kurs uwodzenia --->


Menu  » Home  » Wiadomości  » Encyklopedia  » Zapowiedzi  » Recenzje  » Poradniki  » Publicystyka  » Forum

Inne  » Galeria  » Kody  » Pliki  » Konkursy  » Producenci / Wydawcy  » Rankingi  » Redakcja / Kontakt

Inne  » Zaloguj się  » Rejestracja

Inne

We have best tips and tricks for games!




Świątynia Złych Żywiołów - publicystyka

Poleć artykuł Drukuj

Większość książek fantasy osadzona jest w świecie Zapomnianych Krain. Jedną z wyłamujących się z tego kanonu pozycji jest Świątynia Złych Żywiołów. Jest to opowiadania toczące się w Greyhawku, napisana przez Thomasa M. Reida powieść jest chwilowo niedostępna w sklepie ISA, ale można ją znaleźć w innych miejscach (swego czasu dodawana jako bonus do gry Świątynia Pierwotnego Zła - dop. Snake).


Historia opowiedziana przez pisarza jest już lekko oklepana. Czarodziej Shanhaevel niespodziewani traci swego mistrza i nauczyciela. Wypełniając jego ostatnie życzenie dołącza do grupy poszukiwaczy przygód. W tym czasie zachodzą dziwne wydarzenia i grupa zostaje wysłana do zniszczonej niegdyś świątyni złych żywiołów. Oczywiście łatwe z początku zadanie przeradza się w kampanie przeciwko złu i bohaterowie szybko zostają wplątani w jej sidła. Zadanie, które z początku wydaje się ich przerastać, zmienia młodego Shanhaevela w prawdziwego mężczyznę. Nie tracącej jednak nadziei drużynie udaje się wykonać zadanie. W ekipie Shanhaevela znajduje się paladyn, łotrzyk, łowca i druid. Po przeciwnej stronie mamy sadystycznego kapłana, który jest dość wyróżniającą się postacią. Jego kreacja jest według mnie jedną z barwniejszych i sprawia, że książka jest bardziej mroczna (choć w małym stopniu). Czytelnik nie znajdzie tu jakichś niewiarygodnych zwrotów akcji ani wielu emocji. Historia przedstawiona jest w sposób, jaki znamy z sesji Dungeons & Dragons (mówię oczywiście o RPG), dlatego jest ona skierowana do osób zaczynających zabawę ze światem fantasy.

Tak samo jak w czasie sesji tak i tu akcja toczy się bardzo szybko. Bohaterowie walczą, odnajdują różne przedmioty, leczą się, rzucają czary itp. Działają jak zgrana drużyna. W odróżnieniu od innych pozycji książkowych tu wszystko dzieje się w sposób naturalny. Zupełnie jakby bohaterowie Reida byli żywi i odgrywani przez graczy. Znajdziemy tu także czyny spontaniczne, których normalnie nie spodziewalibyśmy się zobaczyć w działaniach danej postaci. Między nimi (bohaterami) wywiązuje się więź przyjaźni, walki są skoordynowane, działania przemyślane. Taki sposób pisania powoduję, że od książki nie można się oderwać. Jest ona lekka i łatwa w odbiorze (po prostu chce poznać całą tę historię). Podoba mi się, że pisarz nie bał się uśmiercać głównych bohaterów. Autorzy, którzy mają z tym problem sprawiają, że ich powieści stają się nieco przereklamowane.




Polskie wydanie książki jest prawie idealne. Zdarzają się literówki, ale żeby je zobaczyć trzeba ich szukać. Wyjątkiem jest sztywne przetłumaczenie wiersza o Złotym Kluczu, które można by lekko poprawić. Jednak całość jest przyzwoita. Widać, że ISA powierzyła tłumaczenie osobie kompetentnej i znającej się na D&D, FR i oczywiście Greyhawku. Na pochwałę zasługuje Jon Sullivan - autor okładki. Jest ona bardzo klimatyczna, a kolory ładnie się uzupełniają. Szkoda, że nie robił jej ktoś z naszego „podwórka”.


Po przeczytaniu blisko 270 stron chce się jeszcze. Zwłaszcza, że Thomas Reid zostawił sobie furtkę do napisania kontynuacji powieści o przygodach „Przymierza”. Mogę tę książkę zdecydowanie polecić, ale nie spodziewajcie się jakichś epickich przygód. Książka jest po prostu bardzo dobrym dziełem, ciekawym przerywnikiem między poważnymi pozycjami Wizardów.



Sebastian ”jedi_alan” Kędzierski
7 marca 2006 r.

Strony: 1



Błąd: Nie można wykonać zapytania do bazy danych.

Debug: Unknown column 'email' in 'field list'
( Nie skomentowano jeszcze )

Dodaj komentarz
Nick (*):
Email:
Komentarz (*):
(*) - wymagane pola


Mocny.com

LINKI POZYCJONUJACE:
pióra Waterman Brazylijczycy - strona 2 kredyt na samochód chirurgia estetyczna Perfumeria