Nikt nie zarzyna kury znoszącej złote
jajka. Dobrze wie o tym firma Electronic Arts, a wspomnianą biedną kurę dusi jak
tylko może, by jaja były większe i wysokokaratowe. Produkcją, która ukrywa się
pod postacią gdakającego ptaka, jest nic innego, jak kultowa i wszystkim znana
seria – The Sims. Wszyscy słyszeli, prawie wszyscy widzieli, cała masa grała,
olbrzymia ilość przepadła bez wieści, a nieliczni wylądowali pewnie u
psychiatry. Fenomen Simsów jest zaskakujący i głęboko zastanawiający. Gra raz
włączona wciąga na wiele godzin, chociaż przecież brak tam akcji, tajemnic,
walki – czyli tego wszystkiego, czym zazwyczaj przyciągają nas inne produkcje.
Wydawać by się mogło, że tytuł ten powinien opatrzyć się już dawno, jednak nic
bardziej mylnego! Druga część serii była wyczekiwana z niecierpliwością, a
zapowiedziane dodatki podsycają ciekawość graczy. Pewnie nikt do końca nie
zrozumie, skąd to zainteresowanie... Najważniejsze, że prawdziwi maniacy już od
dłuższego czasu mogą cieszyć się pierwszym dodatkiem do The Sims 2, czyli „Na
studiach”. Co nowego, co ulepszono, a co jest kompletnie do d... do niczego –
czytajcie poniżej.
Właściwie już sam tytuł wiele wyjaśnia.
Nasi simowie otrzymali w prezencie dodatkowy etap życia – według wielu - ten
najciekawszy. Nastolatki nie stają się już automatycznie dorosłymi, ale
wkraczają w piękny wiek bycia młodym, w końcu niezależnym i przez to pewnie i
szczęśliwszym simem. Oczywiście pewnym mankamentem jest tutaj konieczność
studiowania i uczęszczania na zajęcia, ale - tak jak w prawdziwym życiu – do
nauki można się przyłożyć bądź też cudem prawie prześlizgiwać się z semestru na
semestr.
Oczywiście, zacząć trzeba od wyboru
wyższej uczelni. Tych mamy trzy: Uniwersytet Simowy, Nową Politechnikę oraz
Akademię Klasyczną. Architektura i tereny otaczające zabudowania odpowiadają
swym charakterem trzem okolicom z podstawowej wersji gry. Są więc niejako
odgórnie przypasowane, jednak to użytkownik ostatecznie decyduje, jaką uczelnię
przypisać do konkretnej okolicy. Generalnie wszystkie miasteczka akademickie są
zbudowane na tej samej zasadzie i znajdują się w nich podobne obiekty.
Biblioteka, park, sklepy, domy bractw studenckich, kafejki, akademiki – wszędzie
można się dostać po zamówieniu taksówki. Tutaj jednak pojawia się największy
zgrzyt tej produkcji, ale o tym za chwilę.
Żeby w ogóle zacząć rozgrywkę, potrzebna
nam jest jakaś postać do poprowadzenia. Sposoby są trzy. Najprościej jest wybrać
gotowego już sima (lub simów) i zakwaterować ich w akademiku. Trochę trudniej –
tworzymy własnego pupilka i wybieramy dla niego przyjemny pokoik. Najbardziej
skomplikowane, ale też najbardziej odpowiadające rzeczywistości, to wysłanie na
studia nastolatka z rodziny, którą już prowadzimy. Wystarczy wykonać jeden
telefon i (jeśli tylko nasz sim się dobrze uczył) „wielki” świat stoi przed nami
otworem.