|
Mija już chyba czas polskich filmów, które najczęściej należały do gatunku zwanego 'komedia', i w których wciąż i stale przewijały się nazwiska Pazura, Stuhr czy Milowicz. Mam tu na myśli takie produkcje, jak Chłopaki nie płaczą, Poranek Kojota czy obie części Kilera. Najlepszym przykładem na potwierdzenie mojej tezy jest film, który przebojem wtargnął na sale kinowe i przyciąga masy widzów. Mowa oczywiście o ,,Tylko mnie kochaj" w reżyserii Ryszarda Zatorskiego.
Michał, z zawodu architekt, prowadzi poukładane życie. Nie ma zobowiązań, jest współwłaścicielem prężnie działającej firmy, uczucia przekłada na plan dalszy. Jedyną kobietą, która odgrywa pewną rolę w jego życiu osobistym jest Agata, będąca zarazem jego wspólniczką. Żyją oni w wolnym związku i, jak oboje podkreślają, tak jest im najwygodniej. Pewnego dnia życie Michała wywraca się do góry nogami. Do jego drzwi puka siedmioletnia Michalina i oświadcza mu, że jest jego córką. Rezolutna dziewczynka początkowo nie zyskuje aprobaty domniemanego tatusia (co zresztą dziwić nie może), jednak z czasem Michał czuje do niej coraz większą więź. Jak się okazuje, Michalina to nie jedyna 'nowa' kobieta w życiu głównego bohatera filmu. Pojawia się bowiem Julia - projektantka wnętrz. Szybko wzbudza ona zainteresowanie Michała i... więcej szczegółów, związanych z fabułą już nie zdradzę. :-)
Gra aktorów zasługuje na pochwałę. Maciej Zakościelny świetnie wczuwa się w wyluzowanego właściciela firmy, a równie dobrze znajduje się w roli tatusia. Na szczególną uwagę zasługuje jednak gra Julii Wróblewskiej. Wschodząca gwiazdeczka polskiej kinematografii świetnie odnalazła się na planie filmu i nie można mieć do niej większych zastrzeżeń. Szczery dziecięcy uśmiech, odpowiedni do wypowiadanych kwestii ton głosu i kilka naprawdę świetnych scen z jej udziałem niewątpliwie dodają filmowi uroku. Dobre role odegrali także Marcin Bosak, Jan Frycz czy Grażyna Szapołowska. Zastrzeżenia można mieć tylko do Agnieszki Dygant, która w niektórych scenach wypada sztucznie. Agnieszka Grochowska nie gra może słabo, ale brakuje jej pewnego charakteru, choć to może wina roli, jaką dostała do odegrania.
Tylko mnie kochaj to z założenia komedia romantyczna i za taką mogę ją z całą pewnością uznać po obejrzeniu filmu. Wątki czy stuacje humorystyczne mieszają się doskonale z romansem, kwitnącym między Michałem a Julią. Niektóre gagi potrafią sprawić, że spadniemy z kinowego fotela, choć oczywiście nie są to żarty dla każdego - ale w końcu ilu ludzi, tyle rodzajów poczucia humoru. Jedyne, co można zarzucić fabule to to, że praktycznie od początku jest wszystko wiadome. Choć dzięki temu film ma na pewno swój urok. No, może przesadziłem z tym 'wszystko wiadome', bo jest kilka zwrotów akcji, które mogą nas zaskoczyć. Bardzo dobrze wypada za to ścieżka dźwiękowa. Motyw przewodni łatwo wpada w ucho i, przyznam się szczerze, że jeszcze dwa dni po seansie nuciłem go sobie pod nosem ;-). Jest też kilka piosenek dość znanych i lubianych, co na pewno działa na plus całego obrazu.
Podsumowując, powiem krótko - jeżeli chcecie obejrzeć coś lżejszego, gorąco zapraszam na film ,,Tylko mnie kochaj". Humor umiejętnie zmieszany z wątkiem miłosnym, dobra gra aktorów, ciekawa fabuła i świetna ścieżka dźwiękowa to niewątpliwe zalety tego filmu. Poza tym, warto wesprzeć polską kinematografię, abyśmy w przyszłości doczekali się jeszcze lepszych filmów.
Patryk "Pepsi" Purczyński 29 stycznia 2006 r.
|