Polonizacja
DanVari: Ingerencja naszego wydawcy gry – CD Projekt – w wersję językową można uznać za jeden z najlepszych jego ruchów w ostatnim czasie. Długo zapowiadana, a także i oczekiwana przez graczy polska premiera odbyła się 8 maja bieżącego roku. Na szczęście polonizacja nie okazała się przereklamowana (w końcu CDP szczycił się nią od bardzo dawna) a wszyscy lektorzy spisali się znakomicie. Małgorzata Foremniak, Bogusław Linda, Tatiana Okupnik, Daniel Olbrychski, Wiktor Zborowski zrobili wszystko, by polonizacja stanęła na jak najwyższym poziomie. I udało się! - ich głosy brzmią naprawdę fenomenalnie, chociaż trzeba przyznać, że te męskie prezentują się lepiej.
W pudełku, przyodzianym w ładne aspekty wizualne (np. wygrawerowany napis z nazwą gry) otrzymujemy, oprócz programu nagranego na trzech krążkach CD, obszerną a przede wszystkim treściwą i bogatą w informacje instrukcję, kartę referencyjną (rozpisanie skrótów na poszczególne klawisze klawiatury) oraz kartę pomocy – opis wszystkich jednostek z poszczególnych zamków. To jednak nie wszystko, kolejnym gadżetem, jak już znajdziemy poza pudełkiem (został on doczepiony do niego) jest poradnik opisujący przejście całej kampanii. Zaciekli fani serii i tak pewnie go nie tkną, ale dla nowicjuszy będzie w sam raz. Mówiliśmy, że Heroes V to powrót do najlepszej części serii – „trójki” i także ją znajdziemy w pudełku. Miły prezent od CD Projekt. :) Ponadto otrzymujemy 35 Wirtualnych Pieniędzy do wykorzystania w programie gram.pl.
PoNgO: Dodam tylko, że gra jest dystrybuowana także w wersji na DVD. Obie edycje kosztują po stówie.
Jeszcze parę drobiazgów
DanVari: Zanim przejdziemy do podsumowania, jeszcze kilka aspektów. Poziom trudności dostosowujemy tak jak wcześniej, na początku rozgrywania kampanii i podczas jej trwania nie możemy go już zmieniać. Dostępne są trzy poziomy: normalny, trudny i heroiczny. Określa on „intelekt” przeciwników, potęgę jednostek neutralnych i ilość otrzymywanych na początku surowców.
PoNgO: Ten „intelekt” wymaga jeszcze trochę dopracowania – komputer sprawia czasem wrażenie, że nie zależy mu na wygranej (np. miał mojego bohatera „jak na widelcu” ale się ociągał niepotrzebnie i zdołałem uciec). Nie jest to jednak duży minus, gdyż gra i tak nie należy do najłatwiejszych. Warto zaznaczyć, że twórcy nie zapomnieli o artefaktach – jest ich całkiem sporo, ale w użyciu może być maksymalnie 9 naraz. Najcenniejszym z artefaktów jest Łza Ashy, czyli odpowiednik znanego z poprzednich części Graala (pozwala wybudować w mieście specjalny budynek).
Suma Summarum
PoNgO: Doprawdy ciężko oceniać Heroes V jako całość. Z jednej strony nieziemska grywalność, która po raz pierwszy od dawna sprawiła, że zarwałem parę długich nocek. Grałem, grałem i grałem i oderwać się nie mogłem. „Jeszcze tylko jedna tura” – jak my fani Heroes dobrze znamy to powiedzonko :). Z drugiej strony nic dziwnego, że gra emanuje taką grywalnością – została zrobiona dokładnie według sprawdzonego wzorca, wymyślonego już w poprzedniej dekadzie. Trójwymiarowa grafika oraz parę nowych scenariuszy to za mało, aby można było mówić o przełomie. Nowa część z założenia powinna zawierać jakieś nowe rozwiązania. Oczywiście takowe są (np. pasek inicjatyw, ghost mode), lecz jest ich niewiele i raczej nie czynią zbyt dużej rewolucji w rozgrywce. Najnowsza odsłona HoMM to po prostu remake części trzeciej. Najlepszy z najlepszych, ale niestety tylko remake. Zwykłe wprowadzenie serii w XXI wiek. Choćby tylko z tego powodu nie można grze wystawić oceny adekwatnej do przyjemności jaką dostarcza podczas zabawy. Kolejnym znacznym minusem jest brak wspomnianego wcześniej edytora kilku jednostek oraz paru innych rzeczy. Jasne, że dojdzie to wszystko w patch’ach oraz dodatkach, ale na chwile obecną tego nie ma.
DanVari: Nie zgodzę się, że Heroes V pozostaje remakiem. Oczywistym jest, że stworzenie czegoś zupełnie nowego i właściwie wziętego z kosmosu byłaby przyczyną oburzenia się graczy – i słusznie. Ale żeby zaraz remake? Programiści z Nival Interactive włożyli masę trudu by sprostać wygórowanym wymaganiom fanów serii. Trzeba było coś wybrać – albo produkt zupełnie innowacyjny albo powrót do klasyki czyli trzeciej części. Na szczęście wybrano tę drugą opcję i widzimy „heroesów” takimi jacy są – odnowionymi i po mocnej metamorfozie.
PoNgO: Reasumując: jeśli Heroes of Might and Magic V jest pierwszym twoim spotkaniem z serią, to uznaj, że gra jest warta najwyższej możliwej oceny! Jeśli natomiast drogi czytelniku jesteś starym wyjadaczem, grałeś we wszystkie „Hirołsy”, a na dodatek uwielbiasz tworzyć fanowskie scenariusze to ocenę jaką widzisz w metryczce obok powinieneś uznać za właściwą. Również nie jest ona niska.