W 1999 roku pojawiła się gra, która dzięki swej świeżości została legendą. Homeworld podbił świat, ponieważ wniósł mnóstwo nowości do tak wyeksploatowanego gatunku gier jakim są RTS-y – strategie czasu rzeczywistego. Twórcy gry, firma Relic (odpowiedzialni za m. in. Warhammer 40k: Dawn of War) przenosząc fabułę w kosmos i pełeny trójwymiar okazali się na tyle innowacyjni, by ich wydawca, Sierra, pokusił się o reklamy w telewizji, co mimo rozwiniętego już rynku gier w 1999 roku nie było tak powszechne jak dzisiaj. Dzięki naprawdę świetnej robocie, wykonanej przez developerów i zadbaniu o reklamę przez Sierrę, gra była na ustach większości graczy i recenzentów – co zapewniło jej pozycję bestsellera. Świetna grafika, ciekawa fabuła i mimo wszystko łatwość obsługi ( co jest wielką zasługą twórców, wszak niełatwo wymyśleć kwestię sterowania w kosmosie, szczególnie przy większej ilości jednostek) pozwalała na częste powracanie do Homeworlda, który zdawał się nie podlegać upływowi czasu.
Czas jednak płynął, a zmiany, jakie dokonały się przez ostatnie kilka lat na rynku gier komputerowych, można uznać – jak zawsze zresztą – za fundamentalne. Wydawca poszedł po rozum do głowy i wiedząc, jakim złotym jajkiem może być Homeworld, zgodził się na produkcję sequela.
Mimo wcale nie tak wielkich zapowiedzi i szumu medialnego, jak w przypadku jedynki, Homeworld 2 pojawił się jednak w chwale – gracze dobrze pamiętali jedynkę. Tylko czemu druga część, choć bardzo solidna i kontynuująca tradycje, nie miała tego czegoś ?
Polski dystrybutor gry wydał Homeworld 2 w serii eXtra Klasyka, która obejmuje świetne, choć nienajnowsze produkcje w rewelacyjnych cenach. Mimo czasu, jaki upłynał od premiery Homeworlda 2 możemy przyjrzeć się tej grze niejako sprawdzając jej długowieczność. O poprawki zatroszczył się CD Projekt, który w eXtra Klasyce zadbał o to, by najnowszy Homeworld posiadał wszystkie uaktualnienia, jakie pojawiły się do dnia wydania.

Jedną z najważniejszych rzeczy, dla których Homeworld był chwalony, była oczywiście grafika, która jak na 1999 rok zdawała się być oszałamiająca – i taka była, bo przetrwała w całkiem niezłych stanie aż do A.D. 2005. Druga część, z bardzo poprawioną oprawą graficzną, również trzyma poziom, chociaż po ukazaniu się na rynku Earth 2160, gracze będą szukali czegoś więcej – jak miłośnicy FPS-ów po ukazaniu się Half-Life'a 2 czy DOOM'a 3. Nie można wiele zarzucić wyglądowi Homeworlda 2, chociaż tekstury już nie podobają się tak jak kiedyś, statki jakby zbyt proste i tak dalej – innymi słowy jest naprawdę nieźle, ale grafika nie stoi już na najwyższym, światowym poziomie. Jeśli mowa o efektach specjalnych, to jest już dużo lepiej – wybuchy wyglądają rewelacyjnie, fajerwerki sprawiają wielką frajdę, a bitwa na wiele statków może być dzięki temu widowiskowa. Dodatkowym plusem są wymagania gry, bo przecież od premiery drugiej częsci H. minęło trochę czasu, który mogliśmy spędzić na ulepszaniu własnych pecetów.
Jeśli idzie o dźwięki, to są one bardzo poprawne, chociaż podczas wspomnianej wyżej dużej bitwy, jaka może zdarzyć się w kosmosie, jakby brakuje uszom potęgi niektórych jednostek. Wiadomo, w kosmosie dźwięk nie występuje, jednak przecież to tylko gra – dlatego autorzy programu mogli postarać się o coś bardziej “widowiskowego”, jeśli można takim słowem określić dźwięki...
Samą słodyczą Homeworlda nie jest jednak oprawa audiowizualna, ale to, do czego może posłużyć – chodzi o fabułę. Zaczynamy mniej więcej w momencie zakończenia pierwszej części, kiedy po wielkim zwycięstwie możemy zapewnić spokój i pokój w kosmosie. Jak wiadomo pokój jest rzeczą bardzo kruchą, dlatego nasze prosperujące królestwo szybko zaczyna komuś przeszkadzać. Znów trzeba walczyć o przetrwanie, z większą jeszcze trudnością, bowiem gdy nasz statek-matka zostaje zaatakowany nie będąc jeszcze w pełnej gotowości bojowej i produkcyjnej, kończy się to masakrą. Statkowi udaje się umknąć, jednak jego stan jest fatalny, a i załoga nieliczna. W tak fatalnaej sytuacji przejmujemy stery i staramy się wyjść naprzeciw wrogowi. Co ciekawe, to statek Bantusi, który będzie udzielał nam informacji – element tajemniczości zostaje zachowany...