zamku (także istniejącego niegdyś i odtworzonego w grze), przeprowadzenie inwazji (czyli pojedyncza misja) oraz rozgrywkę sieciową. Natomiast część ekonomiczną podzielono na kampanię, misję ekonomiczną (coś jak inwazja z trybu walki) oraz swobodne budowanie. Każda z misji w kampanii polega na wypełnieniu wytycznych, celów. Może to być zebranie odpowiedniej ilości danego surowca lub na przykład przygotowanie się do obrony przed wrogiem.
Za każdym razem zabawę rozpoczynamy od znalezienia odpowiedniego miejsca pod siedzibę króla (to tutaj ustalamy wysokość podatków) oraz spichlerz, gdzie od razu przeniesione zostaną towary żywnościowe, jakie otrzymaliśmy na początku. W budynku tym możemy racjonować żywność (ustalać wielkość posiłku) co, rzecz jasna, wpływa na naszą opinię wśród ludności. Pozostałe towary zostaną przetransportowane do przylegającego do siedziby magazynu. Warte zauważenia jest, że budowa nowego spichlerza możliwa jest jedynie tuż obok starego, tak by oba magazyny ściśle przylegały do siebie. Obok siedziby króla pojawia się ognisko, przy którym gromadzą się bezrobotni kmiecie. Ich liczba uzależniona jest od ilości domów jakie dla nich wybudowaliśmy (w jednym mieści się ich osiem) oraz od naszej popularności. Im jest ona wyższa, tym do zamku szybciej przybywa nowych rąk do pracy. Przez cały czas, towarzyszyć nam będzie skryba – osobnik umieszczony w prawym dolnym rogu ekranu, służący wszelkimi potrzebnymi informacjami na temat twierdzy - popularności, ilości zgromadzonej żywności itp.
Cała rozgrywka toczy się wokół surowców. Ich zebranie, jak i umiejętne wykorzystanie jest kluczem do odniesienia zwycięstwa. W twierdzy mamy do czynienia z pszenicą, mąką, chmielem, piwem, kamieniem, żelazem, drewnem oraz smołą. Dodać do tego należy cztery rodzaje żywności, jakimi są chleby, sery, jabłka i mięso. Wszystkie te towary wyrabiane są w rozmaitych budynkach. I tak, zanim do naszego spichlerza trafi chleb, będzie trzeba zasiać i zebrać pszenicę a następnie przenieść ją do młyna, który zaopatrzy piekarzy w mąkę potrzebną do jego wypieczenia. Cały ten schemat jest dość rozbudowany, niemniej jednak wcale nieskomplikowany i chyba nikt z średnim krajowym IQ nie będzie miał problemów z tym aspektem. W razie czego, polecam samouczek… ;-)
Napisałem nieco o popularności władcy. Wbrew pozorom jest to bardzo ważna sprawa. Na jego końcowy rezultat wpływa kilka sumujących się współczynników. Tak jak już wspominałem, uzależniony jest on od racji żywnościowych oraz podatków. Jednak to nie wszystko. Decydujący wpływ ma też ilość różnego typu żywności (wszak wcinać tylko chleb to żadna przyjemność), jak i zdarzenia niezależne od gracza – ślub króla czy odbycie się jarmarku. Swój udział ma też religia oraz karczma, w której serwuje się mieszkańcom piwo. Istnieją również obiekty, którymi możemy wpływać w sposób jednoznaczny na swoich poddanych. Budując rzeczy przyjemne (parki itp.) rozleniwiamy mieszkańców, ale za to jesteśmy przez nich wielbieni. Umieszczenie szubienicy czy urządzeń do katowania sprawi, że ludzie będą pluć nam w twarz, ale ich produktywność będzie o wiele wyższa.
Czymże by była strategia bez walki, o to jest pytanie…
Skoro wszystko, co tyczy się ekonomicznej strony gry mamy za sobą, przejdźmy do militariów. Gra oferuje nam wiele typów żołnierzy. Znajdziemy wśród nich łuczników, kuszników, włóczników, pikinierów, pałkarzy, wojowników i rycerzy. Do przygotowania kmiecia na wojnę będziemy potrzebowali koszary oraz sprzętu. Jego wyrobem zajmą się odpowiedni rzemieślnicy, a skorzystają przy tym ze zgromadzonego przez nas drewna, żelaza i skór krowy „pożyczonej” od hodowcy krów produkującego sery. Istnieją także cztery jednostki specjalne: kopacze - niszczący mury przeciwnika, drabiniarze - to chyba wiadomo, inżynierowie – obsługujący sprzęt oblężniczy oraz czarni mnisi, którzy czasem nawiedzają i wspomagają nasz zamek. Do obiektów militarnych zaliczyć możemy zbrojownię, w której przechowywane są akcesoria dla nowych żołdaków; koszary, w których najmujemy nowych wojów; mury (drewniane/kamienne) oraz wieżyczki i bramy. Także istotne są budynki i osoby wyrabiające dany typ broni – grotnicy, kowale czy garbarze.
Jak się to to prezentuje?
Trudno mi tutaj rozprawiać się nad grafiką i dźwiękami. O ile te drugie nadal stoją na przyzwoitym poziomie (odgłosy walk, dźwięki w mieście jak i sama muzyka dalej urzekają), o tyle oprawa graficzna jest już „trochę” przestarzała. Pikseloza rzuca się w oczy i w dzisiejszych czasach bardzo razi, jednak mimo to nie jest aż tak źle, by nie dało się wytrzymać. Trzeba po prostu zrozumieć upływ czasu i postęp technologii, te parę latek przyprawiło omawianą produkcję o kilka zmarszczek, jednak jest to ta sama wspaniała i nadal grywalna Twierdza.
Zawsze, przed samym podsumowaniem gry i wystawieniem oceny staram się napisać o polonizacji danego tytułu. W wypadku Twierdzy, mamy do czynienia z jej pełną odmianą – przetłumaczono oprócz instrukcji, napisów w grze, także głosy. Te są czasami trochę naciągane, ale mimo wszystko nie można firmie Cenega zarzucić niczego złego. Zarówno instrukcja, jak i przetłumaczone napisy obyły się bez większych wpadek (poza niewielką ilością literówek). Nasz rodzimy wydawca spisał się po raz kolejny celująco!
Programiści z Firefly Studios oddali w nasze ręce rozbudowaną strategię o ciekawych rozwiązaniach ekonomicznych i militarnych. W grę mogą grać także młodsi (co nie znaczy najmłodsi) gracze, a zdobyte podczas zabawy umiejętności taktyczne na pewno bardziej przyczynią się do ich rozwoju aniżeli wszelkie shootery czy erpegi. Twierdza to kawał przyzwoitej i rzetelnie wykonanej gry, w dodatku za naprawdę małe pieniądze. Gorąco polecam!