kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Commandos: Strike Force - beta test

Poleć artykuł Drukuj

Seria Commandos produkcji Hiszpanów z Pyro Studios to gry o nieustraszonych, działających w ukryciu komandosach uwodzące dynamizmem, mnóstwem możliwości i pięknymi krajobrazami. Pierwsze trzy części niewiele się od siebie różniły w przedstawianiu akcji – ten sam widok na poczynania bohaterów – z góry. Pozwalało to spojrzeć na akcję całościowo, zaplanować poczynania i obserwować europejskie i orientalne krajobrazy. Czasem miało się ochotę wcielić się w jednego z bohaterów i obserwować działania drużyny z tej perspektywy. Najnowsza część serii – Strike Force właśnie to umożliwia.



Wersja beta, którą dostała nasza redakcja udostępnia kilka misji, zasadniczo niepowiązanych ze sobą. Jednej misji w ogóle nie da się ukończyć, postaciom brak mimiki, głosów nie mają wcale. Generalnie jednak udostępnionej części gry brakuje tylko szczegółów. W pełni pozwala wyczuć klimat Strike Force i napisać kilka słów o nadchodzącej odsłonie serii Commandos.




Menu, które nie różni się zasadniczo od innych wojennych gier standardowo stylizowane na draśnięte zębem czasu może oczarować chyba tylko muzyką, o której potem. Wachlarz opcji nie też nie oczarowuje – ot standardowy zestaw ustawień audio i wideo.



Teatrem działań jest Zachodnia Europa – trochę to sztampowe i mało innowacyjne. Na szczęście malowniczość serii udało się zachować – zniszczony wojenny Berlin czy lodowata norweska baza robią wrażenie – a to przecież nie wszystkie lokacje. Umundurowanie i wszelkie akcesoria są realistyczne, tak samo jak zabudowania i rozmaite tereny. Grafika choć nie najwyższych lotów, to prezentuje się jak najbardziej przyzwoicie. Uroku grze dodaje filtr „postarzający” obraz przez dodanie szumów. Modele są dopracowane, ruchy doskonale odzwierciedlają rzeczywistość, a hitlerowcy mogliby prezentować się lepiej tylko, gdyby zwiększono im poziom inteligencji – czasem aż pchają się pod lufę, a sytuacja w której można samotnie, bez większego uszczerbku na zdrowiu zastrzelić cały personel wrogiego obozu nie powinna się zdarzyć… Podobnie zresztą sojusznicy, którzy nie kwapią się do pomocy i zachowują się całkiem przewidywalnie, bo wrogowie chociaż niespodziewanie potrafią zamienić się w kamikadze i biegiem wyskoczyć z ukrycia wprost na lufę. Twórcy powinni dopieścić ten aspekt do czasu premiery.



"Tu byłem. Chuck Norris"





Rozgrywka jest bardzo prosta i intuicyjna, co zresztą jest standardem. Trzeba wspomnieć o opcji przełączania widoku między komandosami, którzy pozostawienie sami sobie są dość nieporadni. Gdy jeden członek elitarnej drużyny zostanie postrzelony natychmiast zostaje otoczony opieką niezależnych sojuszników, wyniesiony w bezpieczne miejsce i wyleczony, a w tym czasie drugi może osłaniać jego ratowników. Najważniejsze i krytyczne momenty akcji pokazują się zawsze w małym okienku, aby lepiej ją kontrolować. Nie wyobrażam sobie, aby takiej opcji nie było – gra straciłaby cały urok i stała się bezrozumną strzelaniną. W takim przypadku można jednym bohaterem wycofać się w bezpieczne miejsce, aby osłaniał atakującego wojaka. Opcji taktycznych nie ma niestety zbyt wiele. Nie jest to już taka gra, jak poprzednie z serii. Co prawda nadal jest zróżnicowanie między trójką udostępnionych postaci – Zielony Beret rzuca nożami i pędzi przed siebie z karabinem w ręku, szpieg zdobywa mundury, przedziera się na terytorium wroga i eliminuje bezszelestnie Niemców, a snajper ukrywa się i z wielką dokładnością eliminuje przeciwników. Niestety element planowania ograniczono do minimum i praktycznie można teraz zaliczać misje idąc przed siebie z nadzieją, że amunicji nie zabraknie. Do pełnej wersji ten aspekt akurat się nie zmieni, ale może inaczej sytuacja prezentować się będzie w nieudostępnionych dla mnie misjach.



Na wielką uwagę zasługuje muzyka - jest wprost wyśmienita. Pompatyczne marsze i głośne brzmienia podkreślają heroizm komandosów. Jest bardzo mocna i może nawet mocniejsza od samej gry, ale z pewnością to kawał dobrej roboty. Jeśli tylko muzyka z Strike Force zostanie wydana jako soundtrack, to każdy fan klimatów wojennych powinien z miejsca stać się jej właścicielem.



Commandos: Strike Force nie jest tym, co wyobrażałem sobie grając w poprzednie części i marząc o widoku tej gry z pierwszoosobowej perspektywy. Z tego co widziałem i mogę wywnioskować spodziewam się produktu dobrego – jeśli nie bardzo dobrego, ale tracącego powoli ducha serii… Ze smutkiem stwierdzam, że komandosi zmienili się w prymitywnych zabijaków, udających tylko elitarnych twardzieli operujących na tyłach wroga z finezją i morderczą precyzją.



Udostępnione we „wczesnej wersji beta” misje są jeszcze niedopracowane i niekompletne, potrafią jednak przykuć do monitora. Nie są one aż tak złe i jeśli cała gra ma być połączeniem najlepszych aspektów każdej z nich, to będzie bardzo grywalna.
Strike Force wróżę dobrze i należy spodziewać się przynajmniej w połowie tak dobrej i wciągającej rozgrywki jak w reszcie serii Commandos.



Prognoza: DOBRA



Jakub "fan_SW" Grzęda
14 marca 2006 r.

Strony: 1



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

LINKI POZYCJONUJACE:
Lokaty i obligacje Włoski kick klimatyzacja fujitsu Teksty Piosenek